<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa Moje osobliwości -</title>
	<atom:link href="https://doriseveryday.pl/category/moje-osobliwosci/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://doriseveryday.pl/category/moje-osobliwosci/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 17 May 2026 20:47:36 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.5</generator>

<image>
	<url>https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/cropped-doris-everyday-blog-32x32.png</url>
	<title>Archiwa Moje osobliwości -</title>
	<link>https://doriseveryday.pl/category/moje-osobliwosci/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">252698321</site>	<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; 5 urodziny Harrego i wspomnienie psów mojego życia</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-5-urodziny-harrego-i-wspomnienie-psow-mojego-zycia/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-5-urodziny-harrego-i-wspomnienie-psow-mojego-zycia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 17 May 2026 20:02:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Moje osobliwości]]></category>
		<category><![CDATA[Życie codzienne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1292</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Moje osobliwości, Życie codzienne</p>
<p>Nastrój: Zamyślona</p>
<p>O tym, że w moim życiu zawsze był pies i nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-5-urodziny-harrego-i-wspomnienie-psow-mojego-zycia/">Co tym razem? &#8211; 5 urodziny Harrego i wspomnienie psów mojego życia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1292" class="elementor elementor-1292">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Dziś są urodziny mojego psa, Harrego. Nie podchodzę do tej okazji śmiertelnie poważnie. Nie zamawiałam tortu z wołowiny z napisem „Happy Birthday”, nie było czapeczek ani psiego DJ-a. Ponieważ jednak urodziny wypadły w weekend, który spędzaliśmy w domu, to w sobotę podczas zakupów każdy z domowników wrzucił do koszyka jakiś drobiazg dla jubilata. Mąż kupił piłki, syn zabawkę, a ja smaczki. Na niedzielny obiad zaplanowałam też wyjątkowo dużą porcję rosołową zamiast tortu.</p><p data-start="902" data-end="1111">Przy okazji tych jego urodzin zaczęłam jednak zastanawiać się nad czymś innym. Nad tym, że w moim domu właściwie zawsze był pies i że każdy z nich miał ogromne miejsce nie tylko w domu, ale też w moim sercu.</p><p data-start="1113" data-end="1312">Jako jedynaczka traktowałam psa jak towarzysza życia &#8211; kompana do zabaw, powiernika smutków i opiekuna, a także kogoś, kim ja mogę się zaopiekować.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-b2b2c53 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="b2b2c53" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="1314" data-end="1613">Moim pierwszym psem był kundelek Sandał. Rodzice wzięli go z Palucha, gdy miałam chyba trzy lata. Miał być podobno dorosłym, spokojnym i statecznym psem. Tymczasem chwilę po przyjeździe do domu zaczął gubić mleczne zęby, siusiał gdzie popadnie i urządzał totalne demolki. Czyli klasyka szczeniaka.</p><p data-start="1615" data-end="1640">Był niesamowicie mądry.</p><p data-start="1642" data-end="1934">To były też kompletnie inne czasy. Psy żyły wtedy trochę bardziej „osiedlowo”. Sandał był wypuszczany przed blok na Ursynowie i wracał, kiedy miał ochotę. Szczekał pod klatką i ktoś go wpuszczał. Dziś brzmi to jak scenariusz z innej epoki, ale wtedy naprawdę tak wyglądało życie wielu psów.</p><p data-start="1936" data-end="2061">Sandała znało całe osiedle. Szczerze podejrzewam też, że był ojcem połowy okolicznych kundelków przez następnych kilka lat.</p><p data-start="2063" data-end="2207">Był ze mną praktycznie całe dzieciństwo. Odprowadzał mnie do przedszkola i szkoły, czekał pod oknem, aż skończą się lekcje, i był zawsze obok.</p><p data-start="2209" data-end="2257">Ta historia niestety kończy się bardzo smutno. Kiedy byłam na wakacjach, moja mama pojechała z nim do babci do innego miasta. Sandał był już wtedy staruszkiem. Gorzej widział i pewnie też słabiej czuł zapachy. Jak to dawniej bywało, został wypuszczony przed blok, żeby sobie pobiegał. Tyle że to nie był jego Ursynów. Nie znał tej okolicy i nie miał jej zapisanej w swojej psiej głowie. Nie wrócił.</p><p data-start="2620" data-end="2887">Do dziś mam ściśnięte serce, kiedy o tym myślę. Przez wiele lat dosłownie nie mogłam się z tym pogodzić. Chyba nawet bardziej niż samą stratę przeżywałam niewiedzę. Co się z nim stało? Czy cierpiał? Czy tęsknił? Czy ktoś go znalazł? Czy skończył znowu w schronisku?</p><p data-start="2889" data-end="2918">Ta niewiadoma była okrutna. Wtedy zrozumiałam, że nawet najgorsza prawda o odejściu ukochanego zwierzaka daje większy spokój niż codzienne życie z pytaniem, co się z nim dzieje. Nie życzę nikomu takiego doświadczenia.</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-3d0c91b e-transform elementor-widget elementor-widget-image" data-id="3d0c91b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-settings="{&quot;_transform_rotateZ_effect&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;px&quot;,&quot;size&quot;:2,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_tablet&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_mobile&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]}}" data-widget_type="image.default">
															<img fetchpriority="high" decoding="async" width="768" height="1023" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/harry-768x1023.jpg" class="attachment-medium_large size-medium_large wp-image-1294" alt="Kobieta i pies" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/harry-768x1023.jpg 768w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/harry-225x300.jpg 225w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/harry-1153x1536.jpg 1153w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/harry.jpg 1200w" sizes="(max-width: 768px) 100vw, 768px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="3126" data-end="3254">Potem był Lord, seter irlandzki. Przepiękny, inteligentny i wspaniały. Ale kiedy tylko poczuł zew wolności, regularnie znikał. Nie zliczę, ile razy rozwieszałam ogłoszenia, że pies zaginął, i ile razy szukałam go godzinami. Kiedyś uciekł w Lesie Kabackim. Mój ówczesny chłopak jeździł po całym lesie na rowerze razem ze swoim psem Royem, aż Roy zdarł sobie opuszki łap podczas tych poszukiwań.</p><p data-start="3526" data-end="3588">Lord był ze mną piętnaście lat i naprawdę miał piękne życie. Potrafiłam wracać z zajęć na UW  specjalnie na Ursynów tylko po to, żeby wyjść z nim na spacer na pola SGGW, a potem znowu jechać na Krakowskie Przedmieście na uczelnię. W weekendy zabierałam go nad jeziora i rzeczki pod Warszawą, żeby mógł pływać, bo kochał wodę. Miał życie jak w Madrycie i był kochany na maksa.</p><p data-start="3910" data-end="4072">Lord odszedł w domu. Był już bardzo słaby, zmęczony, prawie nie widział i ciężko się poruszał. Pozwoliliśmy mu odejść spokojnie, na kanapie, wśród najbliższych. Ogromnie cierpiałam. Jednocześnie po historii z Sandałem czułam ulgę. Wiedziałam, że jest bezpieczny, że był do końca z nami i że nie został sam.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-4eae2b0 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="4eae2b0" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="4223" data-end="4267">A teraz jest Harry. Flat coated retriever.</p><p data-start="4269" data-end="4393">Jest mądry, niesamowicie posłuszny i oddany do granic absurdu. To pies towarzyszący i przysięgam, że jego życiową misją jest bycie obok mnie. Na spacerach zawsze pilnuje, gdzie jestem. Wypuszczenie go samego do ogrodu kompletnie go nie interesuje. Wyjdzie na chwilę, po czym siedzi pod drzwiami i szczeka, żebym łaskawie dołączyła do niego. </p><p data-start="4660" data-end="4784">Właśnie dziś, przy jego urodzinowym rosole i tych wszystkich śmiesznych prezentach, zaczęłam wspominać wszystkie moje psy.</p><p data-start="4786" data-end="4857">Najbardziej niezwykłe w psach jest to, że jesteśmy ich całym światem. Dla nas są częścią życia. Dla nich jesteśmy całym życiem i uważam, że mamy obowiązek zrobić wszystko, żeby były kochane, zaopiekowane i szczęśliwe. Psy kochają człowieka w sposób absolutnie bezwarunkowy. Nawet gdybyśmy byli najgorszymi łotrami świata, one i tak będą czekały pod drzwiami z radością. W świecie ludzi to raczej niemożliwe.</p><p data-start="5173" data-end="5210" data-is-last-node="" data-is-only-node="">Mam jeszcze inne przemyślenie co do ludzi i psów właśnie. Jeśli ktoś nie lubi zwierząt, a tym samym piesków, nie ma mowy, by zdobył moją sympatię. Dla mnie to wyraźny sygnał, że coś jest z nim nie tak. </p><p data-start="5173" data-end="5210" data-is-last-node="" data-is-only-node="">A czy w Twoim życiu psiaki odgrywają ważną rolę? Czy jednak ja nieco &#8222;przeginam&#8221;?</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-5-urodziny-harrego-i-wspomnienie-psow-mojego-zycia/">Co tym razem? &#8211; 5 urodziny Harrego i wspomnienie psów mojego życia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-5-urodziny-harrego-i-wspomnienie-psow-mojego-zycia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1292</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Hiszpańskie zdziwienia: Jaja na twardo w Carrefourze</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-co-mnie-zaskoczylo-w-hiszpanii-jajka-na-twardo-w-carrefourze/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-co-mnie-zaskoczylo-w-hiszpanii-jajka-na-twardo-w-carrefourze/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 06 May 2026 20:09:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Moje osobliwości]]></category>
		<category><![CDATA[Podróże]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1267</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Podróże i Moje osobliwości</p>
<p>Nastrój: Wesoła</p>
<p>O tym, że, co kraj to obyczaj</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-co-mnie-zaskoczylo-w-hiszpanii-jajka-na-twardo-w-carrefourze/">Co tym razem? &#8211; Hiszpańskie zdziwienia: Jaja na twardo w Carrefourze</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1267" class="elementor elementor-1267">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="111" data-end="397">Jestem właśnie kilka dni w Hiszpanii i ponieważ musiałam ogarnąć sobie jakieś śniadanie, wybrałam się do Carrefoura. Wiedziałam doskonale, że znajdę tam coś idealnego przy moim low-carb i keto jedzeniu — czyli ugotowane jajka na twardo. Tak po prostu. W pudełeczku. Gotowe do zjedzenia.</p>
<p data-start="399" data-end="505">I za każdym razem, kiedy je widzę, przypomina mi się moja pierwsza przygoda z tym hiszpańskim wynalazkiem.</p>
<p data-start="507" data-end="737">Kilka lat temu byliśmy tu z rodziną i postanowiłam zrobić schabowe. Normalna sprawa. Kupiłam więc jajka. Tak mi się przynajmniej wydawało. Opakowanie wyglądało jak zwykłe jajka, więc wrzuciłam do koszyka.</p>
<p data-start="739" data-end="860">Dopiero kiedy zaczęłam robić kotlety, odkryłam, że coś jest nie tak. Rozbijam pierwsze jajko… a ono ugotowane. Na twardo.</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-fecf4f8 elementor-widget elementor-widget-image" data-id="fecf4f8" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="image.default">
															<img decoding="async" width="768" height="1024" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/jaja-768x1024.jpeg" class="attachment-large size-large wp-image-1281" alt="jaja na twardo w opakowaniu" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/jaja-768x1024.jpeg 768w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/jaja-225x300.jpeg 225w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/jaja-1152x1536.jpeg 1152w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/jaja.jpeg 1200w" sizes="(max-width: 768px) 100vw, 768px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-e89ba49 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="e89ba49" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="862" data-end="1117">Pamiętam, że przez chwilę naprawdę zastanawiałam się, czy tu jest aż tak gorąco, że te jajka same się ugotowały. Bo przecież wszystko wyglądało normalnie. Opakowanie jak opakowanie, jajka jak jajka. A tu niespodzianka. </p>
<p data-start="862" data-end="1117">Okazuje się, że Hiszpanie po prostu sprzedają już gotowe, ugotowane na twardo. Na śniadanie, na plażę, do sałatki, na szybko. Idealne.</p>
<p data-start="1119" data-end="1172">Chociaż przy schabowych nadal średnio się sprawdzają <img decoding="async" class="emoji" role="img" draggable="false" src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/svg/1f642.svg" alt="&#x1f642;" /></p>
<p data-start="1174" data-end="1445">I właśnie takie rzeczy lubię najbardziej w podróżach. Nie wielkie zabytki i przewodniki, tylko te małe codzienne zaskoczenia. Że gdzieś na świecie ktoś już dawno wymyślił coś banalnego, co tobie wydaje się kompletnie absurdalne… dopóki sam nie zaczniesz z tego korzystać.</p>
<p data-start="3774" data-end="4049"> </p>
<p data-start="3774" data-end="4049"> </p>								</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-co-mnie-zaskoczylo-w-hiszpanii-jajka-na-twardo-w-carrefourze/">Co tym razem? &#8211; Hiszpańskie zdziwienia: Jaja na twardo w Carrefourze</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-co-mnie-zaskoczylo-w-hiszpanii-jajka-na-twardo-w-carrefourze/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1267</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Sport i wysiłek fizyczny to podstawa, ale cudów nadal szukamy</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-sport-i-wysilek-fizyczny-to-podstawa-ale-cudow-nadal-szukamy/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-sport-i-wysilek-fizyczny-to-podstawa-ale-cudow-nadal-szukamy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Apr 2026 19:19:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Moje osobliwości]]></category>
		<category><![CDATA[Sport]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1256</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Sport i Moje osobliwości</p>
<p>Nastrój: Zadziwiona</p>
<p>O tym, czy cudowne rozwiązania istnieją? Czy jednak potrzebny jest wysiłek?</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-sport-i-wysilek-fizyczny-to-podstawa-ale-cudow-nadal-szukamy/">Co tym razem? &#8211; Sport i wysiłek fizyczny to podstawa, ale cudów nadal szukamy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1256" class="elementor elementor-1256">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Od lat próbuję wielu sportów: rower, bieżnia, bieganie, indoor cycling, pilates, też ten na reformerach, aerobik, joga, Chodakowska, Lewandowska, sporty przy Play Station, aplikacje taneczne itp. Wszystko po to, by w towarzystwie diety pozbyć się niedoskonałości ciała. I jakoś tak jest, że mimo nawet dobrych wyników zawsze coś mi nie pasuje. Boczki, pelikany, masywne uda, fałda na brzuchu. Raz jedno raz drugie. Dlatego zwracam uwagę na porady i sposoby, które w magiczny sposób konkretne strefy ciała mają doprowadzić do ideału.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-b2b2c53 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="b2b2c53" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Wczoraj właśnie natknęłam się gdzieś w internecie na kolejne „cudowne rozwiązanie”, które ma zniwelować problem, którego nie nie da się wyćwiczyć. Tym razem dopadła mnie &#8222;cudowna emulsja&#8221; za 1800 PLN  i masażer cudowny za drugie tyle. Ajak codziennie przez 5 minut przez tydzień będziesz się masować, to problem zniknie. Nieinwazyjne, przyjemne, szybkie. Czyli wszystko, co lubimy najbardziej.</p>
<p>Wiadomo, że lipa. Dla mnie dziś, oczywiste… Choć pewnie nie jedna czy jeden się naciął…</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-3d0c91b e-transform elementor-widget elementor-widget-image" data-id="3d0c91b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-settings="{&quot;_transform_rotateZ_effect&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;px&quot;,&quot;size&quot;:2,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_tablet&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_mobile&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]}}" data-widget_type="image.default">
															<img decoding="async" width="738" height="1600" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-28-at-21.14.53.jpeg" class="attachment-medium_large size-medium_large wp-image-1257" alt="wysportowana dziewczyna nad morzem" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-28-at-21.14.53.jpeg 738w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-28-at-21.14.53-138x300.jpeg 138w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-28-at-21.14.53-472x1024.jpeg 472w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-28-at-21.14.53-708x1536.jpeg 708w" sizes="(max-width: 738px) 100vw, 738px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Tak, jak ja jakiś czas temu.</p>
<p>Byłam parę miesięcy po urodzeniu dziecka. W ciąży znacznie przytyłam &#8211; plus ok. 20 kg. a następnie, momentalnie schudłam &#8211; minus 28 kilogramów. Czyli obiektywnie byłam bardzo  szczupła.</p>
<p>Wtedy znalazłam problem. Padło na „bryczesy”. To część ciała przy górnej wewnętrznej części ud.  </p>
<p>Uznałam, że trzeba się tego pozbyć. A że intensywne marsze i domowe wygibasy nie dawały efektu, to zaczęłam szukać&#8230;</p>
<p>Znalazłam, a jakże.</p>
<p>Na Facebooku dopadło mnie rozwiązanie. </p>
<p>Dziewczyna &#8211; Kasia Cudna czy Maria Cudowna &#8211; jakoś podobnie, oferowała wstrzykiwany preparat, który „rozpuszcza tłuszcz”. Brzmiało jak odpowiedź na wszystkie moje wątpliwości życiowe.</p>
<p>Poszłam. Poddałam się zabiegowi. Zapłaciłam. ok. 1200 PLN, jak pamiętam. </p>
<p>Następnego dnia ciało po iniekcjach wyglądało bardzo źle. Obszary, w które wstrzyknięto preparat były sino-czarne. </p>
<p>I teraz najlepsze: wtedy byłam przekonana, że coś jest ze mną nie tak. Że mam tam tłuszcz, który trzeba usunąć.</p>
<p>Dziś wiem, że to najprawdopodobniej wcale nie był tłuszcz. To była po prostu luźniejsza skóra po dużym spadku wagi. Coś zupełnie normalnego. Coś, czego żaden zastrzyk nie miał prawa zmienić.</p>
<p>Czyli zrobiłam zabieg, który z definicji nie mógł zadziałać.</p>
<p>A osoba, która go wykonywała? Dyplomowana pielęgniarka w trakcie studiów lekarskich. Czyli ktoś, kto powinien mnie zatrzymać i powiedzieć: „tu nie ma czego poprawiać”. Nie zatrzymał.</p>
<p>Zwracajcie na to uwagę. </p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-4eae2b0 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="4eae2b0" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Bez wysiłku nie ma efektów – sport jednak robi robotę.<br />Ale też nie wszystko da się wyćwiczyć – bo ciało ma swoją naturę.</p>
<p>I może najważniejsze: nie każda „niedoskonałość” to problem do rozwiązania. Czasem to po prostu… ciało. Nasze. Normalne.</p>
<p>A wszystkie „cudowne metody”? No cóż. One zawsze będą. Pytanie tylko, czy my nadal będziemy się na nie nabierać <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-sport-i-wysilek-fizyczny-to-podstawa-ale-cudow-nadal-szukamy/">Co tym razem? &#8211; Sport i wysiłek fizyczny to podstawa, ale cudów nadal szukamy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-sport-i-wysilek-fizyczny-to-podstawa-ale-cudow-nadal-szukamy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1256</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Czego się boisz, głupia? Mój prywatny katalog absurdów</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/czego-sie-boisz-glupia-moj-prywatny-katalog-absurdow/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/czego-sie-boisz-glupia-moj-prywatny-katalog-absurdow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 15 Apr 2026 20:14:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Moje osobliwości]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1152</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Moje osobliwości</p>
<p>Nastrój: Zdumiona</p>
<p>O tym, czego całkiem irracjonalnie się boję i staram wystrzegać.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/czego-sie-boisz-glupia-moj-prywatny-katalog-absurdow/">Czego się boisz, głupia? Mój prywatny katalog absurdów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1152" class="elementor elementor-1152">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Czasem łapię się na tym, że zaczynam analizować swoje własne zachowania. Tak po prostu, w środku dnia. Co robię, czego nie robię i… właściwie, dlaczego tak jest. Dziś z zupełnie błahego powodu zaczęłam zastanawiać się nad tym, czego się boję na co dzień, co budzi mój  niepokój i, w jakich sytuacjach czuje dyskomfort . I nie chodziło o rzeczy oczywiste, jak bezpieczeństwo najbliższych, strata pracy, bieda, wojna, choroba czy śmierć. To lęki podstawowe, o których z kolei staram się dla zdrowia psychiki nie myśleć w ogóle. Dziś  myśli o takich codziennych, małych strachach naszły mnie w drodze do biura. Najpierw przyłapałam się na jednym mini lęku i on następnie  przywiódł mi na myśl kolejne. Zebrałam je, nazwałam i przeanalizowałam. Wyszła lista absurdów i dziwactw. Raczej mnie śmieszą niż martwią, choć nie wiem, czy nie powinny ;-).</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-ba16e08 elementor-widget__width-initial elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="ba16e08" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Sytuacją, która wywołała następnie falę tych przemyśleń, była moja poranna jazda windą do biura. Nie żebym wjeżdżała na 42 piętro szklanego drapacza chmur, ba &#8211; nawet nie na 12. Ja z -1 przemieszczałam się na +1.   </p><p>Rzecz w tym, że winda, od kiedy pamiętam, wywołuje u mnie nutkę niepokoju.  Za każdym razem, kiedy do niej wchodzę, gdzieś z tyłu głowy pojawia się scenariusz, że nagle ruszy i niczym w niejednym horrorze przetnie mnie na pół, a już z pewnością urwie mi nogę lub rękę. Dlatego do windy zawsze wchodzę szybko i dynamicznie, nierzadko jednym susem. Myślę, że dla postronnych może wyglądać to komicznie, a na pewno nie daje im powodu do przekonania, że jestem do końca normalna. I żeby nie było za mało, po tym skoku do dźwigu osobowego, ja nadal mam lęk. Tego już raczej nie widać, choć kto wie&#8230;.  Gdy jestem już wewnątrz, całą podróż obawiam się, że urwie się lina i winda spadnie. To drugie śni mi się od dzieciństwa, więc nawet nie wiem, czy to jeszcze strach, czy już stały element mojego życia. Winda jedzie spokojnie, wszystko działa jak trzeba, a ja i tak przez te kilkanaście sekund mam lekkie napięcie.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-165fcbd elementor-widget elementor-widget-heading" data-id="165fcbd" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="heading.default">
					<h2 class="elementor-heading-title elementor-size-default">Mój prywatny katalog absurdów</h2>				</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-d82d9ca elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="d82d9ca" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>I po tej dzisiejszej windzie zaczęłam zastanawiać się, czy są jeszcze inne, podobnie kuriozalne strachy, które przyprawiają mnie o lekki dreszczyk? I tak powstała moja prywatna lista absurdów.  To codzienne irracjonalne niepokoje:</p><p>1. Korzystanie z windy &#8211; o tym już było</p><p>2. Korzystanie z toalet publicznych</p><p>To nie jest tak, że boję się samej toalety. To nie to <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ja odczuwam niepokój w momencie otwierania drzwi kabiny. Zanim złapię za klamkę, pojawia się krótkie zawahanie i myśl, że ktoś może być w środku. Że się nie zamknął i nie jest tego świadomy. Obawiam się, że zastanę go, a raczej ją w momencie, który zażenuje nas obie. Co więcej, czasem zupełnie bez sensu, dopada mnie niepokój, że zastanę tam coś, czego absolutnie nie powinno tam być. Na przykład… trupa.</p><p>Wiem, jak absurdalnie to brzmi. Wiem, że to się nie wydarzy. A jednak za każdym razem jest ta sekunda pauzy, otwarcie i ulga.</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7c6efcf elementor-widget elementor-widget-image" data-id="7c6efcf" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="image.default">
															<img loading="lazy" decoding="async" width="819" height="1024" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-4-1-819x1024.png" class="attachment-large size-large wp-image-1171" alt="" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-4-1-819x1024.png 819w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-4-1-240x300.png 240w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-4-1-768x960.png 768w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-4-1-600x750.png 600w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-4-1.png 1080w" sizes="(max-width: 819px) 100vw, 819px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>3. Opróżnianie szklanki, filiżanki, butelki czy puszki z napojem do samego dna</p><p>Nie dopijam napojów do końca &#8211; do dna. Zawsze mam moment zawahania przy ostatnim łyku. Bo co jeśli właśnie tam, na samym końcu, czeka na mnie jakaś niespodzianka? Farfocle, fusy, osad… albo, co najgorsze, zdechły owad. Już sama myśl o tym powoduje u mnie odruch &#8211; widomo jaki. No więc asekuracyjnie nie piję do dna <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p><p>4. Wsadzanie stopy do buta. Zwłaszcza poza własnym domem.</p><p>To jest poziom, którego nie potrafię racjonalnie obronić. Za każdym razem mam mikrosekundę zawahania, czy na pewno nic tam nie siedzi. Pająk. Albo jakiś inny obrzydliwy robak, który tylko czekał na ten moment. W Egipcie, Tajlandii czy innym egzotyku możnaby zrozumieć, ale u teściów, czy znajomych w Warszawie? Także, że tak&#8230;</p><p>5. Wystawianie nogi spod kołdry</p><p>Nie robię tego. Nocą &#8211; absolutnie &#8211; nie. Bo w mojej wyobraźni jawi mi się, że coś spod łóżka mogłoby mnie chwycić. I chyba między innymi dlatego kupiłam do domu łóżka ze skrzynią aż do ziemi. Żeby nic tam nie miało jak się schować. Chociaż… teraz, jak o tym myślę… to, co jeśli coś jest w tej skrzyni i czyha na mnie zuchwale. I ujawni się, gdy zajrzę pod materac?</p><p>6. Mijanie tira na autostradzie</p><p>Mijając TIRa na autostradzie, robię to możliwie jak najszybciej. Niemal zawsze, wykonując ten manewr, mam przeświadczenie, że kierowca mnie nie widzi i zaraz nieuchronnie właduje się na mnie całym swym tonażem ciągnika, naczepy i zawartości kontenera. Dodatkowo, jeśli mijając ciężarówę, mam po lewej stronie barierkę, to oczyma wyobraźni widzę już, jak urywam lusterka i trę autem po niej. Ta przestrzeń do przedarcia się pomiędzy barierą a TIRem w moich oczach jest po prostu za mała.</p><p>7. Grzmoty, pioruny i błyskawice<br />Uwielbiam burzę, ale gdy jestem w domu. Choć najlepiej z wyłączonymi korkami i oddalona od gniazdek elektrycznych. Bo przez nie, jak opowiadała babcia piorun może wpaść do mieszkania <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ale jak jestem na zewnątrz, to mam w głowie wszystkie możliwe scenariusze, w których piorun trafia dokładnie tam, gdzie stoję. I oczywiście mnie zabija. </p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-5b347ab elementor-widget elementor-widget-heading" data-id="5b347ab" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="heading.default">
					<h2 class="elementor-heading-title elementor-size-default">Skąd to się w ogóle bierze?</h2>				</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-15aa3e5 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="15aa3e5" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Podobnych nieracjonalnych strachów wyliczyć mogłabym jeszcze sporo. Często mnie samą śmieszą, nie są wielce uciążliwe, Ale są&#8230; Skąd to się bierze? Czy to są jakieś zakodowane lęki z dzieciństwa? Czy obejrzałam za dużo filmów?<br />Czy to historie z poprzedniego życia, gdzie ewidentnie coś poszło nie tak z windą, butem i ostatnim łykiem napoju? A może powinnam to sprawdzić. Iść na hipnozę, albo do wróżki?</p><p>No, ale, ja tego też się chyba boję&#8230;</p><p>Więc nie pozostaje mi nic innego, jak dalej ostrożnie wkładać stopę do buta, nie ufać ostatniemu łykowi i z lekkim napięciem otwierać drzwi kabiny toalety. Tak na wszelki wypadek.</p><p>A czy Ty też masz jakieś małe, osobliwe, absurdalne niepokoje?</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/czego-sie-boisz-glupia-moj-prywatny-katalog-absurdow/">Czego się boisz, głupia? Mój prywatny katalog absurdów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/czego-sie-boisz-glupia-moj-prywatny-katalog-absurdow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1152</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
