<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa Podróże -</title>
	<atom:link href="https://doriseveryday.pl/category/podroze/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://doriseveryday.pl/category/podroze/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 21 Jul 2026 13:16:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.5</generator>

<image>
	<url>https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/cropped-doris-everyday-blog-32x32.png</url>
	<title>Archiwa Podróże -</title>
	<link>https://doriseveryday.pl/category/podroze/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">252698321</site>	<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Nowy Jork &#8211; gdy jedziesz po wspomnienia, a nie po dolary</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/nowy-jork-gdy-jedziesz-po-wspomnienia-a-nie-dolary/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/nowy-jork-gdy-jedziesz-po-wspomnienia-a-nie-dolary/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Jul 2026 12:23:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Podróże]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1366</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Podróże<br />
Nastrój: Happy</p>
<p>O tym, że jedno pokolenie wystarczyło, aby Ameryka nie była marzeniem, a jedną z wakacyjnych opcji.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/nowy-jork-gdy-jedziesz-po-wspomnienia-a-nie-dolary/">Co tym razem? &#8211; Nowy Jork &#8211; gdy jedziesz po wspomnienia, a nie po dolary</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1366" class="elementor elementor-1366">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-b2b2c53 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="b2b2c53" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Od kilku lat mamy z synem taką tradycję, że jeden tydzień wakacji spędzamy tylko we dwoje. To nasz czas. Bez szkoły, pracy i codziennego biegu. Co roku zastanawiamy się, gdzie pojechać i tym razem byłam przekonana, że znowu skończy się na Turcji. Lubię taki odpoczynek. Fajny hotel, basen, książka, trochę słońca i święty spokój. Tymczasem trzynastolatek miał już zupełnie inny plan.</p>
<p>Po szkolnych wyjazdach do Londynu i kilku innych po Polsce, złapał bakcyla na zwiedzanie. Uznał, że taka forma odpoczynku bardziej mu pasuje. Dla mnie była to nie do końca wymarzona perspektywa, ale co było zrobić&#8230; Aby zachować twarz i nie dać się złapać na tym, że moje &#8222;Nie siedź na tym telefonie, a rusz się, wyjdź, bo graba dostaniesz&#8221;, &#8222;Trzeba się ruszać, chodzić, a nie odleżyny hodować&#8221; &#8211; to tylko gadanie, a sama leń jestem. To przystałam na tę niewygodną propozycję. </p>
<p>Skoro zwiedzanie to co? Syn miał jasny plan&#8230; Nowy Jork. Przyznam, że nie był to kierunek, który w ogóle przyszedłby mi do głowy. Wszędzie, ale nie w ten tygiel&#8230;  I drogo niemiłosiernie. Ale zaczęłam sprawdzać ceny i wtedy przeżyłam pierwsze zaskoczenie.</p>
<p>Trafiłam na ofertę z lotami i czterogwiazdkowym hotelem w samym sercu Manhattanu. Z ciekawości sprawdziłam dokładnie te same loty i ten sam hotel osobno. Prawie dwa razy drożej. Grzech było nie skorzystać. Do dziś nie wiem, gdzie był haczyk, ale skoro go nie znalazłam, to po prostu kupiliśmy bilety. </p>
<p>I tak z dnia na dzień zamiast all inclusive w Turcji mieliśmy przed sobą sześć dni na Manhattanie.</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Ciekawe jest również to, że rezerwując ten wyjazd, kompletnie nie skojarzyłam dat. Dopiero później okazało się, że lecimy do Nowego Jorku podczas finałowego tygodnia Mistrzostw Świata w piłce nożnej rozgrywanych w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. Trafiliśmy na półfinały, mecz o trzecie miejsce, a finał odbywał się dokładnie w dniu naszego wylotu. Miasto dosłownie żyło piłką. Kibice z Argentyny, Hiszpanii, Anglii i wielu innych krajów byli wszędzie. Tego nie dało się zaplanować. To był po prostu prezent od losu.</p>
<p>Przez sześć dni praktycznie się nie zatrzymywaliśmy. Codziennie robiliśmy kilkanaście kilometrów, jeździliśmy metrem, zwiedzaliśmy Manhattan i Brooklyn, a ja niemal każdego ranka biegałam po Central Parku. Jednego dnia pobiegłam nawet nad Hudson. Wieczorem zgodnie twierdziliśmy, że jutro  trochę zwolnimy. Następnego dnia oczywiście znowu wychodziliśmy rano i wracaliśmy późnym wieczorem.</p>
<p>Ale chyba największą frajdę miałam nie z samego miasta, tylko z patrzenia na syna. Czuł się tam jak ryba w wodzie. Swobodnie rozmawiał po angielsku, zagadywał ludzi, zamawiał jedzenie, pytał o drogę, żartował. Kilka razy zaczepiali go amerykańscy nastolatkowie. Mówili, że fajnie wygląda, pytali skąd jest. A on odpowiadał z takim luzem, jakby wychował się przecznicę dalej. Słuchałam tej jego angielszczyzny z domieszką ulicznych zwrotów podłapanych z YouTube’a i tylko się uśmiechałam. Pomyślałam wtedy, że dla jego pokolenia świat naprawdę nie ma już granic. Dla niego rozmowa z kimś z drugiego końca świata jest czymś tak samo naturalnym, jak dla mnie pogawędka z sąsiadką przez płot.</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-67b9a93 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="67b9a93" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-eaaea8c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="eaaea8c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-79ee240 elementor-widget elementor-widget-image" data-id="79ee240" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="image.default">
															<img fetchpriority="high" decoding="async" width="229" height="300" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/07/NYC-229x300.jpg" class="attachment-medium size-medium wp-image-1367" alt="Central Park w NYC" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/07/NYC-229x300.jpg 229w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/07/NYC.jpg 604w" sizes="(max-width: 229px) 100vw, 229px" />															</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-d5be429 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="d5be429" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Po powrocie opowiadałam mężowi, mamie, znajomym o naszym wyjeździe, a później dopadły też mnie nieco głębsze przemyślenia. Dotarło do mnie, że najciekawszy w tej historii wcale nie jest Nowy Jork.&nbsp;</p><p>Najciekawsze jest to, jak bardzo zmienił się świat przez jedno pokolenie. Jeszcze trzydzieści lat temu dla wielu Polaków Nowy Jork nie był miejscem, do którego leciało się spełniać marzenia. Leciało się tam po dolary. Nasi rodzice wyjeżdżali do Stanów pracować na budowach, przy remontach, na dachach. Często wykonywali ciężką fizyczną pracę, choć w Polsce mieli zupełnie inne zawody. I raczej te związane z pracą umysłową, a nie fizyczną. Wracali z magnetowidem NEC, kolorowym telewizorem Sanyo, dżinsami Levi’s, wieżą stereo albo z pieniędzmi na remont mieszkania. W wielu domach pojawiała się po tych wyjazdach boazeria w przedpokoju, nowy segment w salonie, wersalka, pierwsze zachodnie sprzęty.&nbsp;</p><p>Dzisiaj młodsze pokolenie pewnie się uśmiechnie, czytając te nazwy. Dla nas były symbolem tego, że komuś zaczęło się trochę lepiej układać. Ile razy słyszało się wtedy: „To z Ameryki”.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-ec5ed1d elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="ec5ed1d" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Mój ojciec też wyjeżdżał do Nowego Jorku. Pracował na Brooklynie, tak jak tysiące innych Polaków, którzy chcieli zarobić trochę dolarów i wrócić do domu z czymś, co jeszcze kilka lat wcześniej wydawało się luksusem.</p>
<p>A ja trzydzieści lat później siedzę z trzynastoletnim synem przy stole, znajduję w internecie korzystną ofertę, kupuję bilety i lecimy do tego samego miasta.&nbsp;<span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Nie do pracy.&nbsp;</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Nie po telewizor czy</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">&nbsp;pieniądze na remont.&nbsp;</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Po wspomnienia.</span></p>
<p>Zrozumiałam, że&nbsp;<span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">jestem tym jednym pokoleniem różnicy między moim tatą a moim synem.&nbsp;</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Dla mojego ojca Ameryka była miejscem, do którego jechało się ciężko pracować.&nbsp;</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Dla mnie stała się miejscem, do którego można polecieć na wakacje.</span></p>
<p>A dla mojego dziecka… to po prostu kawałek świata. Nie lepszy, nie gorszy. Kolejne miejsce na mapie, w którym czuje się swobodnie, potrafi się dogadać i ma odwagę być sobą.</p>
<p>I to jest wspaniałe.&nbsp;<span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Bo mam wiem, że on zajdzie jeszcze dalej niż ja.&nbsp;</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Tak jak ja mogłam pójść kawałek dalej niż moi rodzice.&nbsp;</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Każde pokolenie dostaje trochę lepszy start. Nie po to, żeby zapomnieć, skąd przyszło, ale po to, żeby osiągać kolejne szczyty na miarę swoich czasów.</span></p>
<p>Ojciec jeździł do Nowego Jorku po dolary.&nbsp;<span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Ja poleciałam po wspomnienia i doświadczenia.&nbsp;</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">A mój syn… mam nadzieję, że będzie po prostu jeździł tam, gdzie poniesie go ciekawość świata.</span></p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-b562e9c e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="b562e9c" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/nowy-jork-gdy-jedziesz-po-wspomnienia-a-nie-dolary/">Co tym razem? &#8211; Nowy Jork &#8211; gdy jedziesz po wspomnienia, a nie po dolary</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/nowy-jork-gdy-jedziesz-po-wspomnienia-a-nie-dolary/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1366</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Hiszpańskie zdziwienia: Jaja na twardo w Carrefourze</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-co-mnie-zaskoczylo-w-hiszpanii-jajka-na-twardo-w-carrefourze/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-co-mnie-zaskoczylo-w-hiszpanii-jajka-na-twardo-w-carrefourze/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 06 May 2026 20:09:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Moje osobliwości]]></category>
		<category><![CDATA[Podróże]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1267</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Podróże i Moje osobliwości</p>
<p>Nastrój: Wesoła</p>
<p>O tym, że, co kraj to obyczaj</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-co-mnie-zaskoczylo-w-hiszpanii-jajka-na-twardo-w-carrefourze/">Co tym razem? &#8211; Hiszpańskie zdziwienia: Jaja na twardo w Carrefourze</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1267" class="elementor elementor-1267">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="111" data-end="397">Jestem właśnie kilka dni w Hiszpanii i ponieważ musiałam ogarnąć sobie jakieś śniadanie, wybrałam się do Carrefoura. Wiedziałam doskonale, że znajdę tam coś idealnego przy moim low-carb i keto jedzeniu — czyli ugotowane jajka na twardo. Tak po prostu. W pudełeczku. Gotowe do zjedzenia.</p>
<p data-start="399" data-end="505">I za każdym razem, kiedy je widzę, przypomina mi się moja pierwsza przygoda z tym hiszpańskim wynalazkiem.</p>
<p data-start="507" data-end="737">Kilka lat temu byliśmy tu z rodziną i postanowiłam zrobić schabowe. Normalna sprawa. Kupiłam więc jajka. Tak mi się przynajmniej wydawało. Opakowanie wyglądało jak zwykłe jajka, więc wrzuciłam do koszyka.</p>
<p data-start="739" data-end="860">Dopiero kiedy zaczęłam robić kotlety, odkryłam, że coś jest nie tak. Rozbijam pierwsze jajko… a ono ugotowane. Na twardo.</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-fecf4f8 elementor-widget elementor-widget-image" data-id="fecf4f8" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="image.default">
															<img decoding="async" width="768" height="1024" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/jaja-768x1024.jpeg" class="attachment-large size-large wp-image-1281" alt="jaja na twardo w opakowaniu" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/jaja-768x1024.jpeg 768w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/jaja-225x300.jpeg 225w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/jaja-1152x1536.jpeg 1152w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/jaja.jpeg 1200w" sizes="(max-width: 768px) 100vw, 768px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-e89ba49 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="e89ba49" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="862" data-end="1117">Pamiętam, że przez chwilę naprawdę zastanawiałam się, czy tu jest aż tak gorąco, że te jajka same się ugotowały. Bo przecież wszystko wyglądało normalnie. Opakowanie jak opakowanie, jajka jak jajka. A tu niespodzianka. </p>
<p data-start="862" data-end="1117">Okazuje się, że Hiszpanie po prostu sprzedają już gotowe, ugotowane na twardo. Na śniadanie, na plażę, do sałatki, na szybko. Idealne.</p>
<p data-start="1119" data-end="1172">Chociaż przy schabowych nadal średnio się sprawdzają <img decoding="async" class="emoji" role="img" draggable="false" src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/svg/1f642.svg" alt="&#x1f642;" /></p>
<p data-start="1174" data-end="1445">I właśnie takie rzeczy lubię najbardziej w podróżach. Nie wielkie zabytki i przewodniki, tylko te małe codzienne zaskoczenia. Że gdzieś na świecie ktoś już dawno wymyślił coś banalnego, co tobie wydaje się kompletnie absurdalne… dopóki sam nie zaczniesz z tego korzystać.</p>
<p data-start="3774" data-end="4049"> </p>
<p data-start="3774" data-end="4049"> </p>								</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-co-mnie-zaskoczylo-w-hiszpanii-jajka-na-twardo-w-carrefourze/">Co tym razem? &#8211; Hiszpańskie zdziwienia: Jaja na twardo w Carrefourze</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-co-mnie-zaskoczylo-w-hiszpanii-jajka-na-twardo-w-carrefourze/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1267</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
