<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa Życie codzienne -</title>
	<atom:link href="https://doriseveryday.pl/category/zycie-codzienne/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://doriseveryday.pl/category/zycie-codzienne/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 23 Jun 2026 13:16:42 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.5</generator>

<image>
	<url>https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/cropped-doris-everyday-blog-32x32.png</url>
	<title>Archiwa Życie codzienne -</title>
	<link>https://doriseveryday.pl/category/zycie-codzienne/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">252698321</site>	<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Mistrzostwa, którymi odmierzam życie</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mistrzostwa-ktorymi-odmierzam-zycie/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mistrzostwa-ktorymi-odmierzam-zycie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Jun 2026 12:43:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Sport]]></category>
		<category><![CDATA[Życie codzienne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1350</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Życie codzienne<br />
Nastrój: Zadumana</p>
<p>O tym, że piłka nożna to stały element mojego życia.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mistrzostwa-ktorymi-odmierzam-zycie/">Co tym razem? &#8211; Mistrzostwa, którymi odmierzam życie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1350" class="elementor elementor-1350">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-b2b2c53 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="b2b2c53" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Są ludzie, którzy odmierzają życie przeprowadzkami, zmianami pracy, kolejnymi samochodami czy adresami zamieszkania.</p>
<p>Ja odmierzam je mistrzostwami świata lub Europy w piłce nożnej.</p>
<p>Kiedy rozpoczyna się czy to Mundial, czy Euro, wracają wspomnienia nie tylko konkretnych meczów, ale również miejsc, ludzi i etapów mojego życia. Pamiętam siebie &#8211; dziewczynkę z lat dziewięćdziesiątych, która kibicowała Argentynie, a później Włochom. Pamiętam nazwiska, które dla wielu młodszych kibiców są dziś historią futbolu: Maradona, Caniggia, Maldini, Baggio, Gullit, Van Basten.</p>
<p>Pamiętam też Sergio Goycocheę. Rezerwowego bramkarza Argentyny podczas Mundialu we Włoszech w 1990 roku. Miał być tylko zmiennikiem. Podstawowy bramkarz reprezentacji Argentyny, Nery Pumpido, doznał jednak kontuzji podczas turnieju i Goycochea niespodziewanie dostał swoją szansę. Wykorzystał ją w sposób, o jakim marzy każdy sportowiec. Obronił kluczowe rzuty karne, został jednym z bohaterów mistrzostw i pomógł Argentynie dotrzeć do finału. Takie historie fascynowały mnie od zawsze. Nie tylko zwycięstwa, ale również przypadki, które zmieniają czyjeś życie.</p>
<p>Nie pamiętam wszystkich wyników. Pamiętam emocje. Pamiętam, gdzie oglądałam mecze, z kim je oglądałam i jak bardzo przeżywałam sukcesy oraz porażki ludzi, których nigdy osobiście nie spotkałam.</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Później piłka nożna zaczęła pojawiać się również w moim życiu zawodowym.</p>
<p>Kiedy pracowałam w Erze, dzisiejszym T-Mobile, firma była sponsorem Reprezentacji Polski. Jako młoda pracownica Działu Komunikacji Wewnętrznej współorganizowałam spotkanie piłkarzy z pracownikami. Jeszcze niedawno oglądałam ich w telewizji, a chwilę później przygotowywałam wydarzenia, podczas których odpowiadali na pytania pracowników.</p>
<p>To było przed Mundialem 2002 w Korei i Japonii. Reprezentacja Jerzego Engela była po znakomitych eliminacjach. W Polsce panowała ogromna wiara w tę drużynę. Rozmawiało się o niej wszędzie. Wydawało się, że po latach nieobecności wracamy na wielką piłkarską scenę z zespołem gotowym na sukces.</p>
<p>Rzeczywistość okazała się jednak mniej łaskawa. Mecz z Koreą oglądaliśmy w biurze. Pamiętam do dziś tę ekscytację i klimat. Cała firma &#8211; 1000 osób. Wszyscy przebrani w biało-czerwone barwy&#8230; I Nasi przegrali z Koreą Południową. Potem z Portugalią, a zwycięstwo z USA przyszło już wtedy, gdy było za późno. </p>
<p>Kilka lat później, jako specjalistka ds. PR pracowałam przy projektach dla Orange. Z tamtego okresu pamiętam historię Marcina Wasilewskiego. Po brutalnym faulu podczas meczu ligowego doznał bardzo poważnego złamania nogi i przechodził leczenie w Belgii. Zamiast myśleć o kolejnych występach eliminacyjnych do Euro, musiał skupić się na walce o powrót do zdrowia. Pamiętam, że organizowałam dostarczenie mu dekodera telewizyjnego do szpitala, żeby mógł oglądać mecze. Nie pamiętam już wszystkich szczegółów tej sprawy, ale pamiętam emocje, które wtedy mi towarzyszyły. Nasza reprezentacja pod wodzą Leo Benhackera nie zakwalifikowała się wówczas do finałów Mistrzostw Europy. Byłam zawiedziona. </p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-67b9a93 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="67b9a93" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-eaaea8c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="eaaea8c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-79ee240 elementor-widget elementor-widget-image" data-id="79ee240" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="image.default">
															<img fetchpriority="high" decoding="async" width="300" height="225" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/06/557843948_10231832528495832_2149678189345452095_n-300x225.jpg" class="attachment-medium size-medium wp-image-1351" alt="Stoję w siedzibie UEFA i trzymam Puchar" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/06/557843948_10231832528495832_2149678189345452095_n-300x225.jpg 300w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/06/557843948_10231832528495832_2149678189345452095_n-768x576.jpg 768w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/06/557843948_10231832528495832_2149678189345452095_n.jpg 1024w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" />															</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-d5be429 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="d5be429" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Piłka nożna pojawiła się ponownie kilka lat później, kiedy pracowałam w Sharpie. Firma była partnerem UEFA Euro 2012 organizowanego przez Polskę i Ukrainę. Miałam okazję uczestniczyć w wydarzeniach związanych z turniejem, byłam również w Lozannie. Jednym z najbardziej niezwykłych wspomnień z tamtego okresu jest chwila, kiedy trzymałam w rękach puchar Euro. Do dziś mam zdjęcie, które przypomina mi, jak blisko można czasem znaleźć się wydarzeń oglądanych wcześniej wyłącznie w telewizji.</p>
<p>Dziś trwa Mundial 2026 rozgrywany w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. Polski na nim nie ma, a mimo to codziennie sprawdzam wyniki i śledzę wydarzenia związane z turniejem.</p>
<p>Znów jednak najbardziej interesują mnie historie.</p>
<p>Historia czterdziestoletniego bramkarza Cabo Verde, który debiutuje na mundialu i staje się bohaterem internetu. Historia jego mamy, która po wielu trudnościach mogła przyjechać do Stanów Zjednoczonych i kibicować synowi z trybun. Historie piłkarzy z małych krajów, o których świat przypomina sobie nagle na dziewięćdziesiąt minut. Historie ludzi, którzy przez lata czekają na swoją szansę, a kiedy ona przychodzi, wykorzystują ją w sposób, którego nikt się nie spodziewał.</p>
<p>Mówi się czasem, że kobiety nie interesują się piłką nożną. Być może nie wszystkie analizujemy ustawienia i statystyki. Wiele z nas patrzy jednak na futbol trochę szerzej. Widzimy historie rodzin, ludzi, przypadków i emocji, które stoją za wydarzeniami na boisku.</p>
<p>Dlatego nadal oglądam mundiale. Nie tylko dla goli i wyników. Także dla opowieści, które zostają w pamięci na długo po ostatnim gwizdku. Kiedy patrzę na kolejne mistrzostwa, przypominam sobie nie tylko mecze, ale również miejsca, ludzi i etapy własnego życia.</p>
<p>Być może właśnie dlatego od lat odmierzam czas kolejnymi mistrzostwami.</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-b562e9c e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="b562e9c" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-d2ea249 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="d2ea249" data-element_type="container" data-e-type="container">
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-c166029 e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="c166029" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
					</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mistrzostwa-ktorymi-odmierzam-zycie/">Co tym razem? &#8211; Mistrzostwa, którymi odmierzam życie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mistrzostwa-ktorymi-odmierzam-zycie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1350</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Rozstanie, zemsta i pies</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/rozstanie-zemsta-i-pies/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/rozstanie-zemsta-i-pies/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 11 Jun 2026 13:06:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Praca w korporacji]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Życie codzienne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1327</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Relacje<br />
Nastrój: Oburzona</p>
<p>O tym, że ludzie to mściwe bestie</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/rozstanie-zemsta-i-pies/">Co tym razem? &#8211; Rozstanie, zemsta i pies</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1327" class="elementor elementor-1327">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-b2b2c53 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="b2b2c53" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p class="isSelectedEnd">Są takie sytuacje, po których wracasz do domu i nie możesz przestać o nich myśleć.</p>
<p class="isSelectedEnd">Kilka dni temu z mężem i synem siedzieliśmy na późnym lunchu w naszej lokalnej knajpce. Było sporo ludzi, zwykłe popołudnie. Pod bar na rowerach podjechał mężczyzna z dwoma synami, na oko mieli około 6 &#8211; 8 lat. Kilka chwil później  przybiegł do nich młody, może dwuletni, czekoladowy labrador. Było oczywiste, że biegł za nimi. Nie wyskoczył znikąd, nie był bezpańskim psem. Po prostu przybiegł za swoją rodziną. Był potwornie zziajany, bez smyczy. </p>
<p>Podszedł do naszego stolika, pogłaskałam go, zapytałam chłopców, czy to ich pies. Potwierdzili, ale psem się nie zainteresowali. Weszli z ojcem do środka knajpki. </p>
<p class="isSelectedEnd">Wydało mi się to dziwne, bowiem dwa metry od miejsca w którym byliśmy odbywał się regularny ruch samochodów. Pies bez smyczy? Właściciel totalnie go olewa? Dopiero później zaczęłam rozumieć, co prawdopodobnie wydarzyło się naprawdę. Ojciec najpewniej spędzał z synami &#8222;swój czas&#8221;. Chłopcy pojechali na rowery, a pies, jak to pies, pobiegł za nimi. Każdy właściciel labradora wie, że dla takiego psa najważniejsze jest być blisko swoich ludzi.</p>
<p class="isSelectedEnd">Mężczyzna wszedł z dziećmi do baru zamówić jedzenie. Pies został na zewnątrz.</p>
<p>Najpierw kręcił się po parkingu. Potem zaczął wychodzić na ulicę. Samochody go omijały, ale ruch był spory. Co gorsze, sto metrów dalej znajdowało się skrzyżowanie z bardzo ruchliwą drogą, po której non stop jeżdżą ciężarówki.</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p class="isSelectedEnd">Gdy chłopcy wyszli z knajpki, podczas, gdy ich tata nadal tam przebywał, zwróciłam się do nich, że ich pies biega po jezdni. Prosiłam, by zawołali tatę, bo pies jest w niebezpieczeństwie i może potrącić go samochód. Byli przerażeni, ale po tatę nie poszli. Wtedy akcja ratowania psa przez gości baru rozpoczęła się na dobre. Samochody bowiem zaczęły trąbić na zwierzaka, właściciele totalnie nie reagowali, a pies zaczął panikować.</p>
<p class="isSelectedEnd">Ktoś próbował go przywołać. Ktoś inny pytał, czyj jest, aby odnaleźć właściciela. Zwierzak wyglądał na zdezorientowanego. Raz biegł w jedną stronę, raz w drugą. Im więcej ludzi próbowało mu pomóc, w tym większy wpadał popłoch. W końcu wybiegł na główną drogę.</p>
<p>Kilka osób ruszyło za nim. Ktoś próbował zatrzymywać samochody. Ktoś inny pobiegł poboczem. My również. Ja, mój mąż i syn pobiegliśmy w stronę drogi, starając się pomóc i ostrzegać kierowców. Przez chwilę wydawało się, że uda się go zatrzymać, ale pies był tak spanikowany, że uciekał coraz dalej. W końcu odbiegł na tyle daleko, że część ludzi zaczęła próbować śledzić go samochodami. My nie mieliśmy już takiej możliwości. Mogliśmy tylko patrzeć, jak cała akcja przenosi się coraz dalej od miejsca, w którym siedzieliśmy jeszcze kilkanaście minut wcześniej przy obiedzie.</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-67b9a93 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="67b9a93" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-eaaea8c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="eaaea8c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-d5be429 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="d5be429" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p class="isSelectedEnd">Atmosfera zrobiła się naprawdę nerwowa. Z bezradności podbiegliśmy do <span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">stojącego niedaleko radiowozu. Poprosiliśmy policjanta o pomoc i o zatrzymanie ruchu. Usłyszeliśmy, że najpierw zamówi sobie jedzenie, a później się tym zajmie. Nie będę tego nawet komentować. To historia na odrębny tekst. <br /></span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;"><br />Wracając do tematu, w końcu pojawił się mężczyzna, który przyjechał z dziećmi. </span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Zapytałam go, dlaczego nie pilnuje psa i w</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">tedy usłyszałam słowa, których chyba długo nie zapomnę. </span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Powiedział, że nazwisko właściciela jest na obroży, a jest nim jego była żona. Stwierdził, że dzwonił do niej godzinę temu z informacją, że pies wybiegł za nim i synami z posesji. I że teraz widać, jak &#8222;kobieta ta&#8221; zajmuje się swoimi podopiecznymi. </span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Padło też coś w rodzaju: „Niech dzieci zobaczą, jak ona traktuje swoje zwierzęta i jak może postąpić i z nimi”.</span></p>
<p class="isSelectedEnd">Po czym odjechał. <span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Bez psa. </span></p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-b562e9c e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="b562e9c" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-d2ea249 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="d2ea249" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-79ee240 elementor-widget elementor-widget-image" data-id="79ee240" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="image.default">
															<img decoding="async" width="168" height="168" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/06/czekoladowy-labrador-biegnacy-srodkiem-ulicy_small.png" class="attachment-medium size-medium wp-image-1328" alt="czekoladowy labrador biegnący po ulicy" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/06/czekoladowy-labrador-biegnacy-srodkiem-ulicy_small.png 168w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/06/czekoladowy-labrador-biegnacy-srodkiem-ulicy_small-150x150.png 150w" sizes="(max-width: 168px) 100vw, 168px" />															</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-65ef78b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="65ef78b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p class="isSelectedEnd">Wiem, że czytając to, można odnieść wrażenie, że brzmi to jak historia z internetu. Taka, do której ktoś po drodze dopisał kilka szczegółów, żeby była bardziej dramatyczna. Sama, gdybym usłyszała ją od kogoś innego, pewnie miałabym problem uwierzyć, że dorosły człowiek jest w stanie powiedzieć coś takiego.</p>
<p class="isSelectedEnd">Niestety, ta sytuacja wydarzyła się naprawdę. Przy całym zajściu było kilkanaście osób. Są świadkowie. Są ludzie, którzy razem z nami biegli za tym psem i próbowali zatrzymać ruch. Dlatego ta historia nie daje mi spokoju. Bo nie jest wymyśloną opowieścią o ludzkiej małostkowości. Jest prawdziwa.</p>
<p class="isSelectedEnd">Nie wiem, jak zakończyła się cała sytuacja. Mam ogromną nadzieję, że ktoś złapał psiaka i ten bezpiecznie wrócił do domu. Wierzę, że tak właśnie było.</p>
<p class="isSelectedEnd">Ale od wczoraj nie mogę przestać myśleć o czymś innym: <span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Co się dzieje z ludźmi po rozstaniach?</span></p>
<p class="isSelectedEnd">Z obserwacji dalszych i bliższych znajomych, rodziny wiem, że wyzwala się w nich jakaś potworna zawiść. Zaczynają walczyć ze sobą:  dziećmi, majątkiem. Oskarżają się o przemoc psychiczną, fizyczną, finansową. O zdrady, manipulacje, kłamstwa. Toczą wieloletnie wojny o rację, o winę, o to, kto bardziej skrzywdził drugą stronę. Robią<span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;"> sobie na złość, utrudniają życie, wbijają szpilki, kiedy i gdzie popadnie.</span></p>
<p class="isSelectedEnd">Nie rozumiem tego. Ale już naprawdę moja głowa nie obejmuje sytuacji, w której do tej wojny wciąga się istoty całkowicie niewinne. Dzieci &#8211; wiadomo, oczywiste, że nie można. To złe i tylko je krzywdzi. Ale dawać nauczkę żonie kosztem psa?</p>
<p class="isSelectedEnd">On przecież nie był stroną żadnego konfliktu. Nie wiedział, kto z kim się rozwiódł. Nie wiedział, kto do kogo dzwonił godzinę wcześniej. Nie wiedział, czyje nazwisko znajduje się na jego obroży. Był po prostu psem, który pobiegł za swoją ukochaną rodziną. I który w pewnym momencie mógł zginąć pod kołami rozpędzonego tira tylko dlatego, że ktoś postanowił dać nauczkę byłej żonie.</p>
<p class="isSelectedEnd">To właśnie ta myśl nie daje mi spokoju. Bo kiedy w naszych prywatnych wojnach zaczynamy wykorzystywać tych, którzy nie mogą się obronić, to znaczy, że jesteśmy potworami &#8211; bestiami bez uczuć i krzty humanitaryzmu.</p>
<p class="isSelectedEnd">I jeszcze jedno. W tym całym zdarzeniu, które miało dać nauczkę ex, byli dwaj chłopcy. Dzieci, które słuchały słów swojego ojca. Dzieci, które patrzyły na uciekającego psa. Dzieci, które uczyły się właśnie, jak wyglądają relacje między dorosłymi po rozstaniu.</p>
<p class="isSelectedEnd">To chyba smuci mnie równie mocno jak los tego psa.</p>
<p class="isSelectedEnd">Mam tylko nadzieję, że czekoladowy labrador wrócił wczoraj do domu i, że nie musiał zapłacić najwyższej ceny za konflikt, którego nawet nie rozumiał. </p>
<p>A Pan tata &#8211; szkoda słów. Choć cisną się na usta te najgorsze&#8230;</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-c166029 e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="c166029" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
					</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/rozstanie-zemsta-i-pies/">Co tym razem? &#8211; Rozstanie, zemsta i pies</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/rozstanie-zemsta-i-pies/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1327</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; 5 urodziny Harrego i wspomnienie psów mojego życia</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-5-urodziny-harrego-i-wspomnienie-psow-mojego-zycia/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-5-urodziny-harrego-i-wspomnienie-psow-mojego-zycia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 17 May 2026 20:02:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Moje osobliwości]]></category>
		<category><![CDATA[Życie codzienne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1292</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Moje osobliwości, Życie codzienne</p>
<p>Nastrój: Zamyślona</p>
<p>O tym, że w moim życiu zawsze był pies i nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-5-urodziny-harrego-i-wspomnienie-psow-mojego-zycia/">Co tym razem? &#8211; 5 urodziny Harrego i wspomnienie psów mojego życia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1292" class="elementor elementor-1292">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Dziś są urodziny mojego psa, Harrego. Nie podchodzę do tej okazji śmiertelnie poważnie. Nie zamawiałam tortu z wołowiny z napisem „Happy Birthday”, nie było czapeczek ani psiego DJ-a. Ponieważ jednak urodziny wypadły w weekend, który spędzaliśmy w domu, to w sobotę podczas zakupów każdy z domowników wrzucił do koszyka jakiś drobiazg dla jubilata. Mąż kupił piłki, syn zabawkę, a ja smaczki. Na niedzielny obiad zaplanowałam też wyjątkowo dużą porcję rosołową zamiast tortu.</p><p data-start="902" data-end="1111">Przy okazji tych jego urodzin zaczęłam jednak zastanawiać się nad czymś innym. Nad tym, że w moim domu właściwie zawsze był pies i że każdy z nich miał ogromne miejsce nie tylko w domu, ale też w moim sercu.</p><p data-start="1113" data-end="1312">Jako jedynaczka traktowałam psa jak towarzysza życia &#8211; kompana do zabaw, powiernika smutków i opiekuna, a także kogoś, kim ja mogę się zaopiekować.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-b2b2c53 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="b2b2c53" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="1314" data-end="1613">Moim pierwszym psem był kundelek Sandał. Rodzice wzięli go z Palucha, gdy miałam chyba trzy lata. Miał być podobno dorosłym, spokojnym i statecznym psem. Tymczasem chwilę po przyjeździe do domu zaczął gubić mleczne zęby, siusiał gdzie popadnie i urządzał totalne demolki. Czyli klasyka szczeniaka.</p><p data-start="1615" data-end="1640">Był niesamowicie mądry.</p><p data-start="1642" data-end="1934">To były też kompletnie inne czasy. Psy żyły wtedy trochę bardziej „osiedlowo”. Sandał był wypuszczany przed blok na Ursynowie i wracał, kiedy miał ochotę. Szczekał pod klatką i ktoś go wpuszczał. Dziś brzmi to jak scenariusz z innej epoki, ale wtedy naprawdę tak wyglądało życie wielu psów.</p><p data-start="1936" data-end="2061">Sandała znało całe osiedle. Szczerze podejrzewam też, że był ojcem połowy okolicznych kundelków przez następnych kilka lat.</p><p data-start="2063" data-end="2207">Był ze mną praktycznie całe dzieciństwo. Odprowadzał mnie do przedszkola i szkoły, czekał pod oknem, aż skończą się lekcje, i był zawsze obok.</p><p data-start="2209" data-end="2257">Ta historia niestety kończy się bardzo smutno. Kiedy byłam na wakacjach, moja mama pojechała z nim do babci do innego miasta. Sandał był już wtedy staruszkiem. Gorzej widział i pewnie też słabiej czuł zapachy. Jak to dawniej bywało, został wypuszczony przed blok, żeby sobie pobiegał. Tyle że to nie był jego Ursynów. Nie znał tej okolicy i nie miał jej zapisanej w swojej psiej głowie. Nie wrócił.</p><p data-start="2620" data-end="2887">Do dziś mam ściśnięte serce, kiedy o tym myślę. Przez wiele lat dosłownie nie mogłam się z tym pogodzić. Chyba nawet bardziej niż samą stratę przeżywałam niewiedzę. Co się z nim stało? Czy cierpiał? Czy tęsknił? Czy ktoś go znalazł? Czy skończył znowu w schronisku?</p><p data-start="2889" data-end="2918">Ta niewiadoma była okrutna. Wtedy zrozumiałam, że nawet najgorsza prawda o odejściu ukochanego zwierzaka daje większy spokój niż codzienne życie z pytaniem, co się z nim dzieje. Nie życzę nikomu takiego doświadczenia.</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-3d0c91b e-transform elementor-widget elementor-widget-image" data-id="3d0c91b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-settings="{&quot;_transform_rotateZ_effect&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;px&quot;,&quot;size&quot;:2,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_tablet&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_mobile&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]}}" data-widget_type="image.default">
															<img decoding="async" width="768" height="1023" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/harry-768x1023.jpg" class="attachment-medium_large size-medium_large wp-image-1294" alt="Kobieta i pies" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/harry-768x1023.jpg 768w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/harry-225x300.jpg 225w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/harry-1153x1536.jpg 1153w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/harry.jpg 1200w" sizes="(max-width: 768px) 100vw, 768px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="3126" data-end="3254">Potem był Lord, seter irlandzki. Przepiękny, inteligentny i wspaniały. Ale kiedy tylko poczuł zew wolności, regularnie znikał. Nie zliczę, ile razy rozwieszałam ogłoszenia, że pies zaginął, i ile razy szukałam go godzinami. Kiedyś uciekł w Lesie Kabackim. Mój ówczesny chłopak jeździł po całym lesie na rowerze razem ze swoim psem Royem, aż Roy zdarł sobie opuszki łap podczas tych poszukiwań.</p><p data-start="3526" data-end="3588">Lord był ze mną piętnaście lat i naprawdę miał piękne życie. Potrafiłam wracać z zajęć na UW  specjalnie na Ursynów tylko po to, żeby wyjść z nim na spacer na pola SGGW, a potem znowu jechać na Krakowskie Przedmieście na uczelnię. W weekendy zabierałam go nad jeziora i rzeczki pod Warszawą, żeby mógł pływać, bo kochał wodę. Miał życie jak w Madrycie i był kochany na maksa.</p><p data-start="3910" data-end="4072">Lord odszedł w domu. Był już bardzo słaby, zmęczony, prawie nie widział i ciężko się poruszał. Pozwoliliśmy mu odejść spokojnie, na kanapie, wśród najbliższych. Ogromnie cierpiałam. Jednocześnie po historii z Sandałem czułam ulgę. Wiedziałam, że jest bezpieczny, że był do końca z nami i że nie został sam.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-4eae2b0 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="4eae2b0" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="4223" data-end="4267">A teraz jest Harry. Flat coated retriever.</p><p data-start="4269" data-end="4393">Jest mądry, niesamowicie posłuszny i oddany do granic absurdu. To pies towarzyszący i przysięgam, że jego życiową misją jest bycie obok mnie. Na spacerach zawsze pilnuje, gdzie jestem. Wypuszczenie go samego do ogrodu kompletnie go nie interesuje. Wyjdzie na chwilę, po czym siedzi pod drzwiami i szczeka, żebym łaskawie dołączyła do niego. </p><p data-start="4660" data-end="4784">Właśnie dziś, przy jego urodzinowym rosole i tych wszystkich śmiesznych prezentach, zaczęłam wspominać wszystkie moje psy.</p><p data-start="4786" data-end="4857">Najbardziej niezwykłe w psach jest to, że jesteśmy ich całym światem. Dla nas są częścią życia. Dla nich jesteśmy całym życiem i uważam, że mamy obowiązek zrobić wszystko, żeby były kochane, zaopiekowane i szczęśliwe. Psy kochają człowieka w sposób absolutnie bezwarunkowy. Nawet gdybyśmy byli najgorszymi łotrami świata, one i tak będą czekały pod drzwiami z radością. W świecie ludzi to raczej niemożliwe.</p><p data-start="5173" data-end="5210" data-is-last-node="" data-is-only-node="">Mam jeszcze inne przemyślenie co do ludzi i psów właśnie. Jeśli ktoś nie lubi zwierząt, a tym samym piesków, nie ma mowy, by zdobył moją sympatię. Dla mnie to wyraźny sygnał, że coś jest z nim nie tak. </p><p data-start="5173" data-end="5210" data-is-last-node="" data-is-only-node="">A czy w Twoim życiu psiaki odgrywają ważną rolę? Czy jednak ja nieco &#8222;przeginam&#8221;?</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-5-urodziny-harrego-i-wspomnienie-psow-mojego-zycia/">Co tym razem? &#8211; 5 urodziny Harrego i wspomnienie psów mojego życia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-5-urodziny-harrego-i-wspomnienie-psow-mojego-zycia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1292</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Czy rodzice dziś kochają bardziej czy jednak przesadzają z wyręczaniem dzieci?</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/czy-dzis-rodzice-kochaja-bardziej-czy-jednak-przeholowuja-z-cackaniem/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/czy-dzis-rodzice-kochaja-bardziej-czy-jednak-przeholowuja-z-cackaniem/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 22 Apr 2026 18:41:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Życie codzienne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1202</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Życie codzienne</p>
<p>Nastrój: Zaciekawiona</p>
<p>O tym, czy jako rodzic nie cackam się za bardzo z własnym dzieckiem.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/czy-dzis-rodzice-kochaja-bardziej-czy-jednak-przeholowuja-z-cackaniem/">Czy rodzice dziś kochają bardziej czy jednak przesadzają z wyręczaniem dzieci?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1202" class="elementor elementor-1202">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Jestem ogromną fanką podcastów. Słucham różnych. Uwielbiam te kryminalne, ale także te, nazwijmy je &#8211; obyczajowe &#8211; z udziałem bardziej lub mniej znanych &#8222;gwiazd&#8221;. Słucham podcastów Małgorzaty Ohme, Magdy Mołek, Kasi Nosowskiej, Doroty Wellman, Żurnalisty i jeszcze kilku innych. W zasadzie w każdym z nich, prędzej czy później, pojawia się ten sam temat: dzieciństwo, relacje z rodzicami, traumy, terapia. Słucham tego wszystkiego i mam wrażenie, że momentami słucham trochę siebie. Nie zawsze w takiej skali, nie tak drastycznie, ale te schematy są znajome. Co ciekawe, kiedy próbuję sobie przypomnieć jakiegoś gościa tych podcastów, który miał po prostu normalne, dobre dzieciństwo, to jakoś nikt nie przychodzi mi do głowy. Pewnie są, tylko jakoś ciszej o nich.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-b2b2c53 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="b2b2c53" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Nasze dzieciństwo, dzieci lat 70., 80. i kawałka 90., wyglądało zupełnie inaczej niż dziś. Nie było cackania się, analizowania emocji ani pytania „czy masz ochotę na &#8230;?”. Było: &#8222;Zrób&#8221;; &#8222;Nie dyskutuj&#8221;; &#8222;Bo tak&#8221;; &#8222;Nie, bo nie&#8221;. Zimny chów, czasem klaps w tyłek, klucz na szyi, obiad – jak był to był, jak nie, to można było załapać się u cioci (sąsiadki z bloku, powinowactwo &#8211; stopień zero). Obowiązki były czymś oczywistym: sprzątanie, odkurzanie, mycie okien. Wynoszenie śmieci to oczywista oczywistość.</p>
<p>Nie mówiło się dzieciom „kocham Cię”. Nie było nadmiernego chwalenia i doceniania. Były wymagania. W domniemaniu było to, że intencją rodziców było wychowanie, aby dzieciak sobie poradził w życiu.</p>
<p>Słuchając tych historii i myśląc o sobie, mogę to potwierdzić.</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-3d0c91b e-transform elementor-widget elementor-widget-image" data-id="3d0c91b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-settings="{&quot;_transform_rotateZ_effect&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;px&quot;,&quot;size&quot;:2,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_tablet&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_mobile&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]}}" data-widget_type="image.default">
															<img loading="lazy" decoding="async" width="244" height="396" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-22-at-20.44.01-1.jpeg" class="attachment-medium_large size-medium_large wp-image-1208" alt="Kiełbaska na patyku nad paleniskiem" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-22-at-20.44.01-1.jpeg 244w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-22-at-20.44.01-1-185x300.jpeg 185w" sizes="(max-width: 244px) 100vw, 244px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Dziś w tych podcastach regularnie pojawia się druga strona medalu. My, jako rodzice, robimy w drugą stronę. Rekompensujemy, dajemy więcej, czasem za dużo, nie chcemy, żeby nasze dzieci czuły to, co my. </p>
<p>Łapię się na tym, że kiwam głową, bo kiedy patrzę na siebie, widzę dokładnie to samo. Syn czegoś chce i ja lecę. Biorę udział w dropach, gdy on jest w szkole, bo z racji tej, sam nie może. Na ostatnich nogach pędzę do biblioteki publicznej, bo lektura na jutro, a wypożyczenie z tej szkolnej przez trzy tygodnie nie wyszło&#8230; Smażę racuchy o świcie, przed lotem w delegację, żeby były świeże do szkoły. Organizuję truskawki zimą. Generalnie non stop kombinowanie, organizowanie, stawanie na rzęsach. Robię to wszystko i nawet nie wiem, kiedy to stało się normą.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-4eae2b0 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="4eae2b0" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Dziś rano, podczas porannego spaceru z psem, znowu słuchałam jednego z podcastów i ponownie, tym razem znany aktor, poruszał ten temat. Opowiadał o swoim nie do końca łatwym dzieciństwie i o tym, że w związku z tym bardzo pilnuje się, aby jego dzieci miały totalną idyllę. Sam jednocześnie skarcił się przy tym, że wie, że może to mieć nie do końca dobre skutki. </p><p>Wtedy pomyślałam, że mam dokładnie tak samo. Nie, że dzieciństwo miałam złe. To nie. Ale że uchylam nieba dziecku, a wiem, że nie powinnam przesadzać. Pomyślałam więc: &#8222;Nie będę na każde zawołanie i każdą zachciankę. Trochę granic, trochę dystansu. Przynajmniej spróbuję.&#8221; Z tym postanowieniem weszłam w nowy dzień. </p><p>Kilka godzin później syn, wracając ze szkoły, napisał mi: &#8222;Mamo, zjadłbym kiełbaski z ogniska.&#8221; Że co? Chyba zwariował &#8211; pomyślałam. Gotowe były już mielone. Żeby nie było &#8211; też ulubione dziecka mego. Ale, jak już część z Was wie, ja &#8211; asertywność poziom minus 1800, długo nie muszę być proszona. I co? Nie spełnię środowego marzenia mojego jedynego jedynaka? </p><p><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Niczym strzała poleciałam po kiełbasę, wygrzebałam z domku na narzędzia palenisko, znalazłam kije do kiełbas. Dobrze, że były, bo niewykluczone, że bym je jeszcze strugała w ogródku, kto wie, czy nie dorobiłabym ozdobnych ornamentów. Żeby jeszcze bardziej dogodzić . Kiełbaski już nabite czekały na młodzieńca do ostatecznego upieczenia. </span></p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-cdbd12b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="cdbd12b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Tak to właśnie wygląda. Co oznacza</span>, że nie do końca uczę syna radzenia sobie. Raczej uczę, że świat się dopasuje. Tu pojawia się zgrzyt, bo z jednej strony wiem, jak to jest dorastać bez czułości i bez słuchania, i nie chcę tego dla niego, ale z drugiej strony coraz częściej zastanawiam się, czy nie przeginamy w drugą stronę. </p><p>Pojawia się pytanie, czy one &#8211; te nasze współczesne dzieciaki &#8211; będą umiały sobie poradzić, tak zwyczajnie, w życiu, z ludźmi, z odmową, z tym, że czegoś nie ma na tacy. </p><p>Odpowiedzi nie mam. W tych podcastach też jej nie ma, bo większość dochodzi do podobnego miejsca: kiedyś było za twardo, dziś może jest za miękko. Gdzieś po drodze jest ten środek, tylko nikt go nie dostał w pakiecie. Trzeba go sobie wypracować na sobie i na własnych dzieciach. Oby z jak najmniejszym kosztem dla nich.</p><p>Czy też masz podobne przemyślenia? Czy przesadzam i doszukuję się problemów, gdzie ich nie ma? </p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/czy-dzis-rodzice-kochaja-bardziej-czy-jednak-przeholowuja-z-cackaniem/">Czy rodzice dziś kochają bardziej czy jednak przesadzają z wyręczaniem dzieci?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/czy-dzis-rodzice-kochaja-bardziej-czy-jednak-przeholowuja-z-cackaniem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1202</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; &#8222;Mamo, nudzi mi się&#8221; &#8211; i wtedy przypomina mi się zabawa &#8222;w Izaurę&#8221;</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mamo-nudzi-mi-sie-i-wtedy-przypomina-mi-sie-zabawa-w-izaure/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mamo-nudzi-mi-sie-i-wtedy-przypomina-mi-sie-zabawa-w-izaure/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 06 Apr 2026 10:45:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Życie codzienne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1121</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Życie codzienne</p>
<p>Nastrój: Nostalgiczny</p>
<p>O tym, jak wyglądało dzieciństwo kiedyś, a, jak wygląda dziś. Moje wspomnienia. </p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mamo-nudzi-mi-sie-i-wtedy-przypomina-mi-sie-zabawa-w-izaure/">Co tym razem? &#8211; &#8222;Mamo, nudzi mi się&#8221; &#8211; i wtedy przypomina mi się zabawa &#8222;w Izaurę&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Trwa przerwa świąteczna,  wielkanocna. Pięć dni bez szkoły, bez porannych pobudek, bez sprawdzianów i pakowania plecaka na szybko. Teoretycznie idealny czas, żeby odpocząć, poleniuchować, pograć w gry, czy pojeździć na rowerze. I właśnie dzisiaj mój syn stwierdził, że mu się nudzi i nie wie, co mógłby zrobić. Zaproponowałam więc najprostsze rozwiązanie na świecie, żeby poszedł spotkać się z kolegami.</p>
<p>Odezwał się do kilku kolegów, zadzwonił do jednego, drugiego. I wrócił po chwili z informacją, że temu się nie chce, ten nie może, ten gra, a inny chory akurat. I na tym temat się skończył. Zawiedziony odmaszerował do swojego pokoju i utknął w telefonie. Bo z nami &#8211; rodzicami, oczywiście na rower, czy spacer &#8211; to co za atrakcja. Wtedy pomyślałam, że to dzisiejsze dzieciństwo naprawdę wygląda inaczej niż to moje, nasze &#8211; Pokolenia X czy Y. Bo myśmy nie musieli się umawiać. Nie musieliśmy nikogo przekonywać, żeby wyszedł na podwórko. My po prostu wychodziliśmy z domu i ktoś zawsze się napatoczył. Wychodziło się z domu „na chwilę” i wracało po ciemku. Bez telefonu. Bez planu. Mieliśmy swoje drugie życie. Takie, o którym rodzice często nie mieli pojęcia.</p>
<h2>Zabawy pokolenia X i Y</h2>
<p>Graliśmy w kapsle godzinami. Robiliśmy olimpiady pod blokiem — biegi na 60 metrów, jakieś własne konkurencje, które miały sens tylko dla nas. Były wycieczki rowerowe do Lasu Kabackiego,  podchody, gra w kwadraty, gra w gumę, zawody w badmintona i mecze siatkarskie. Były Barbie z fabułą bardziej skomplikowaną niż niejeden serial. Były „autobusy”, gdzie ktoś był kierowcą, ktoś pasażerem, a ktoś kontrolerem biletów. Był klub osiedlowy z dyskotekami. Przesiadywanie na ławkach i trzepakach.</p>
<p>													<img loading="lazy" decoding="async" width="768" height="960" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/plac-768x960.png" alt="dzieci na placu zabaw" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/plac-768x960.png 768w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/plac-240x300.png 240w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/plac-819x1024.png 819w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/plac-600x750.png 600w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/plac.png 1080w" sizes="(max-width: 768px) 100vw, 768px" />																</p>
<h2>Można bawić się w Czterech pancernych, a można i w Izaurę</h2>
<p>Na szczególną uwagę i nieco szerszy opis zasługuje moja zabawa podwórkowa inspirowana święcącym triumpfy serialem brazylijskim. To był prawdziwy ewenement. Był to serial  &#8222;Niewolnica Izaura&#8221;. Kiedy był emitowany świat się zatrzymywał. Naprawdę. To nie jest metafora. Rok 1985, godzina około dwudziestej, i nagle wszystko milkło. Ulice puste, telefony nie dzwoniły, nikt nikogo nie odwiedzał, bo wszyscy siedzieli przed telewizorem. I oglądali. Odcinek trwał prawie godzinę, chociaż tak naprawdę był poskładany z krótszych, brazylijskich fragmentów. To było prawdziwe święto w polskich domach. A główni bohaterowie, aktorzy &#8211; zyskali taki poziom uwielbienia, że trudno przyrównać do jakiegokolwiek innego.</p>
<h2>Fenomen popularności brazylijskiego serialu &#8222;Niewolnica Izaura&#8221;</h2>
<p> Izaurę grała Lucélia Santos, a jej prześladowcę, Leôncia – Rubens de Falco. I oni w Polsce byli traktowani jak… wydarzenie narodowe. Kiedy przyjechali do Polski, ludzie ustawiali się wzdłuż dróg, którymi jechali. Dosłownie. Tłumy. Jak przy przyjeździe papieża. Machanie, wiwaty, wzruszenie. Wszyscy chcieli ich zobaczyć na żywo, dotknąć tej historii, którą oglądali w telewizji.</p>
<p>Witano ich jak kogoś absolutnie wyjątkowego. Jakby przyjechała do nas postać z innego świata. I trochę tak było. </p>
<p>Nie dziwne zatem, że na podwórku zaczęliśmy bawić się &#8222;W Izaurę&#8221;.  Nie była to zabawa tylko dla dziewczyn, bo chłopaki byli równie zaangażowani, a może nawet bardziej. Ponieważ poza Izaurą, która wisiała na pręgierzu, ktoś musiał ją chłostać i ktoś musiał liczyć czas. Jak to wyglądało?</p>
<h2>Pręgierz dla Izaury &#8211; zabawa, że boki zrywać</h2>
<p>U mnie pod blokiem była taka kładka na wysokim parterze, coś jak mostek, pod którym można się było chować. Na tej kładce były metalowe elementy, które służyły nam jako uchwyty i właśnie tam rozgrywały się sceny z „Izaury”. Dziewczynka łapała się za nie, wisiała uczepiona rękami, mniej więcej metr na dziemią, a ktoś z boku uderzał ją gałęziami z pobliskich krzaków, wszystko oczywiście w śmiechu i wygłupach, ale zasady były jasne — kto wytrzyma najdłużej, wygrywa.</p>
<p>Zostać Izaurą to był zaszczyt i jednocześnie walka, bo chętnych było więcej niż miejsc.</p>
<h2>Dostałam swoją szansę</h2>
<p>Pamiętam dokładnie jeden dzień, kiedy miałam wyjść z rodzicami do dziadków na obiad, jak co tydzień. Byłam ubrana jak z obrazka, w biało-różową tiulową spódniczkę, czyściutka, wyczesana, pachnąca, i zeszłam tylko na chwilę pod blok, żeby na nich poczekać. I oczywiście akurat wtedy na kładce trwała „Izaura” i trafiła się okazja, żeby w końcu nią zostać. Nie zastanawiałam się długo. Powiesili mnie na tych uchwytach, ktoś zaczął liczyć, ktoś mnie „chłostał”, a ja wisiałam i wiedziałam jedno &#8211; wygram. Wytrzymam najdłużej ze wszystkich Izaur,</p>
<section dir="auto" data-turn-id="request-69d38b72-f994-838f-9a70-930f661140b3-1" data-testid="conversation-turn-16" data-scroll-anchor="true" data-turn="assistant">
<p data-start="1353" data-end="1825">Ręce odpadały, palce ledwo trzymały, ale przecież nie mogłam odpuścić. Ktoś doliczył do czterdziestu, ktoś krzyczał, żeby jeszcze chwilę wytrzymać, więc wisiałam dalej, aż w końcu puściłam. Wszystko potoczyło się bardzo szybko &#8211; ziemia, na którą zeskoczyłam była lekko mokra, trochę gliniasta, była tam taka mała górka i po prostu zjechałam w dół. W tych moich pięknych sandałkach, w tej tiulowej spódniczce, prosto w błoto. Umorusałam się od stóp do głów. Dokładnie w tym momencie z klatki wyszli moi rodzice.</p>
<p data-start="1827" data-end="2165" data-is-last-node="" data-is-only-node="">Reszty można się domyślić. Krzyk, płacz, awantura i szybka zmiana planów, bo przecież jak można się tak ubabrać chwilę przed wyjściem do dziadków. Skończyło się dramatem, ale rekord wiszenia jako Izaura należał do mnie jeszcze bardzo długo. Duma rozpierała mnie jeszcze wiele tygodni. I jak teraz o tym myślę, to mieliśmy fantazję na maksa. Potem jeszcze był &#8222;Powrót do Edenu&#8221; i ratowanie się przed aligatorami i &#8222;Dynastia&#8221; &#8211; z ciągłą walką o rolę Cristale nie Alexis. I wiele wiele innych. </p>
</section>
<h2>Jak się bawi Pokolenie Alfa</h2>
<p>Dziś wszystko jest inaczej. Dzieci często nie mają już swojego podwórka, nie mieszkają drzwi w drzwi z rówieśnikami, nie wystarczy wyjść z domu, żeby ktoś już tam był. Zamiast tego jest plan: trening, zajęcia, kino w weekend. Trzeba zawieźć, odebrać, zapisać, dopilnować. I niby wszystko jest możliwości, atrakcje, opcje,  a jednocześnie mam wrażenie, że czegoś jest mniej. Czasem się zastanawiam, czy brak tego chaosu, tej nudy i tego naszego „radź sobie” nie zabiera im czegoś ważnego. Tego momentu, kiedy trzeba się dogadać, coś wymyślić, wyjść z sytuacji, którą samemu się stworzyło. Tego sprytu, odwagi, kombinowania, które przychodziły zupełnie naturalnie, bo nie było innego wyjścia. Nikt nas nie zapisywał na rozwój kompetencji społecznych, my zdobywaliśmy je na trzepaku, między blokami, w biegu, w śmiechu, czasem w łzach.</p>
<p>A może po prostu świat się zmienił i to my żyjemy w archaiku &#8222;zabaw&#8221;. Czyż nam nasi rodzice nie opowiadali zabaw z bieganiem z drutem za fajerką, czy też o strzelaniu z procy? Może dziś dzieci mają swoje drugie życie, tylko gdzieś indziej, w innych przestrzeniach, których my już do końca nie rozumiemy. Jednak bardzo cieszy mnie, kiedy mój syn mówi, że po szkole jedzie z kumplami na podwórko, że w weekend chce się z nimi spotkać, że idą razem do kina. Może tej spontaniczności jest mniej, może tych historii będzie trochę mniej spektakularnych niż nasze, ale wierzę, że nawet ta mniejsza porcja interakcji, wariacji i przygód nauczy go sprytu, da mu pewność w odnajdywaniu się w różnych sytuacjach i zostawi wspomnienia, do których kiedyś też będzie wracał z uśmiechem.</p>
<p>A jakie zabawy z dzieciństwa Ty wspominasz z uśmiechem? </p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mamo-nudzi-mi-sie-i-wtedy-przypomina-mi-sie-zabawa-w-izaure/">Co tym razem? &#8211; &#8222;Mamo, nudzi mi się&#8221; &#8211; i wtedy przypomina mi się zabawa &#8222;w Izaurę&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mamo-nudzi-mi-sie-i-wtedy-przypomina-mi-sie-zabawa-w-izaure/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1121</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Co daje szczęście na co dzień?</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/10-prostych-rzeczy-ktore-daja-mi-szczescie/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/10-prostych-rzeczy-ktore-daja-mi-szczescie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Mar 2026 19:04:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Życie codzienne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=952</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Życie codzienne</p>
<p>Nastrój: Wdzięczna losowi</p>
<p>O tym, że nie dostrzegamy rzeczy, które świadczą o tym, że mamy naprawdę szczęście i cudowne życie</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/10-prostych-rzeczy-ktore-daja-mi-szczescie/">Co tym razem? &#8211; Co daje szczęście na co dzień?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="952" class="elementor elementor-952">
				<div class="elementor-element elementor-element-48881aa3 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="48881aa3" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-34b1afa3 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="34b1afa3" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-75055c33 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="75055c33" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-60cf2f96 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="60cf2f96" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="608" data-end="686">Dziś, pierwszego dnia wiosny, pobudkę tuż po 6.00 urządziły mi moje dwa zwierzaki. Harry &#8211; flatt coated retriver oraz Zorka &#8211; rosyjska syberyjska. Jedno &#8222;mądrzejsze&#8221; od drugiego, ale moje, więc kocham <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Sobota, nie trzeba iść do pracy, więc po co spać? </p><p data-start="608" data-end="686">Przed 7:00, wyszłam z Harrym na spacer.</p><p data-start="688" data-end="808">Mieszkam pod Warszawą, więc nie muszę nigdzie jechać, kombinować ani planować, aby pies mógł się spokojnie wybiegać. Po prostu wychodzę z domu, otwieram furtkę i jestem w lesie.</p><p data-start="810" data-end="1108">I dziś było dokładnie tak, jak powinno być pierwszego dnia wiosny. Ptaki śpiewały jak oszalałe. Słońce świeciło mi prosto w twarz. Pies hasał w najlepsze. A ja szłam i szłam i szłam &#8230;</p><p data-start="1110" data-end="1189">I w którymś momencie pomyślałam sobie:<br data-start="1148" data-end="1151" />kurczę, to nie jest takie oczywiste.</p><p data-start="1191" data-end="1419">Bo żyjemy sobie w tej naszej codzienności, trochę narzekając, trochę pędząc, trochę odkładając życie „na potem”…<br data-start="1303" data-end="1306" />A jednocześnie gdzieś na świecie toczą się wojny, dzieją się tragedie, ludzie uciekają, walczą, tracą wszystko.</p><p data-start="1421" data-end="1589">I nagle taka banalna rzecz jak spokojny spacer z psem po lesie o poranku przestaje być oczywistością.<br data-start="1522" data-end="1525" />A zaczyna być… luksusem.<br data-start="1549" data-end="1552" />A nawet czymś więcej — małym cudem.</p><p data-start="1591" data-end="1737">I wtedy przyszła druga myśl.<br data-start="1619" data-end="1622" />Że może takich „cudów” w moim życiu jest więcej. Tylko ja ich po prostu nie zauważam, bo są… za bardzo codzienne.</p><p data-start="1739" data-end="1807">Więc postanowiłam zrobić listę takich nieuświadamianych sobie na co dzień wspaniałości mojego życia. Oto ona: </p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-7f87349d e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="7f87349d" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-75e2b885 e-transform elementor-widget elementor-widget-image" data-id="75e2b885" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-settings="{&quot;_transform_rotateZ_effect&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;px&quot;,&quot;size&quot;:2,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_tablet&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_mobile&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]}}" data-widget_type="image.default">
															<img loading="lazy" decoding="async" width="336" height="448" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/las_spacer.jpeg" class="attachment-medium_large size-medium_large wp-image-966" alt="czterolistna koniczynka symbolizująca szczęście na co dzień" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/las_spacer.jpeg 336w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/las_spacer-225x300.jpeg 225w" sizes="(max-width: 336px) 100vw, 336px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-48a06e4e e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="48a06e4e" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-4a809bf3 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="4a809bf3" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><strong>1. Spacer z psem po lesie</strong></p><p><span style="font-weight: 400;"> To cudowne uczucie móc przed pracą, po pracy, w weekendy przechadzać się po lesie. Mam te szczęście, że mogę obserwować zmieniające się tu pory roku. Mogę chodzić na grzyby. Ba! To już ponad 10-letnia tradycja w mojej rodzinie, że wigilijną grzybową robi się z grzybów, które ja zbieram w &#8222;moim&#8221; lesie. Kocham ten zapach, kocham ten klimat. Starodrzew z sosen, miękki mech, śpiew ptaków, szalejące wśród koron drzew wiewiórki, poryte przez dziki runo leśne. I mam to na co dzień i korzystam na co dzień. Jestem szczęściarą. </span></p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-8303475 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="8303475" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5941198 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5941198" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>2.  Niedzielny, typowo polski obiad z moją rodziną</strong></span></p><p><span style="font-weight: 400;">Uwielbiam nasze niedzielne obiady w gronie mojej małej rodziny — mąż, syn i ja — oraz śliniący się pies, modlący się o to, żeby coś dla niego zostało. Nie jemy go co tydzień, może raz na miesiąc lub nawet rzadziej, ale może dlatego, tak bardzo lubię ten czas. Jemy typowo po polsku: kotlety mielone z odrobiną startej cebuli, ziemniaki utłuczone, buraczki gotowane, zblendowane na gładkie puree, marchewka gotowana z groszkiem i mizeria. Koniecznie o 14:00. Za mojego dzieciństwa zaczynała się wówczas „Familiada” na TVP2 i mam dotąd w uszach dźwięk z rodzinnego domu, z dzieciństwa, z czołówki tego teleturnieju. To przyjemny czas &#8211; czas wspólnego posiłku, ale także miłych wspomnień.</span></p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-25e4ec5 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="25e4ec5" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>3. Planowanie wakacji </strong></span></p><p><span style="font-weight: 400;"> Planowanie wakacji z rodziną to dla mnie jedna z tych małych rzeczy, które wcale nie są takie małe. Przeglądamy Booking, sprawdzamy loty, zastanawiamy się, czy tym razem narty, czy może egzotyka — i to wszystko wydaje się takie oczywiste. A przecież to ogromny komfort móc wybierać, planować, marzyć i układać wspólne wyjazdy. Kiedy byłam dzieckiem, nawet nie przyszłoby mi do głowy, że takie decyzje będą kiedyś naszą codziennością. I choć prawda jest taka, że z dziesięciu pomysłów realizujemy jeden — bo życie, bo terminy, bo nie ma z kim zostawić psa — to sam moment planowania i snucia tych wizji jest już fantastyczny i daje mnóstwo radości. Uwielbiam te nasze podróże &#8222;palcem po mapie&#8221;.</span></p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-4391b22 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="4391b22" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>4. Czas dla siebie</strong></span></p><p>Czas dla siebie to dla mnie prawdziwy luksus, choć wiem, że dla wielu to raczej kara niż przyjemność. Ja uwielbiam być sama w domu — to mój moment na złapanie oddechu i zrobienie wszystkiego po swojemu. Biorę kąpiel, ogarniam dom, wstawiam pranie, słucham audiobooków, piszę bloga, czasem coś ugotuję albo wskakuję na bieżnię czy tańczę. A czasem znikam w detektywistycznych grach na iPadzie i totalnie odpływam. W dzieciństwie, jako jedynaczka, nauczyłam się być sama, choć wtedy nie do końca to lubiłam, to dziś, kiedy na co dzień mam wokół siebie domowników, bardzo lubię i doceniam ten stan.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-98430b2 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="98430b2" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>5. Świeżo zmieniona pościel</strong></span></p><p>Uwielbiam kłaść się spać do łóżka ze świeżo zmienioną pościelą. Zwłaszcza kiedy wcześniej sypialnia jest przewietrzona i pościel przyjemnie chłodna.  Niby nic wielkiego. A jednak śpi się wtedy cudownie.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-c24c4bf elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="c24c4bf" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>6. Wygodny i szybki dojazd do pracy</strong></span></p><p>Wygodny i szybki dojazd do pracy to dla mnie absolutny game changer. Nienawidzę stać w korkach i tracić czasu na bezsensowne tkwienie w samochodzie. Dzięki temu, że całkiem niedawno otwarto obwodnicę Warszawy, do biura dojeżdżam w 10–20 minut i to naprawdę zmienia jakość dnia. Oczywiście czasem zdarzy się jakiś zator, ale wtedy mam alternatywną trasę i nie czuję się uwięziona. To ogromny komfort nie mieć w głowie codziennego stania i poczucia, że gdzieś po drodze ucieka mi życie.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-adb43c8 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="adb43c8" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>7. Leniuchowanie na kanapie z serialem</strong></span></p><p>Leniuchowanie na kanapie z serialem to jedna z tych przyjemności, które smakują najlepiej, kiedy za oknem jest zimno, pada deszcz i pogoda totalnie nie zachęca do wychodzenia. Wtedy nie mam żadnych wyrzutów sumienia, że leżę pod kocykiem i po prostu oglądam seriale. Dorzucam do tego drzemki, więc często kończy się tak, że później muszę cofać trzy odcinki, żeby nadrobić, co przespałam. Zapalam świeczki, czasem palimy w kominku i robi się mega przytulnie i rodzinnie. Obok mnie mąż, zdarza, się, że też syn (on ma swoje sprawy zwykle ;-)), pies i kot — i czego chcieć więcej? </p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-173b496 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="173b496" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>8. Oglądanie Love is blind</strong></span></p><p>Love is Blind to moje absolutne guilty pleasure i oglądam każdą możliwą wersję, jaka tylko pojawia się na Netflix. Widziałam wszystkie i każdy sezon &#8211; amerykańską, brazylijską, japońską, szwedzką, niemiecką, meksykańską, brytyjską, arabską Love Is Blind: Habibi, a także argentyńską i francuską. Czekam na nowe odcinki, kolejne sezony i naprawdę wciągam się w to bez reszty. Aktualnie najmocniej śledzę wersję amerykańską, której najnowszy sezon dzieje się w Ohio. I po prostu uwielbiam ten format i oglądam go w każdej odsłonie, jaka tylko istnieje. Czekam na wersję Miłość jest ślepa &#8211; Polska <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-8eb1c39 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="8eb1c39" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>9. Gotowanie w piątkowy wieczór</strong></span></p><p>Gotowanie w piątkowy wieczór to mój mały rytuał, na który czekam już od rana. W głowie mam tylko jedno: wrócę do domu, wyjdę z psem, a potem zacznę przygotowania do naszej kolacji. Lubię ten moment przejścia z trybu „praca” na „weekend” — spokojnie, bez pośpiechu, we własnej kuchni. Najczęściej robię krewetki aglio e olio z czosnkiem, papryczkami chili i dużą ilością koperku — prosto, ale obłędnie smacznie. Do tego latem idealnie pasuje schłodzone białe wino, czasem zamieniane na czerwone. Kocham te nasze piątkowe domowe randez vous.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-54e1855 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="54e1855" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>10. Muzyka na zawołanie </strong></span></p><p>Jedno kliknięcie i masz dokładnie to, czego potrzebujesz — nastrój, wspomnienia, energię albo spokój. Kiedyś trzeba było nagrywać kasety, kupować płyty, czekać na przebój przy radiu, czy MTV. Dziś mam to w telefonie &#8211; You Tube, Spotify. To jest super, gdy, czując chęć wysłuchania danego utworu, mogę go odtworzyć w jedną chwilę. No bajka <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p><p><strong>A Tobie, jakie &#8222;zwykłe&#8221; rzeczy dają poczucie szczęścia?</strong></p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/10-prostych-rzeczy-ktore-daja-mi-szczescie/">Co tym razem? &#8211; Co daje szczęście na co dzień?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/10-prostych-rzeczy-ktore-daja-mi-szczescie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">952</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Kiedyś Cię znajdę&#8230;</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-kiedys-cie-znajde-znajde-cie-w-koncu-znajde/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-kiedys-cie-znajde-znajde-cie-w-koncu-znajde/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Mar 2026 20:53:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Życie codzienne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=903</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Życie codzienne</p>
<p>Nastrój: Nic mnie w tym temacie nie zdziwi</p>
<p>O tym, że kto gubi ten znajduje. Wiara w to, to podstawa.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-kiedys-cie-znajde-znajde-cie-w-koncu-znajde/">Co tym razem? &#8211; Kiedyś Cię znajdę&#8230;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="903" class="elementor elementor-903">
				<div class="elementor-element elementor-element-5a39d29 e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="5a39d29" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
				<div class="elementor-element elementor-element-3ca1c1d elementor-widget elementor-widget-image" data-id="3ca1c1d" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="image.default">
															<img loading="lazy" decoding="async" width="262" height="446" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/zgubiony_iPhone.jpeg" class="attachment-1536x1536 size-1536x1536 wp-image-936" alt="zagubiony telefon" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/zgubiony_iPhone.jpeg 262w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/zgubiony_iPhone-176x300.jpeg 176w" sizes="(max-width: 262px) 100vw, 262px" />															</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget__width-initial elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="257" data-end="627"><strong>Gubienie rzeczy – mój nieoczywisty talent</strong></p><p data-start="257" data-end="627">Dziś rano przez kilka dobrych minut szukałam kluczyków do samochodu. Klasyk. Znalazłam, ale co się napociłam ;-). I to był dokładnie ten moment, kiedy pomyślałam, że o tym napiszę. Są ludzie, którzy mają różne talenty. Jedni świetnie gotują, inni biegają maratony, a jeszcze inni mają w domu szufladę z kablami, w której wszystko ma swoje miejsce (szczerze — zazdroszczę). Ja mam inny dar. Ja gubię rzeczy. I to nie, że mi się zdarza. Nie. Ja to robię systemowo. Metodycznie. Z konsekwencją, której nie mam w innych obszarach życia. Jeśli powiem, że dzieje się to raz na miesiąc, nie będzie w tym przesady. </p><p data-start="257" data-end="627"><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Historia moich zgub jest przebogata.</span></p><p data-start="1482" data-end="1780">Telefon zostawiałam już chyba wszędzie. Gdzie tylko można. W restauracjach (klasyk), na siłowni (na bieżni, oczywiście), w toalecie publicznej, na basenie, na koncertach, w taksówkach. Myślę, że gdyby ktoś prowadził ranking najbardziej kreatywnych miejsc do zostawiania telefonu, miałabym bardzo mocną pozycję.</p><p data-start="1782" data-end="2065"><strong>Zgubiony telefon w Bangkoku&#8230; o 3 nad ranem</strong></p><p data-start="1782" data-end="2065">Telefon zgubiłam na przykład w taksówce. Został na tylnej kanapie auta. Klasyk, można rzec. Ale to była Tajlandia, Bangkok i trzecia w nocy. A w telefonie wszystko: karty płatnicze, bilety lotnicze, numery telefonów do wszystkich, do których muszę mieć kontakt. Zostałam na lodzie, mimo, że w tropikach &#8230; Szczęśliwie znajomi, którzy byli ze mną feralnej nocy, przytomnie uznali, że trzeba do mnie na ten zgubiony telefon zadzwonić. Ja nie wierzyłam, że Pan Taj z taksówki go odbierze, a w szczególności, że odda.  </p><p data-start="2067" data-end="2402">Jakież było moje zdziwienie, gdy kierowca telefon odebrał. Co więcej, jakimś cudem się dogadaliśmy i to na tyle, żeby zrozumiał, do którego hotelu ma przyjechać. I o piątej rano, kończąc kursy, pojawił się pod hotelem i oddał mi telefon. Nie chciał żadnych pieniędzy. Do dziś nie wiem, czy to była dobra karma, cud czy po prostu bardzo porządny człowiek.</p><p data-start="2404" data-end="2654"><strong>Stadion Narodowy i inne „bezpieczne” zguby</strong></p><p data-start="2404" data-end="2654">Telefon zostawiłam też kiedyś na Stadionie Narodowym, w loży, po koncercie Imagine Dragons. Zorientowałam się oczywiście później, bo jak inaczej. Odebrałam go w poniedziałek z Biura Rzeczy Znalezionych, co ciekawe &#8211; świeżutko i do pełna naładowany <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> @Stadion Narodowy — jeśli to czytacie — naprawdę, pełen profesjonalizm. Gratulacje! <span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Ale telefon to jeszcze nic. Torebki gubię wręcz hurtowo. Na weselach, bankietach, kolacjach, ale też za dnia &#8211; w biurze, w domu, w Zarze w przebieralni i bywa, że na bazarze. Zawsze odkładam ją „na chwilę”, w bardzo przemyślane miejsce, którego potem absolutnie nie jestem w stanie sobie przypomnieć.</span></p><p data-start="2876" data-end="3341"><strong>Retainer, który trafił na zaplecze restauracji</strong></p><p data-start="2876" data-end="3341">Zdarzają się też sytuacje bardziej… wyszukane. Na przykład w hotelowej restauracji w Turcji, podczas śniadania, zdjęłam przezroczysty retainer na zęby i, jak każdy rozsądny człowiek, położyłam go na serwetce. Serwetka razem z talerzami pojechała do kuchni. Ja zorientowałam się chwilę później i w akcie lekkiej paniki ubłagałam obsługę, żeby mnie wpuścili na zaplecze. Po kilku minutach przekopywania się przez stertę naczyń — znalazłam. Oczywiście, że znalazłam.</p>								</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-321d588 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="321d588" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-e43edce elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="e43edce" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="3343" data-end="3727"><strong>Gubienie rzeczy to talent dziedziczny?</strong></p><p data-start="3343" data-end="3727">Moje dziecko najwyraźniej uznało, że to cecha, którą warto pielęgnować. Na pierwszej zielonej szkole zatrzymali się na obiad w Toruniu, podłączył telefon do ładowarki… i tam go zostawił. Wycieczka pojechała nad morze, a ja rozpoczęłam operację logistyczną jego odzyskania. Dzięki znajomemu z pracy telefon wrócił do mnie szybciej niż syn z wyjazdu. Zero refleksji. Po żadnej ze stron.</p><p data-start="3729" data-end="3973">Najbardziej zdumiewające jest jednak to, że te rzeczy… do mnie wracają. Czasem nawet zanim zdążę się zorientować, że coś zgubiłam. Bywało tak, że ktoś podchodził i oddawał mi telefon, a ja dopiero wtedy odkrywałam, że faktycznie już go nie mam.</p><p data-start="3975" data-end="4273"><strong>Historia, która przywraca wiarę w ludzi</strong></p><p data-start="3975" data-end="4273">Moja ulubiona historia to ta sprzed lat, z pierwszą w życiu kartą kredytową. Zostawiłam ją w sklepie w Globi na Ursynowie (my place of origin ;-). Ktoś ją znalazł, odczytał dane i… przyniósł do mojej skrzynki pocztowej. Tak po prostu. Do dziś uważam to za jeden z piękniejszych dowodów na to, że świat jednak w dużej mierze działa.</p><p data-start="4275" data-end="4582"><strong>Jak nie gubić rzeczy? Czyli czego się nie nauczyłam&#8230;</strong></p><p data-start="4275" data-end="4582">Problem polega tylko na tym, że ja kompletnie nie wyciągam z tego żadnych wniosków. Normalny człowiek po trzecim zgubionym telefonie zaczyna wdrażać jakieś procedury: sprawdza, liczy, robi checklisty. Ja najwyraźniej uznałam, że skoro wszystko wraca, to znaczy, że system jest skuteczny i nie ma co go psuć.</p><p data-start="4584" data-end="4601">I tak sobie żyję.</p><p data-start="4603" data-end="4695"><strong>Druga supermoc: znajdowanie cudzych rzeczy</strong></p><p data-start="4603" data-end="4695">Ale żeby nie było — mam też drugą supermoc. Znajduję rzeczy. Nie tylko swoje, ale też cudze.</p><p data-start="4697" data-end="4726">O tym jednak następnym razem.</p><p data-start="4728" data-end="4898" data-is-last-node="" data-is-only-node="">A jeśli kiedyś znajdziecie telefon leżący samotnie na stoliku w restauracji, na koncercie albo przy bieżni na siłowni… to naprawdę, istnieje spora szansa, że jest mój.</p><p data-start="4728" data-end="4898" data-is-last-node="" data-is-only-node="">A czy Ty też masz dar lub pecha gubienia rzeczy? Czy może częściej je znajdujesz? Daj znać. </p>								</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-kiedys-cie-znajde-znajde-cie-w-koncu-znajde/">Co tym razem? &#8211; Kiedyś Cię znajdę&#8230;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-kiedys-cie-znajde-znajde-cie-w-koncu-znajde/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">903</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Interwencja w sprawie psów na mrozie</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-interwencja-w-sprawie-psow-na-mrozie/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-interwencja-w-sprawie-psow-na-mrozie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Feb 2026 18:04:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Życie codzienne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=740</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Życie codzienne<br />
Nastój: Skonfundowana</p>
<p>O tym, że reagowanie na krzywdę nie zawsze jest komfortowe. Są jednak sprawy, wobec których nie można być obojętnym.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-interwencja-w-sprawie-psow-na-mrozie/">Co tym razem? &#8211; Interwencja w sprawie psów na mrozie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="740" class="elementor elementor-740">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-81afccc elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="81afccc" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><strong>Kategoria: Życie codzienne<br />Nastrój: I tak źle i tak niedobrze</strong></p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="195" data-end="440">Kilka dni temu przyszły mrozy, które przestają być „zimą”, a zaczynają być realnym zagrożeniem. Temperatura spadała grubo poniżej zera, nocami miało być nawet -20 st. C, a ja znów pomyślałam o domu w mojej okolicy, w którym nikt nie mieszka — poza dwoma psami. Same. Na zewnątrz.</p><p data-start="442" data-end="628">To żadna nowa historia. Wszyscy wiedzą. Psy są tam „od zawsze”, mają budę, właściciel bywa rzadko, więc lokalnie uznano, że „tak po prostu jest”. Tylko że mróz nie zna takich argumentów.</p><p data-start="630" data-end="833">Napisałam więc post na lokalnej grupie. Bez oskarżeń, bez dramatu — zwykły apel, żeby ktoś bliżej sytuacji zwrócił uwagę właścicielowi. Zostawiłam swój numer, bo nie chciałam chować się za anonimowością.</p><p data-start="835" data-end="1019">Dwie osoby spróbowały pomóc — i wtedy zaczęły się schody. Sąsiedzi zareagowali oburzeniem, jakby samo zainteresowanie losem tych psów było atakiem. Zero chęci rozmowy, zero współpracy.</p><p data-start="1021" data-end="1254">Potem telefon od właścicielki. Ton pretensji, zarzut wtrącania się. Spokojnie wytłumaczyłam, że chodzi tylko o ekstremalne warunki i troskę. Emocje trochę opadły — padły zapewnienia, że psy mają ciepło, że wszystko jest pod kontrolą.</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-3d0c91b e-transform elementor-widget elementor-widget-image" data-id="3d0c91b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-settings="{&quot;_transform_rotateZ_effect&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;px&quot;,&quot;size&quot;:2,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_tablet&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_mobile&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]}}" data-widget_type="image.default">
															<img loading="lazy" decoding="async" width="300" height="400" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/psy_mroz_zima.jpeg" class="attachment-medium_large size-medium_large wp-image-865" alt="pies na śniegu w lesie" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/psy_mroz_zima.jpeg 300w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/psy_mroz_zima-225x300.jpeg 225w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-e89ba49 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="e89ba49" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="1256" data-end="1319">Zrobiłam, co mogłam. A jednak nie zostało po tym poczucie ulgi.</p><p data-start="1321" data-end="1538">Bo jest w tym wszystkim coś bardzo dziwnego — zwrócenie uwagi w oczywistej sprawie wywołuje oburzenie u tych, którzy ewidentnie nie mają racji. A dyskomfort, poczucie, że „może się wtrącam”, zostaje… po mojej stronie.</p><p data-start="1540" data-end="1580">I to jest chyba najbardziej niepokojące.</p><p data-start="1582" data-end="1821">Skąd w tak prostej, szlachetnej sprawie bierze się we mnie wahanie, a po drugiej stronie taka pewność i buta? Czy naprawdę można być aż tak pozbawionym empatii, żeby nie widzieć, że postępuje się źle? </p><p data-start="1823" data-end="1856" data-is-last-node="" data-is-only-node="">Chyba nie tak to powinno działać&#8230;</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-8a3b4b9 e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="8a3b4b9" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
				<div class="elementor-element elementor-element-74b9aaf elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="74b9aaf" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>PS: Mój Harry &#8211; na zdjęciu &#8211; uwielbia zimę. Nawet tę mroźną. Ale śpi w ciepłym i bezpiecznym domu. Tym bardziej szlag mnie trafia, że są pieski, o które właściciele nie dbają.</p>								</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-321d588 e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="321d588" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
					</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-interwencja-w-sprawie-psow-na-mrozie/">Co tym razem? &#8211; Interwencja w sprawie psów na mrozie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-interwencja-w-sprawie-psow-na-mrozie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">740</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
