Co tym razem? – Hiszpańskie zdziwienia: Jaja na twardo w Carrefourze

Jestem właśnie kilka dni w Hiszpanii i ponieważ musiałam ogarnąć sobie jakieś śniadanie, wybrałam się do Carrefoura. Wiedziałam doskonale, że znajdę tam coś idealnego przy moim low-carb i keto jedzeniu — czyli ugotowane jajka na twardo. Tak po prostu. W pudełeczku. Gotowe do zjedzenia.

I za każdym razem, kiedy je widzę, przypomina mi się moja pierwsza przygoda z tym hiszpańskim wynalazkiem.

Kilka lat temu byliśmy tu z rodziną i postanowiłam zrobić schabowe. Normalna sprawa. Kupiłam więc jajka. Tak mi się przynajmniej wydawało. Opakowanie wyglądało jak zwykłe jajka, więc wrzuciłam do koszyka.

Dopiero kiedy zaczęłam robić kotlety, odkryłam, że coś jest nie tak. Rozbijam pierwsze jajko… a ono ugotowane. Na twardo.

jaja na twardo w opakowaniu

Pamiętam, że przez chwilę naprawdę zastanawiałam się, czy tu jest aż tak gorąco, że te jajka same się ugotowały. Bo przecież wszystko wyglądało normalnie. Opakowanie jak opakowanie, jajka jak jajka. A tu niespodzianka. 

Okazuje się, że Hiszpanie po prostu sprzedają już gotowe, ugotowane na twardo. Na śniadanie, na plażę, do sałatki, na szybko. Idealne.

Chociaż przy schabowych nadal średnio się sprawdzają 🙂

I właśnie takie rzeczy lubię najbardziej w podróżach. Nie wielkie zabytki i przewodniki, tylko te małe codzienne zaskoczenia. Że gdzieś na świecie ktoś już dawno wymyślił coś banalnego, co tobie wydaje się kompletnie absurdalne… dopóki sam nie zaczniesz z tego korzystać.

 

 

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry