<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title></title>
	<atom:link href="https://doriseveryday.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://doriseveryday.pl/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 28 Apr 2026 20:15:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/cropped-doris-everyday-blog-32x32.png</url>
	<title></title>
	<link>https://doriseveryday.pl/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">252698321</site>	<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Sport i wysiłek fizyczny to podstawa, ale cudów nadal szukamy</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-sport-i-wysilek-fizyczny-to-podstawa-ale-cudow-nadal-szukamy/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-sport-i-wysilek-fizyczny-to-podstawa-ale-cudow-nadal-szukamy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Apr 2026 19:19:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Moje osobliwości]]></category>
		<category><![CDATA[Sport]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1256</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Sport i Moje osobliwości</p>
<p>Nastrój: Zadziwiona</p>
<p>O tym, czy cudowne rozwiązania istnieją? Czy jednak potrzebny jest wysiłek?</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-sport-i-wysilek-fizyczny-to-podstawa-ale-cudow-nadal-szukamy/">Co tym razem? &#8211; Sport i wysiłek fizyczny to podstawa, ale cudów nadal szukamy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1256" class="elementor elementor-1256">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Od lat próbuję wielu sportów: rower, bieżnia, bieganie, indoor cycling, pilates, też ten na reformerach, aerobik, joga, Chodakowska, Lewandowska, sporty przy Play Station, aplikacje taneczne itp. Wszystko po to, by w towarzystwie diety pozbyć się niedoskonałości ciała. I jakoś tak jest, że mimo nawet dobrych wyników zawsze coś mi nie pasuje. Boczki, pelikany, masywne uda, fałda na brzuchu. Raz jedno raz drugie. Dlatego zwracam uwagę na porady i sposoby, które w magiczny sposób konkretne strefy ciała mają doprowadzić do ideału.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-b2b2c53 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="b2b2c53" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Wczoraj właśnie natknęłam się gdzieś w internecie na kolejne „cudowne rozwiązanie”, które ma zniwelować problem, którego nie nie da się wyćwiczyć. Tym razem dopadła mnie &#8222;cudowna emulsja&#8221; za 1800 PLN  i masażer cudowny za drugie tyle. Ajak codziennie przez 5 minut przez tydzień będziesz się masować, to problem zniknie. Nieinwazyjne, przyjemne, szybkie. Czyli wszystko, co lubimy najbardziej.</p>
<p>Wiadomo, że lipa. Dla mnie dziś, oczywiste… Choć pewnie nie jedna czy jeden się naciął…</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-3d0c91b e-transform elementor-widget elementor-widget-image" data-id="3d0c91b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-settings="{&quot;_transform_rotateZ_effect&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;px&quot;,&quot;size&quot;:2,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_tablet&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_mobile&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]}}" data-widget_type="image.default">
															<img fetchpriority="high" decoding="async" width="738" height="1600" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-28-at-21.14.53.jpeg" class="attachment-medium_large size-medium_large wp-image-1257" alt="wysportowana dziewczyna nad morzem" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-28-at-21.14.53.jpeg 738w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-28-at-21.14.53-138x300.jpeg 138w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-28-at-21.14.53-472x1024.jpeg 472w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-28-at-21.14.53-708x1536.jpeg 708w" sizes="(max-width: 738px) 100vw, 738px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Tak, jak ja jakiś czas temu.</p>
<p>Byłam parę miesięcy po urodzeniu dziecka. W ciąży znacznie przytyłam &#8211; plus ok. 20 kg. a następnie, momentalnie schudłam &#8211; minus 28 kilogramów. Czyli obiektywnie byłam bardzo  szczupła.</p>
<p>Wtedy znalazłam problem. Padło na „bryczesy”. To część ciała przy górnej wewnętrznej części ud.  </p>
<p>Uznałam, że trzeba się tego pozbyć. A że intensywne marsze i domowe wygibasy nie dawały efektu, to zaczęłam szukać&#8230;</p>
<p>Znalazłam, a jakże.</p>
<p>Na Facebooku dopadło mnie rozwiązanie. </p>
<p>Dziewczyna &#8211; Kasia Cudna czy Maria Cudowna &#8211; jakoś podobnie, oferowała wstrzykiwany preparat, który „rozpuszcza tłuszcz”. Brzmiało jak odpowiedź na wszystkie moje wątpliwości życiowe.</p>
<p>Poszłam. Poddałam się zabiegowi. Zapłaciłam. ok. 1200 PLN, jak pamiętam. </p>
<p>Następnego dnia ciało po iniekcjach wyglądało bardzo źle. Obszary, w które wstrzyknięto preparat były sino-czarne. </p>
<p>I teraz najlepsze: wtedy byłam przekonana, że coś jest ze mną nie tak. Że mam tam tłuszcz, który trzeba usunąć.</p>
<p>Dziś wiem, że to najprawdopodobniej wcale nie był tłuszcz. To była po prostu luźniejsza skóra po dużym spadku wagi. Coś zupełnie normalnego. Coś, czego żaden zastrzyk nie miał prawa zmienić.</p>
<p>Czyli zrobiłam zabieg, który z definicji nie mógł zadziałać.</p>
<p>A osoba, która go wykonywała? Dyplomowana pielęgniarka w trakcie studiów lekarskich. Czyli ktoś, kto powinien mnie zatrzymać i powiedzieć: „tu nie ma czego poprawiać”. Nie zatrzymał.</p>
<p>Zwracajcie na to uwagę. </p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-4eae2b0 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="4eae2b0" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Bez wysiłku nie ma efektów – sport jednak robi robotę.<br />Ale też nie wszystko da się wyćwiczyć – bo ciało ma swoją naturę.</p>
<p>I może najważniejsze: nie każda „niedoskonałość” to problem do rozwiązania. Czasem to po prostu… ciało. Nasze. Normalne.</p>
<p>A wszystkie „cudowne metody”? No cóż. One zawsze będą. Pytanie tylko, czy my nadal będziemy się na nie nabierać <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-sport-i-wysilek-fizyczny-to-podstawa-ale-cudow-nadal-szukamy/">Co tym razem? &#8211; Sport i wysiłek fizyczny to podstawa, ale cudów nadal szukamy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-sport-i-wysilek-fizyczny-to-podstawa-ale-cudow-nadal-szukamy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1256</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Czy rodzice dziś kochają bardziej czy jednak przesadzają z wyręczaniem dzieci?</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/czy-dzis-rodzice-kochaja-bardziej-czy-jednak-przeholowuja-z-cackaniem/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/czy-dzis-rodzice-kochaja-bardziej-czy-jednak-przeholowuja-z-cackaniem/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 22 Apr 2026 18:41:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Życie codzienne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1202</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Życie codzienne</p>
<p>Nastrój: Zaciekawiona</p>
<p>O tym, czy jako rodzic nie cackam się za bardzo z własnym dzieckiem.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/czy-dzis-rodzice-kochaja-bardziej-czy-jednak-przeholowuja-z-cackaniem/">Czy rodzice dziś kochają bardziej czy jednak przesadzają z wyręczaniem dzieci?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1202" class="elementor elementor-1202">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Jestem ogromną fanką podcastów. Słucham różnych. Uwielbiam te kryminalne, ale także te, nazwijmy je &#8211; obyczajowe &#8211; z udziałem bardziej lub mniej znanych &#8222;gwiazd&#8221;. Słucham podcastów Małgorzaty Ohme, Magdy Mołek, Kasi Nosowskiej, Doroty Wellman, Żurnalisty i jeszcze kilku innych. W zasadzie w każdym z nich, prędzej czy później, pojawia się ten sam temat: dzieciństwo, relacje z rodzicami, traumy, terapia. Słucham tego wszystkiego i mam wrażenie, że momentami słucham trochę siebie. Nie zawsze w takiej skali, nie tak drastycznie, ale te schematy są znajome. Co ciekawe, kiedy próbuję sobie przypomnieć jakiegoś gościa tych podcastów, który miał po prostu normalne, dobre dzieciństwo, to jakoś nikt nie przychodzi mi do głowy. Pewnie są, tylko jakoś ciszej o nich.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-b2b2c53 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="b2b2c53" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Nasze dzieciństwo, dzieci lat 70., 80. i kawałka 90., wyglądało zupełnie inaczej niż dziś. Nie było cackania się, analizowania emocji ani pytania „czy masz ochotę na &#8230;?”. Było: &#8222;Zrób&#8221;; &#8222;Nie dyskutuj&#8221;; &#8222;Bo tak&#8221;; &#8222;Nie, bo nie&#8221;. Zimny chów, czasem klaps w tyłek, klucz na szyi, obiad – jak był to był, jak nie, to można było załapać się u cioci (sąsiadki z bloku, powinowactwo &#8211; stopień zero). Obowiązki były czymś oczywistym: sprzątanie, odkurzanie, mycie okien. Wynoszenie śmieci to oczywista oczywistość.</p>
<p>Nie mówiło się dzieciom „kocham Cię”. Nie było nadmiernego chwalenia i doceniania. Były wymagania. W domniemaniu było to, że intencją rodziców było wychowanie, aby dzieciak sobie poradził w życiu.</p>
<p>Słuchając tych historii i myśląc o sobie, mogę to potwierdzić.</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-3d0c91b e-transform elementor-widget elementor-widget-image" data-id="3d0c91b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-settings="{&quot;_transform_rotateZ_effect&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;px&quot;,&quot;size&quot;:2,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_tablet&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_mobile&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]}}" data-widget_type="image.default">
															<img decoding="async" width="244" height="396" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-22-at-20.44.01-1.jpeg" class="attachment-medium_large size-medium_large wp-image-1208" alt="Kiełbaska na patyku nad paleniskiem" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-22-at-20.44.01-1.jpeg 244w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-22-at-20.44.01-1-185x300.jpeg 185w" sizes="(max-width: 244px) 100vw, 244px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Dziś w tych podcastach regularnie pojawia się druga strona medalu. My, jako rodzice, robimy w drugą stronę. Rekompensujemy, dajemy więcej, czasem za dużo, nie chcemy, żeby nasze dzieci czuły to, co my. </p>
<p>Łapię się na tym, że kiwam głową, bo kiedy patrzę na siebie, widzę dokładnie to samo. Syn czegoś chce i ja lecę. Biorę udział w dropach, gdy on jest w szkole, bo z racji tej, sam nie może. Na ostatnich nogach pędzę do biblioteki publicznej, bo lektura na jutro, a wypożyczenie z tej szkolnej przez trzy tygodnie nie wyszło&#8230; Smażę racuchy o świcie, przed lotem w delegację, żeby były świeże do szkoły. Organizuję truskawki zimą. Generalnie non stop kombinowanie, organizowanie, stawanie na rzęsach. Robię to wszystko i nawet nie wiem, kiedy to stało się normą.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-4eae2b0 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="4eae2b0" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Dziś rano, podczas porannego spaceru z psem, znowu słuchałam jednego z podcastów i ponownie, tym razem znany aktor, poruszał ten temat. Opowiadał o swoim nie do końca łatwym dzieciństwie i o tym, że w związku z tym bardzo pilnuje się, aby jego dzieci miały totalną idyllę. Sam jednocześnie skarcił się przy tym, że wie, że może to mieć nie do końca dobre skutki. </p><p>Wtedy pomyślałam, że mam dokładnie tak samo. Nie, że dzieciństwo miałam złe. To nie. Ale że uchylam nieba dziecku, a wiem, że nie powinnam przesadzać. Pomyślałam więc: &#8222;Nie będę na każde zawołanie i każdą zachciankę. Trochę granic, trochę dystansu. Przynajmniej spróbuję.&#8221; Z tym postanowieniem weszłam w nowy dzień. </p><p>Kilka godzin później syn, wracając ze szkoły, napisał mi: &#8222;Mamo, zjadłbym kiełbaski z ogniska.&#8221; Że co? Chyba zwariował &#8211; pomyślałam. Gotowe były już mielone. Żeby nie było &#8211; też ulubione dziecka mego. Ale, jak już część z Was wie, ja &#8211; asertywność poziom minus 1800, długo nie muszę być proszona. I co? Nie spełnię środowego marzenia mojego jedynego jedynaka? </p><p><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Niczym strzała poleciałam po kiełbasę, wygrzebałam z domku na narzędzia palenisko, znalazłam kije do kiełbas. Dobrze, że były, bo niewykluczone, że bym je jeszcze strugała w ogródku, kto wie, czy nie dorobiłabym ozdobnych ornamentów. Żeby jeszcze bardziej dogodzić . Kiełbaski już nabite czekały na młodzieńca do ostatecznego upieczenia. </span></p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-cdbd12b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="cdbd12b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Tak to właśnie wygląda. Co oznacza</span>, że nie do końca uczę syna radzenia sobie. Raczej uczę, że świat się dopasuje. Tu pojawia się zgrzyt, bo z jednej strony wiem, jak to jest dorastać bez czułości i bez słuchania, i nie chcę tego dla niego, ale z drugiej strony coraz częściej zastanawiam się, czy nie przeginamy w drugą stronę. </p><p>Pojawia się pytanie, czy one &#8211; te nasze współczesne dzieciaki &#8211; będą umiały sobie poradzić, tak zwyczajnie, w życiu, z ludźmi, z odmową, z tym, że czegoś nie ma na tacy. </p><p>Odpowiedzi nie mam. W tych podcastach też jej nie ma, bo większość dochodzi do podobnego miejsca: kiedyś było za twardo, dziś może jest za miękko. Gdzieś po drodze jest ten środek, tylko nikt go nie dostał w pakiecie. Trzeba go sobie wypracować na sobie i na własnych dzieciach. Oby z jak najmniejszym kosztem dla nich.</p><p>Czy też masz podobne przemyślenia? Czy przesadzam i doszukuję się problemów, gdzie ich nie ma? </p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/czy-dzis-rodzice-kochaja-bardziej-czy-jednak-przeholowuja-z-cackaniem/">Czy rodzice dziś kochają bardziej czy jednak przesadzają z wyręczaniem dzieci?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/czy-dzis-rodzice-kochaja-bardziej-czy-jednak-przeholowuja-z-cackaniem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1202</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Jestem asertywna, ale wobec siebie</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-jestem-asertywna-ale-wobec-siebie/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-jestem-asertywna-ale-wobec-siebie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 17 Apr 2026 18:29:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Praca w korporacji]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1176</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Praca w korporacji</p>
<p>Nastrój: I want to be asertywna</p>
<p>O tym, że mówię "nie" sobie zamiast innym.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-jestem-asertywna-ale-wobec-siebie/">Co tym razem? &#8211; Jestem asertywna, ale wobec siebie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1176" class="elementor elementor-1176">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="328" data-end="988">Pracując w korporacji od wielu, wielu lat wciąż do czynienia mam z  powtarzającymi się sytuacjami, które wymagają ode mnie odpowiedniego zachowania się. Paleta kategorii rzeczonych sytuacji jest mega szeroka. Obejmuje m.in. kwestie matrymonialne; gastryczne &#8211; takie związane z wyborem dania na lunch &#8211; turbo istotne w biurowym życiu; oceny pracowniczej;  gradu &#8211; czy słuszny;  samochodu służbowego &#8211; czy ma hak w pakiecie; oraz najczęściej tak zwanej spychologii.  Można by je odtwarzać jak serial, zmieniają się tylko bohaterowie.</p><p data-start="328" data-end="988">Dziś miała miejsca jedna z nich &#8211; tysięczna w moim korpo życiu.  Postanowiłam, że ją opiszę.</p><p data-start="328" data-end="988">A było to tak:</p><p data-start="328" data-end="988">Przychodzi do mnie koleżanka, z innego działu, z innego zespołu, w ogóle nie „moja sprawa”, i mówi, że musi coś zrobić, ale nie umie, nie zna się, nie wie. Słyszała, że marketing robi różne rzeczy. To akurat może to też. Czyli klasyk. Ja patrzę i mam w głowie jedną myśl: przecież to nie jest moje zadanie, nie mój obszar. Cicho za uchem od razu gada mi perfekcyjna Doris &#8221; To naprawdę nie jest nic skomplikowanego, to da się łatwo zrobić.&#8221;. Wbrew tym wewnętrznym  podpowiedziom mówię koleżance normalnie, spokojnie, że to nie jest po mojej stronie. Bez nerwów, bez złośliwości, po prostu fakt.</p><p data-start="990" data-end="1482">Ona wychodzi trochę zbita, trochę niepewna, a ja przez chwilę mam takie poczucie, że no proszę, dorosła kobieta, postawiła granicę, świat się nie zawalił. I to jest ten moment, który trwa bardzo krótko, bo zaraz potem zaczyna się druga część spektaklu, czyli analizowanie. Czy nie byłam za ostra, czy ona się nie zestresowała, czy może mogłam jej to pokazać szybciej niż ona się będzie tego uczyć, czy ja naprawdę muszę być taka zasadnicza. I siedzę z tym i czuję, że zaczyna mnie to uwierać.</p><p data-start="1484" data-end="1931">I kończy się jak zwykle. Idę do niej, nie przepraszam, ale zaczynam „rozwiązywać sytuację”. Mówię, że można to zrobić tak, tu można zapytać tego, tamten ma dostęp, ktoś inny może pomóc, a jak coś, to ja mogę zerknąć. W efekcie robię dokładnie to, czego chwilę wcześniej nie chciałam robić, tylko w bardziej eleganckiej wersji. Problem zostaje rozwiązany, ona jest spokojniejsza, system działa, wszyscy zadowoleni. Tylko ja jestem zła na siebie.</p><p data-start="1933" data-end="2564">I właśnie w takich momentach dochodzę do wniosku, że ja w ogóle nie mam problemu z asertywnością. Ja jestem bardzo asertywna, tylko w totalnie odwrotną stronę niż powinnam. Bo wobec siebie jestem bezwzględna. Jak ja czegoś chcę, to od razu wjeżdża lista: nie kupuj, nie wydawaj, nie kombinuj, dasz radę bez tego, ogarnij się, nie przesadzaj. Ja sobie potrafię odmówić wszystkiego, czasu, odpoczynku, luzu, nawet głupiego „odpuszczę dziś”. Natomiast kiedy ktoś mnie o coś prosi, to włącza mi się tryb „jasne, ogarniemy”. I to niezależnie od tego, czy to moje, czy nie moje, czy mam czas, czy nie mam, czy to ma sens, czy nie bardzo.</p><p data-start="2566" data-end="2997">Najlepsze jest to, że ja to wszystko wiem. Wiem, że powinnam odmawiać, wiem, że nie powinnam brać na siebie cudzych rzeczy, wiem, że ktoś powinien się nauczyć sam. I nawet potrafię powiedzieć „nie”. Tylko że to „nie” bardzo często ma drugą część, która pojawia się chwilę później i brzmi mniej więcej: „ale zobacz, można to zrobić tak…”. I nagle z osoby, która postawiła granicę, robię się osobą, która organizuje całe rozwiązanie.</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-3d0c91b e-transform elementor-widget elementor-widget-image" data-id="3d0c91b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-settings="{&quot;_transform_rotateZ_effect&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;px&quot;,&quot;size&quot;:2,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_tablet&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_mobile&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]}}" data-widget_type="image.default">
															<img decoding="async" width="768" height="960" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-3-2-768x960.png" class="attachment-medium_large size-medium_large wp-image-1190" alt="Kobieta na imprezie" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-3-2-768x960.png 768w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-3-2-240x300.png 240w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-3-2-819x1024.png 819w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-3-2-600x750.png 600w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-3-2.png 1080w" sizes="(max-width: 768px) 100vw, 768px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-e89ba49 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="e89ba49" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="2999" data-end="3418">Z czasem człowiek się do tego przyzwyczaja. Nawet zaczyna to lubić, bo jest w tym coś przyjemnego, takie poczucie, że ogarniam, że wiem, że pomogłam. Tylko że rachunek przychodzi później i zawsze jest na mnie. Więcej roboty, więcej odpowiedzialności, mniej czasu dla siebie. I gdzieś po drodze pojawia się taki schemat: „dajcie to Doris, ona coś wymyśli”. Problem w tym, że ja sama bardzo aktywnie ten schemat buduję.</p>
<p data-start="3420" data-end="3772">I tak sobie dziś pomyślałam, że może problemem wcale nie jest to, że nie umiemy być asertywne wobec innych. Może problem polega na tym, że jesteśmy za bardzo asertywne wobec siebie. Że sobie odmawiamy wszystkiego, a innym oddajemy wszystko, czas, energię, uwagę, rozwiązania. I jeszcze mamy wyrzuty sumienia, kiedy choć na chwilę próbujemy to odwrócić.</p>
<p data-start="3774" data-end="4049">Nie mam tu żadnego wielkiego wniosku ani złotej rady, bo jak widać, nadal wracam po tych swoich „nie” i dokładam sobie roboty. Ale może następnym razem spróbuję wytrzymać trochę dłużej. Nie wracać po pięciu minutach z gotowym planem. Chociaż znając życie… pewnie i tak wrócę.</p>
<p data-start="3774" data-end="4049">A jak masz Ty? Czy umiesz odmawiać bez wyrzutów sumienia?&nbsp;</p>
<p data-start="3774" data-end="4049">
</p><p data-start="3774" data-end="4049">
</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-jestem-asertywna-ale-wobec-siebie/">Co tym razem? &#8211; Jestem asertywna, ale wobec siebie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-jestem-asertywna-ale-wobec-siebie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1176</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Czego się boisz, głupia? Mój prywatny katalog absurdów</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/czego-sie-boisz-glupia-moj-prywatny-katalog-absurdow/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/czego-sie-boisz-glupia-moj-prywatny-katalog-absurdow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 15 Apr 2026 20:14:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Moje osobliwości]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1152</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Moje osobliwości</p>
<p>Nastrój: Zdumiona</p>
<p>O tym, czego całkiem irracjonalnie się boję i staram wystrzegać.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/czego-sie-boisz-glupia-moj-prywatny-katalog-absurdow/">Czego się boisz, głupia? Mój prywatny katalog absurdów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1152" class="elementor elementor-1152">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Czasem łapię się na tym, że zaczynam analizować swoje własne zachowania. Tak po prostu, w środku dnia. Co robię, czego nie robię i… właściwie, dlaczego tak jest. Dziś z zupełnie błahego powodu zaczęłam zastanawiać się nad tym, czego się boję na co dzień, co budzi mój  niepokój i, w jakich sytuacjach czuje dyskomfort . I nie chodziło o rzeczy oczywiste, jak bezpieczeństwo najbliższych, strata pracy, bieda, wojna, choroba czy śmierć. To lęki podstawowe, o których z kolei staram się dla zdrowia psychiki nie myśleć w ogóle. Dziś  myśli o takich codziennych, małych strachach naszły mnie w drodze do biura. Najpierw przyłapałam się na jednym mini lęku i on następnie  przywiódł mi na myśl kolejne. Zebrałam je, nazwałam i przeanalizowałam. Wyszła lista absurdów i dziwactw. Raczej mnie śmieszą niż martwią, choć nie wiem, czy nie powinny ;-).</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-ba16e08 elementor-widget__width-initial elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="ba16e08" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Sytuacją, która wywołała następnie falę tych przemyśleń, była moja poranna jazda windą do biura. Nie żebym wjeżdżała na 42 piętro szklanego drapacza chmur, ba &#8211; nawet nie na 12. Ja z -1 przemieszczałam się na +1.   </p><p>Rzecz w tym, że winda, od kiedy pamiętam, wywołuje u mnie nutkę niepokoju.  Za każdym razem, kiedy do niej wchodzę, gdzieś z tyłu głowy pojawia się scenariusz, że nagle ruszy i niczym w niejednym horrorze przetnie mnie na pół, a już z pewnością urwie mi nogę lub rękę. Dlatego do windy zawsze wchodzę szybko i dynamicznie, nierzadko jednym susem. Myślę, że dla postronnych może wyglądać to komicznie, a na pewno nie daje im powodu do przekonania, że jestem do końca normalna. I żeby nie było za mało, po tym skoku do dźwigu osobowego, ja nadal mam lęk. Tego już raczej nie widać, choć kto wie&#8230;.  Gdy jestem już wewnątrz, całą podróż obawiam się, że urwie się lina i winda spadnie. To drugie śni mi się od dzieciństwa, więc nawet nie wiem, czy to jeszcze strach, czy już stały element mojego życia. Winda jedzie spokojnie, wszystko działa jak trzeba, a ja i tak przez te kilkanaście sekund mam lekkie napięcie.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-165fcbd elementor-widget elementor-widget-heading" data-id="165fcbd" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="heading.default">
					<h2 class="elementor-heading-title elementor-size-default">Mój prywatny katalog absurdów</h2>				</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-d82d9ca elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="d82d9ca" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>I po tej dzisiejszej windzie zaczęłam zastanawiać się, czy są jeszcze inne, podobnie kuriozalne strachy, które przyprawiają mnie o lekki dreszczyk? I tak powstała moja prywatna lista absurdów.  To codzienne irracjonalne niepokoje:</p><p>1. Korzystanie z windy &#8211; o tym już było</p><p>2. Korzystanie z toalet publicznych</p><p>To nie jest tak, że boję się samej toalety. To nie to <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ja odczuwam niepokój w momencie otwierania drzwi kabiny. Zanim złapię za klamkę, pojawia się krótkie zawahanie i myśl, że ktoś może być w środku. Że się nie zamknął i nie jest tego świadomy. Obawiam się, że zastanę go, a raczej ją w momencie, który zażenuje nas obie. Co więcej, czasem zupełnie bez sensu, dopada mnie niepokój, że zastanę tam coś, czego absolutnie nie powinno tam być. Na przykład… trupa.</p><p>Wiem, jak absurdalnie to brzmi. Wiem, że to się nie wydarzy. A jednak za każdym razem jest ta sekunda pauzy, otwarcie i ulga.</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7c6efcf elementor-widget elementor-widget-image" data-id="7c6efcf" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="image.default">
															<img loading="lazy" decoding="async" width="819" height="1024" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-4-1-819x1024.png" class="attachment-large size-large wp-image-1171" alt="" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-4-1-819x1024.png 819w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-4-1-240x300.png 240w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-4-1-768x960.png 768w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-4-1-600x750.png 600w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-4-1.png 1080w" sizes="(max-width: 819px) 100vw, 819px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>3. Opróżnianie szklanki, filiżanki, butelki czy puszki z napojem do samego dna</p><p>Nie dopijam napojów do końca &#8211; do dna. Zawsze mam moment zawahania przy ostatnim łyku. Bo co jeśli właśnie tam, na samym końcu, czeka na mnie jakaś niespodzianka? Farfocle, fusy, osad… albo, co najgorsze, zdechły owad. Już sama myśl o tym powoduje u mnie odruch &#8211; widomo jaki. No więc asekuracyjnie nie piję do dna <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p><p>4. Wsadzanie stopy do buta. Zwłaszcza poza własnym domem.</p><p>To jest poziom, którego nie potrafię racjonalnie obronić. Za każdym razem mam mikrosekundę zawahania, czy na pewno nic tam nie siedzi. Pająk. Albo jakiś inny obrzydliwy robak, który tylko czekał na ten moment. W Egipcie, Tajlandii czy innym egzotyku możnaby zrozumieć, ale u teściów, czy znajomych w Warszawie? Także, że tak&#8230;</p><p>5. Wystawianie nogi spod kołdry</p><p>Nie robię tego. Nocą &#8211; absolutnie &#8211; nie. Bo w mojej wyobraźni jawi mi się, że coś spod łóżka mogłoby mnie chwycić. I chyba między innymi dlatego kupiłam do domu łóżka ze skrzynią aż do ziemi. Żeby nic tam nie miało jak się schować. Chociaż… teraz, jak o tym myślę… to, co jeśli coś jest w tej skrzyni i czyha na mnie zuchwale. I ujawni się, gdy zajrzę pod materac?</p><p>6. Mijanie tira na autostradzie</p><p>Mijając TIRa na autostradzie, robię to możliwie jak najszybciej. Niemal zawsze, wykonując ten manewr, mam przeświadczenie, że kierowca mnie nie widzi i zaraz nieuchronnie właduje się na mnie całym swym tonażem ciągnika, naczepy i zawartości kontenera. Dodatkowo, jeśli mijając ciężarówę, mam po lewej stronie barierkę, to oczyma wyobraźni widzę już, jak urywam lusterka i trę autem po niej. Ta przestrzeń do przedarcia się pomiędzy barierą a TIRem w moich oczach jest po prostu za mała.</p><p>7. Grzmoty, pioruny i błyskawice<br />Uwielbiam burzę, ale gdy jestem w domu. Choć najlepiej z wyłączonymi korkami i oddalona od gniazdek elektrycznych. Bo przez nie, jak opowiadała babcia piorun może wpaść do mieszkania <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ale jak jestem na zewnątrz, to mam w głowie wszystkie możliwe scenariusze, w których piorun trafia dokładnie tam, gdzie stoję. I oczywiście mnie zabija. </p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-5b347ab elementor-widget elementor-widget-heading" data-id="5b347ab" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="heading.default">
					<h2 class="elementor-heading-title elementor-size-default">Skąd to się w ogóle bierze?</h2>				</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-15aa3e5 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="15aa3e5" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Podobnych nieracjonalnych strachów wyliczyć mogłabym jeszcze sporo. Często mnie samą śmieszą, nie są wielce uciążliwe, Ale są&#8230; Skąd to się bierze? Czy to są jakieś zakodowane lęki z dzieciństwa? Czy obejrzałam za dużo filmów?<br />Czy to historie z poprzedniego życia, gdzie ewidentnie coś poszło nie tak z windą, butem i ostatnim łykiem napoju? A może powinnam to sprawdzić. Iść na hipnozę, albo do wróżki?</p><p>No, ale, ja tego też się chyba boję&#8230;</p><p>Więc nie pozostaje mi nic innego, jak dalej ostrożnie wkładać stopę do buta, nie ufać ostatniemu łykowi i z lekkim napięciem otwierać drzwi kabiny toalety. Tak na wszelki wypadek.</p><p>A czy Ty też masz jakieś małe, osobliwe, absurdalne niepokoje?</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/czego-sie-boisz-glupia-moj-prywatny-katalog-absurdow/">Czego się boisz, głupia? Mój prywatny katalog absurdów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/czego-sie-boisz-glupia-moj-prywatny-katalog-absurdow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1152</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; &#8222;Mamo, nudzi mi się&#8221; &#8211; i wtedy przypomina mi się zabawa &#8222;w Izaurę&#8221;</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mamo-nudzi-mi-sie-i-wtedy-przypomina-mi-sie-zabawa-w-izaure/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mamo-nudzi-mi-sie-i-wtedy-przypomina-mi-sie-zabawa-w-izaure/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 06 Apr 2026 10:45:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Życie codzienne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1121</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Życie codzienne</p>
<p>Nastrój: Nostalgiczny</p>
<p>O tym, jak wyglądało dzieciństwo kiedyś, a, jak wygląda dziś. Moje wspomnienia. </p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mamo-nudzi-mi-sie-i-wtedy-przypomina-mi-sie-zabawa-w-izaure/">Co tym razem? &#8211; &#8222;Mamo, nudzi mi się&#8221; &#8211; i wtedy przypomina mi się zabawa &#8222;w Izaurę&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Trwa przerwa świąteczna,  wielkanocna. Pięć dni bez szkoły, bez porannych pobudek, bez sprawdzianów i pakowania plecaka na szybko. Teoretycznie idealny czas, żeby odpocząć, poleniuchować, pograć w gry, czy pojeździć na rowerze. I właśnie dzisiaj mój syn stwierdził, że mu się nudzi i nie wie, co mógłby zrobić. Zaproponowałam więc najprostsze rozwiązanie na świecie, żeby poszedł spotkać się z kolegami.</p>
<p>Odezwał się do kilku kolegów, zadzwonił do jednego, drugiego. I wrócił po chwili z informacją, że temu się nie chce, ten nie może, ten gra, a inny chory akurat. I na tym temat się skończył. Zawiedziony odmaszerował do swojego pokoju i utknął w telefonie. Bo z nami &#8211; rodzicami, oczywiście na rower, czy spacer &#8211; to co za atrakcja. Wtedy pomyślałam, że to dzisiejsze dzieciństwo naprawdę wygląda inaczej niż to moje, nasze &#8211; Pokolenia X czy Y. Bo myśmy nie musieli się umawiać. Nie musieliśmy nikogo przekonywać, żeby wyszedł na podwórko. My po prostu wychodziliśmy z domu i ktoś zawsze się napatoczył. Wychodziło się z domu „na chwilę” i wracało po ciemku. Bez telefonu. Bez planu. Mieliśmy swoje drugie życie. Takie, o którym rodzice często nie mieli pojęcia.</p>
<h2>Zabawy pokolenia X i Y</h2>
<p>Graliśmy w kapsle godzinami. Robiliśmy olimpiady pod blokiem — biegi na 60 metrów, jakieś własne konkurencje, które miały sens tylko dla nas. Były wycieczki rowerowe do Lasu Kabackiego,  podchody, gra w kwadraty, gra w gumę, zawody w badmintona i mecze siatkarskie. Były Barbie z fabułą bardziej skomplikowaną niż niejeden serial. Były „autobusy”, gdzie ktoś był kierowcą, ktoś pasażerem, a ktoś kontrolerem biletów. Był klub osiedlowy z dyskotekami. Przesiadywanie na ławkach i trzepakach.</p>
<p>													<img loading="lazy" decoding="async" width="768" height="960" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/plac-768x960.png" alt="dzieci na placu zabaw" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/plac-768x960.png 768w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/plac-240x300.png 240w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/plac-819x1024.png 819w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/plac-600x750.png 600w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/plac.png 1080w" sizes="(max-width: 768px) 100vw, 768px" />																</p>
<h2>Można bawić się w Czterech pancernych, a można i w Izaurę</h2>
<p>Na szczególną uwagę i nieco szerszy opis zasługuje moja zabawa podwórkowa inspirowana święcącym triumpfy serialem brazylijskim. To był prawdziwy ewenement. Był to serial  &#8222;Niewolnica Izaura&#8221;. Kiedy był emitowany świat się zatrzymywał. Naprawdę. To nie jest metafora. Rok 1985, godzina około dwudziestej, i nagle wszystko milkło. Ulice puste, telefony nie dzwoniły, nikt nikogo nie odwiedzał, bo wszyscy siedzieli przed telewizorem. I oglądali. Odcinek trwał prawie godzinę, chociaż tak naprawdę był poskładany z krótszych, brazylijskich fragmentów. To było prawdziwe święto w polskich domach. A główni bohaterowie, aktorzy &#8211; zyskali taki poziom uwielbienia, że trudno przyrównać do jakiegokolwiek innego.</p>
<h2>Fenomen popularności brazylijskiego serialu &#8222;Niewolnica Izaura&#8221;</h2>
<p> Izaurę grała Lucélia Santos, a jej prześladowcę, Leôncia – Rubens de Falco. I oni w Polsce byli traktowani jak… wydarzenie narodowe. Kiedy przyjechali do Polski, ludzie ustawiali się wzdłuż dróg, którymi jechali. Dosłownie. Tłumy. Jak przy przyjeździe papieża. Machanie, wiwaty, wzruszenie. Wszyscy chcieli ich zobaczyć na żywo, dotknąć tej historii, którą oglądali w telewizji.</p>
<p>Witano ich jak kogoś absolutnie wyjątkowego. Jakby przyjechała do nas postać z innego świata. I trochę tak było. </p>
<p>Nie dziwne zatem, że na podwórku zaczęliśmy bawić się &#8222;W Izaurę&#8221;.  Nie była to zabawa tylko dla dziewczyn, bo chłopaki byli równie zaangażowani, a może nawet bardziej. Ponieważ poza Izaurą, która wisiała na pręgierzu, ktoś musiał ją chłostać i ktoś musiał liczyć czas. Jak to wyglądało?</p>
<h2>Pręgierz dla Izaury &#8211; zabawa, że boki zrywać</h2>
<p>U mnie pod blokiem była taka kładka na wysokim parterze, coś jak mostek, pod którym można się było chować. Na tej kładce były metalowe elementy, które służyły nam jako uchwyty i właśnie tam rozgrywały się sceny z „Izaury”. Dziewczynka łapała się za nie, wisiała uczepiona rękami, mniej więcej metr na dziemią, a ktoś z boku uderzał ją gałęziami z pobliskich krzaków, wszystko oczywiście w śmiechu i wygłupach, ale zasady były jasne — kto wytrzyma najdłużej, wygrywa.</p>
<p>Zostać Izaurą to był zaszczyt i jednocześnie walka, bo chętnych było więcej niż miejsc.</p>
<h2>Dostałam swoją szansę</h2>
<p>Pamiętam dokładnie jeden dzień, kiedy miałam wyjść z rodzicami do dziadków na obiad, jak co tydzień. Byłam ubrana jak z obrazka, w biało-różową tiulową spódniczkę, czyściutka, wyczesana, pachnąca, i zeszłam tylko na chwilę pod blok, żeby na nich poczekać. I oczywiście akurat wtedy na kładce trwała „Izaura” i trafiła się okazja, żeby w końcu nią zostać. Nie zastanawiałam się długo. Powiesili mnie na tych uchwytach, ktoś zaczął liczyć, ktoś mnie „chłostał”, a ja wisiałam i wiedziałam jedno &#8211; wygram. Wytrzymam najdłużej ze wszystkich Izaur,</p>
<section dir="auto" data-turn-id="request-69d38b72-f994-838f-9a70-930f661140b3-1" data-testid="conversation-turn-16" data-scroll-anchor="true" data-turn="assistant">
<p data-start="1353" data-end="1825">Ręce odpadały, palce ledwo trzymały, ale przecież nie mogłam odpuścić. Ktoś doliczył do czterdziestu, ktoś krzyczał, żeby jeszcze chwilę wytrzymać, więc wisiałam dalej, aż w końcu puściłam. Wszystko potoczyło się bardzo szybko &#8211; ziemia, na którą zeskoczyłam była lekko mokra, trochę gliniasta, była tam taka mała górka i po prostu zjechałam w dół. W tych moich pięknych sandałkach, w tej tiulowej spódniczce, prosto w błoto. Umorusałam się od stóp do głów. Dokładnie w tym momencie z klatki wyszli moi rodzice.</p>
<p data-start="1827" data-end="2165" data-is-last-node="" data-is-only-node="">Reszty można się domyślić. Krzyk, płacz, awantura i szybka zmiana planów, bo przecież jak można się tak ubabrać chwilę przed wyjściem do dziadków. Skończyło się dramatem, ale rekord wiszenia jako Izaura należał do mnie jeszcze bardzo długo. Duma rozpierała mnie jeszcze wiele tygodni. I jak teraz o tym myślę, to mieliśmy fantazję na maksa. Potem jeszcze był &#8222;Powrót do Edenu&#8221; i ratowanie się przed aligatorami i &#8222;Dynastia&#8221; &#8211; z ciągłą walką o rolę Cristale nie Alexis. I wiele wiele innych. </p>
</section>
<h2>Jak się bawi Pokolenie Alfa</h2>
<p>Dziś wszystko jest inaczej. Dzieci często nie mają już swojego podwórka, nie mieszkają drzwi w drzwi z rówieśnikami, nie wystarczy wyjść z domu, żeby ktoś już tam był. Zamiast tego jest plan: trening, zajęcia, kino w weekend. Trzeba zawieźć, odebrać, zapisać, dopilnować. I niby wszystko jest możliwości, atrakcje, opcje,  a jednocześnie mam wrażenie, że czegoś jest mniej. Czasem się zastanawiam, czy brak tego chaosu, tej nudy i tego naszego „radź sobie” nie zabiera im czegoś ważnego. Tego momentu, kiedy trzeba się dogadać, coś wymyślić, wyjść z sytuacji, którą samemu się stworzyło. Tego sprytu, odwagi, kombinowania, które przychodziły zupełnie naturalnie, bo nie było innego wyjścia. Nikt nas nie zapisywał na rozwój kompetencji społecznych, my zdobywaliśmy je na trzepaku, między blokami, w biegu, w śmiechu, czasem w łzach.</p>
<p>A może po prostu świat się zmienił i to my żyjemy w archaiku &#8222;zabaw&#8221;. Czyż nam nasi rodzice nie opowiadali zabaw z bieganiem z drutem za fajerką, czy też o strzelaniu z procy? Może dziś dzieci mają swoje drugie życie, tylko gdzieś indziej, w innych przestrzeniach, których my już do końca nie rozumiemy. Jednak bardzo cieszy mnie, kiedy mój syn mówi, że po szkole jedzie z kumplami na podwórko, że w weekend chce się z nimi spotkać, że idą razem do kina. Może tej spontaniczności jest mniej, może tych historii będzie trochę mniej spektakularnych niż nasze, ale wierzę, że nawet ta mniejsza porcja interakcji, wariacji i przygód nauczy go sprytu, da mu pewność w odnajdywaniu się w różnych sytuacjach i zostawi wspomnienia, do których kiedyś też będzie wracał z uśmiechem.</p>
<p>A jakie zabawy z dzieciństwa Ty wspominasz z uśmiechem? </p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mamo-nudzi-mi-sie-i-wtedy-przypomina-mi-sie-zabawa-w-izaure/">Co tym razem? &#8211; &#8222;Mamo, nudzi mi się&#8221; &#8211; i wtedy przypomina mi się zabawa &#8222;w Izaurę&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mamo-nudzi-mi-sie-i-wtedy-przypomina-mi-sie-zabawa-w-izaure/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1121</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Ćwiczenia z aplikacją do tańca. Test za 300 zł.</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-aplikacja-do-tanca-z-instagrama-czy-warto-test-za-300-zl/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-aplikacja-do-tanca-z-instagrama-czy-warto-test-za-300-zl/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 25 Mar 2026 20:14:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Sport]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1075</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Sport</p>
<p>Nastrój: Zawiedziona</p>
<p>O tym, jak chciałam wypróbować nową formę aktywności fizycznej i się zawiodłam.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-aplikacja-do-tanca-z-instagrama-czy-warto-test-za-300-zl/">Co tym razem? &#8211; Ćwiczenia z aplikacją do tańca. Test za 300 zł.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1075" class="elementor elementor-1075">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Jak chyba już wspominałam, nie należę do ludzi, którzy zakochują się w jednym sporcie na zawsze. Ja szukam tego jedynego, dzięki któremu z ekscytacją spalę możliwie najwięcej kalorii <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p><p>Próbuję, sprawdzam, zachwycam się przez chwilę, a potem… zaczynam się nudzić. Zatem znowu szukam dalej. Był spinning, pilates, step, rower &#8222;normalny&#8221;, bieżnia, schodki, ćwiczenia z Lewandowską, Chodakowską. Lata temu za dziecka z Cindy Crowford nawet <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p><p>I nadal to nie to. Ale jestem blisko. (To mówię sobie od wielu lat).</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-b2b2c53 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="b2b2c53" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Kilka dni temu zaatakowała mnie rolka na Instagramie: piękni ludzie, idealne ciała, tańczą jak zawodowcy, zero zadyszki, zero potu, sama lekkość.<br />Pomyślałam, że to jest to. Taniec + spalanie kalorii + nauka układów = trzy w jednym. Pomyślałam, że za chwilę będę jak **J.Lo**.</p>
<p>Aplikacja była oczywiście płatna. Nie jakieś tam 19 zł, tylko od razu konkretnie &#8211; 300. Roczna subskrypcja. Apple Pay nie boli. Poszło, bo przecież inwestuję w siebie.</p>
<p>Dziś rano, 5:30, jako ranny ptaszek, w salonie na dużym ekranie odpaliłam tę aplikację. Gotowa na przemianę życia. Zestrojona w strój do fitnessu. Nowy. Bo muszę mieć nowy, żeby mieć motywację.</p>
<p>I co się okazało. Zamiast tańczących ludzi w tej aplikacji na trening &#8222;przyszły&#8221; awatary. Jakieś plastikowe, kanciaste ludki. A układy? Dwa kroki do przodu, trzy do tyłu, pajacyk, podskok i coś, co wygląda jak rozgrzewka z WF-u.</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-3d0c91b e-transform elementor-widget elementor-widget-image" data-id="3d0c91b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-settings="{&quot;_transform_rotateZ_effect&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;px&quot;,&quot;size&quot;:2,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_tablet&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_mobile&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]}}" data-widget_type="image.default">
															<img loading="lazy" decoding="async" width="768" height="1024" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/WhatsApp-Image-2026-03-25-at-21.28.58-768x1024.jpeg" class="attachment-medium_large size-medium_large wp-image-1080" alt="Zegarek pokazujący wynik treningu" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/WhatsApp-Image-2026-03-25-at-21.28.58-768x1024.jpeg 768w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/WhatsApp-Image-2026-03-25-at-21.28.58-225x300.jpeg 225w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/WhatsApp-Image-2026-03-25-at-21.28.58-1152x1536.jpeg 1152w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/WhatsApp-Image-2026-03-25-at-21.28.58-600x800.jpeg 600w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/WhatsApp-Image-2026-03-25-at-21.28.58.jpeg 1200w" sizes="(max-width: 768px) 100vw, 768px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Naprawdę wydałam 300 zł na ten badziew?</p>
<p>Jutro idę biegać. </p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-aplikacja-do-tanca-z-instagrama-czy-warto-test-za-300-zl/">Co tym razem? &#8211; Ćwiczenia z aplikacją do tańca. Test za 300 zł.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-aplikacja-do-tanca-z-instagrama-czy-warto-test-za-300-zl/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1075</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; 10 zasad Glukozowej rewolucji</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-10-zasad-glukozowej-rewolucji/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-10-zasad-glukozowej-rewolucji/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 23 Mar 2026 13:27:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dieta]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1018</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Dieta<br />
Nastrój: Pełna energii</p>
<p>O tym, że warto stosować się do 10 zasad z "Glukozowej rewolucji" Jessie Inchauspé.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-10-zasad-glukozowej-rewolucji/">Co tym razem? &#8211; 10 zasad Glukozowej rewolucji</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1018" class="elementor elementor-1018">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Mam w szafie takie jedne spodnie. Nie ulubione i nie najmodniejsze, ale &#8222;kontrolne&#8221;. Mój osobisty wyznacznik tego, czy jest ok, czy jednak trzeba się wziąć za siebie i przycisnąć z dietą i treningami. I dziś rano zrobiłam test. Jako, że wiosna i lato blisko, trzeba było to zrobić. Założyłam je i okazało się, że jest ok. <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" />  Jestem przekonana, że to, że po zimie nie muszę jak co roku doprowadzać się do porządku, to zasługa stosowania się do dziesięciu hacków z światowego bestsellera &#8211; Glukozowej rewolucji.  Staram się stosować do nich już od kilku miesięcy. Ponieważ daje to efekty, nie zamierzam zaprzestać. Jeśli miałabym polecić je osobom, które chcą czuć się świetnie i równie świetnie wyglądać, to robię to bez wahania. Dla przypomnienia wypisałam je poniżej. </p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-3d0c91b e-transform elementor-widget elementor-widget-image" data-id="3d0c91b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-settings="{&quot;_transform_rotateZ_effect&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;px&quot;,&quot;size&quot;:2,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_tablet&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_mobile&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]}}" data-widget_type="image.default">
															<img loading="lazy" decoding="async" width="513" height="428" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/10_zasad.jpg" class="attachment-medium_large size-medium_large wp-image-1021" alt="grafika prezentująca 10 zasad glukozowej rewolucji" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/10_zasad.jpg 513w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/10_zasad-300x250.jpg 300w" sizes="(max-width: 513px) 100vw, 513px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-e89ba49 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="e89ba49" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><strong>10 zasad do wdrożenia, żeby czuć się świetnie i coraz lepiej wyglądać &#8211; Glukozowa rewolucja</strong></p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>ZASADA #1 Dbaj o kolejność jedzenia składników<br />ZASADA #2 Zaczynaj posiłek od warzyw<br />ZASADA #3 Nie licz kalorii<br />ZASADA #4 Jedz wytrawne śniadania &#8211; nie słodkie<br />ZASADA #5 Staraj się unikać cukru<br />ZASADA #6 Jedz słodkie rzeczy po posiłku, nie na czczo<br />ZASADA #7 Stosuj ocet jabłkowy &#8211; 1 łyżka stołowa na szklankę wody &#8211; pij przed każdym posiłkiem<br />ZASADA #8 Ruszaj się po jedzeniu<br />ZASADA #9 Jeśli przekąski &#8211; to wytrawne i bogate w białko<br />ZASADA #10 Jedząc węglowodany, dodaj białko, tłuszcz lub błonnik</p><p>Rozpisane zasady znajdziesz w moim e-booku &#8222;Glukozowa inspiracja&#8221;. Znajduje się tam również <span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">50 sprawdzonych, prostych przepisów – bez egzotycznych składników i długiego stania przy garach. To </span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">inspiracje śniadań, obiadów, kolacji i deserów – pomysły na posiłki, które sycą, stabilizują energię i nie powodują „zjazdów”. Zachęcam Cię do pobrania e-booka i wdrożenia zasad oraz korzystania z zaproponowanych przepisów. </span></p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-ac6e173 e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="ac6e173" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
				<div class="elementor-element elementor-element-02777ef elementor-button-info elementor-widget elementor-widget-button" data-id="02777ef" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="button.default">
										<a class="elementor-button elementor-button-link elementor-size-sm" href="https://doriseveryday.pl/produkt/ebook-glukozowa-inspiracja/">
						<span class="elementor-button-content-wrapper">
									<span class="elementor-button-text">Kup: Ebook „Glukozowa Inspiracja”</span>
					</span>
					</a>
								</div>
					</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-10-zasad-glukozowej-rewolucji/">Co tym razem? &#8211; 10 zasad Glukozowej rewolucji</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-10-zasad-glukozowej-rewolucji/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1018</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Co daje szczęście na co dzień?</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/10-prostych-rzeczy-ktore-daja-mi-szczescie/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/10-prostych-rzeczy-ktore-daja-mi-szczescie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Mar 2026 19:04:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Życie codzienne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=952</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Życie codzienne</p>
<p>Nastrój: Wdzięczna losowi</p>
<p>O tym, że nie dostrzegamy rzeczy, które świadczą o tym, że mamy naprawdę szczęście i cudowne życie</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/10-prostych-rzeczy-ktore-daja-mi-szczescie/">Co tym razem? &#8211; Co daje szczęście na co dzień?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="952" class="elementor elementor-952">
				<div class="elementor-element elementor-element-48881aa3 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="48881aa3" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-34b1afa3 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="34b1afa3" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-75055c33 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="75055c33" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-60cf2f96 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="60cf2f96" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="608" data-end="686">Dziś, pierwszego dnia wiosny, pobudkę tuż po 6.00 urządziły mi moje dwa zwierzaki. Harry &#8211; flatt coated retriver oraz Zorka &#8211; rosyjska syberyjska. Jedno &#8222;mądrzejsze&#8221; od drugiego, ale moje, więc kocham <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Sobota, nie trzeba iść do pracy, więc po co spać? </p><p data-start="608" data-end="686">Przed 7:00, wyszłam z Harrym na spacer.</p><p data-start="688" data-end="808">Mieszkam pod Warszawą, więc nie muszę nigdzie jechać, kombinować ani planować, aby pies mógł się spokojnie wybiegać. Po prostu wychodzę z domu, otwieram furtkę i jestem w lesie.</p><p data-start="810" data-end="1108">I dziś było dokładnie tak, jak powinno być pierwszego dnia wiosny. Ptaki śpiewały jak oszalałe. Słońce świeciło mi prosto w twarz. Pies hasał w najlepsze. A ja szłam i szłam i szłam &#8230;</p><p data-start="1110" data-end="1189">I w którymś momencie pomyślałam sobie:<br data-start="1148" data-end="1151" />kurczę, to nie jest takie oczywiste.</p><p data-start="1191" data-end="1419">Bo żyjemy sobie w tej naszej codzienności, trochę narzekając, trochę pędząc, trochę odkładając życie „na potem”…<br data-start="1303" data-end="1306" />A jednocześnie gdzieś na świecie toczą się wojny, dzieją się tragedie, ludzie uciekają, walczą, tracą wszystko.</p><p data-start="1421" data-end="1589">I nagle taka banalna rzecz jak spokojny spacer z psem po lesie o poranku przestaje być oczywistością.<br data-start="1522" data-end="1525" />A zaczyna być… luksusem.<br data-start="1549" data-end="1552" />A nawet czymś więcej — małym cudem.</p><p data-start="1591" data-end="1737">I wtedy przyszła druga myśl.<br data-start="1619" data-end="1622" />Że może takich „cudów” w moim życiu jest więcej. Tylko ja ich po prostu nie zauważam, bo są… za bardzo codzienne.</p><p data-start="1739" data-end="1807">Więc postanowiłam zrobić listę takich nieuświadamianych sobie na co dzień wspaniałości mojego życia. Oto ona: </p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-7f87349d e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="7f87349d" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-75e2b885 e-transform elementor-widget elementor-widget-image" data-id="75e2b885" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-settings="{&quot;_transform_rotateZ_effect&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;px&quot;,&quot;size&quot;:2,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_tablet&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_mobile&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]}}" data-widget_type="image.default">
															<img loading="lazy" decoding="async" width="336" height="448" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/las_spacer.jpeg" class="attachment-medium_large size-medium_large wp-image-966" alt="czterolistna koniczynka symbolizująca szczęście na co dzień" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/las_spacer.jpeg 336w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/las_spacer-225x300.jpeg 225w" sizes="(max-width: 336px) 100vw, 336px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-48a06e4e e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="48a06e4e" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-4a809bf3 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="4a809bf3" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><strong>1. Spacer z psem po lesie</strong></p><p><span style="font-weight: 400;"> To cudowne uczucie móc przed pracą, po pracy, w weekendy przechadzać się po lesie. Mam te szczęście, że mogę obserwować zmieniające się tu pory roku. Mogę chodzić na grzyby. Ba! To już ponad 10-letnia tradycja w mojej rodzinie, że wigilijną grzybową robi się z grzybów, które ja zbieram w &#8222;moim&#8221; lesie. Kocham ten zapach, kocham ten klimat. Starodrzew z sosen, miękki mech, śpiew ptaków, szalejące wśród koron drzew wiewiórki, poryte przez dziki runo leśne. I mam to na co dzień i korzystam na co dzień. Jestem szczęściarą. </span></p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-8303475 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="8303475" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5941198 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5941198" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>2.  Niedzielny, typowo polski obiad z moją rodziną</strong></span></p><p><span style="font-weight: 400;">Uwielbiam nasze niedzielne obiady w gronie mojej małej rodziny — mąż, syn i ja — oraz śliniący się pies, modlący się o to, żeby coś dla niego zostało. Nie jemy go co tydzień, może raz na miesiąc lub nawet rzadziej, ale może dlatego, tak bardzo lubię ten czas. Jemy typowo po polsku: kotlety mielone z odrobiną startej cebuli, ziemniaki utłuczone, buraczki gotowane, zblendowane na gładkie puree, marchewka gotowana z groszkiem i mizeria. Koniecznie o 14:00. Za mojego dzieciństwa zaczynała się wówczas „Familiada” na TVP2 i mam dotąd w uszach dźwięk z rodzinnego domu, z dzieciństwa, z czołówki tego teleturnieju. To przyjemny czas &#8211; czas wspólnego posiłku, ale także miłych wspomnień.</span></p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-25e4ec5 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="25e4ec5" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>3. Planowanie wakacji </strong></span></p><p><span style="font-weight: 400;"> Planowanie wakacji z rodziną to dla mnie jedna z tych małych rzeczy, które wcale nie są takie małe. Przeglądamy Booking, sprawdzamy loty, zastanawiamy się, czy tym razem narty, czy może egzotyka — i to wszystko wydaje się takie oczywiste. A przecież to ogromny komfort móc wybierać, planować, marzyć i układać wspólne wyjazdy. Kiedy byłam dzieckiem, nawet nie przyszłoby mi do głowy, że takie decyzje będą kiedyś naszą codziennością. I choć prawda jest taka, że z dziesięciu pomysłów realizujemy jeden — bo życie, bo terminy, bo nie ma z kim zostawić psa — to sam moment planowania i snucia tych wizji jest już fantastyczny i daje mnóstwo radości. Uwielbiam te nasze podróże &#8222;palcem po mapie&#8221;.</span></p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-4391b22 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="4391b22" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>4. Czas dla siebie</strong></span></p><p>Czas dla siebie to dla mnie prawdziwy luksus, choć wiem, że dla wielu to raczej kara niż przyjemność. Ja uwielbiam być sama w domu — to mój moment na złapanie oddechu i zrobienie wszystkiego po swojemu. Biorę kąpiel, ogarniam dom, wstawiam pranie, słucham audiobooków, piszę bloga, czasem coś ugotuję albo wskakuję na bieżnię czy tańczę. A czasem znikam w detektywistycznych grach na iPadzie i totalnie odpływam. W dzieciństwie, jako jedynaczka, nauczyłam się być sama, choć wtedy nie do końca to lubiłam, to dziś, kiedy na co dzień mam wokół siebie domowników, bardzo lubię i doceniam ten stan.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-98430b2 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="98430b2" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>5. Świeżo zmieniona pościel</strong></span></p><p>Uwielbiam kłaść się spać do łóżka ze świeżo zmienioną pościelą. Zwłaszcza kiedy wcześniej sypialnia jest przewietrzona i pościel przyjemnie chłodna.  Niby nic wielkiego. A jednak śpi się wtedy cudownie.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-c24c4bf elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="c24c4bf" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>6. Wygodny i szybki dojazd do pracy</strong></span></p><p>Wygodny i szybki dojazd do pracy to dla mnie absolutny game changer. Nienawidzę stać w korkach i tracić czasu na bezsensowne tkwienie w samochodzie. Dzięki temu, że całkiem niedawno otwarto obwodnicę Warszawy, do biura dojeżdżam w 10–20 minut i to naprawdę zmienia jakość dnia. Oczywiście czasem zdarzy się jakiś zator, ale wtedy mam alternatywną trasę i nie czuję się uwięziona. To ogromny komfort nie mieć w głowie codziennego stania i poczucia, że gdzieś po drodze ucieka mi życie.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-adb43c8 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="adb43c8" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>7. Leniuchowanie na kanapie z serialem</strong></span></p><p>Leniuchowanie na kanapie z serialem to jedna z tych przyjemności, które smakują najlepiej, kiedy za oknem jest zimno, pada deszcz i pogoda totalnie nie zachęca do wychodzenia. Wtedy nie mam żadnych wyrzutów sumienia, że leżę pod kocykiem i po prostu oglądam seriale. Dorzucam do tego drzemki, więc często kończy się tak, że później muszę cofać trzy odcinki, żeby nadrobić, co przespałam. Zapalam świeczki, czasem palimy w kominku i robi się mega przytulnie i rodzinnie. Obok mnie mąż, zdarza, się, że też syn (on ma swoje sprawy zwykle ;-)), pies i kot — i czego chcieć więcej? </p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-173b496 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="173b496" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>8. Oglądanie Love is blind</strong></span></p><p>Love is Blind to moje absolutne guilty pleasure i oglądam każdą możliwą wersję, jaka tylko pojawia się na Netflix. Widziałam wszystkie i każdy sezon &#8211; amerykańską, brazylijską, japońską, szwedzką, niemiecką, meksykańską, brytyjską, arabską Love Is Blind: Habibi, a także argentyńską i francuską. Czekam na nowe odcinki, kolejne sezony i naprawdę wciągam się w to bez reszty. Aktualnie najmocniej śledzę wersję amerykańską, której najnowszy sezon dzieje się w Ohio. I po prostu uwielbiam ten format i oglądam go w każdej odsłonie, jaka tylko istnieje. Czekam na wersję Miłość jest ślepa &#8211; Polska <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-8eb1c39 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="8eb1c39" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>9. Gotowanie w piątkowy wieczór</strong></span></p><p>Gotowanie w piątkowy wieczór to mój mały rytuał, na który czekam już od rana. W głowie mam tylko jedno: wrócę do domu, wyjdę z psem, a potem zacznę przygotowania do naszej kolacji. Lubię ten moment przejścia z trybu „praca” na „weekend” — spokojnie, bez pośpiechu, we własnej kuchni. Najczęściej robię krewetki aglio e olio z czosnkiem, papryczkami chili i dużą ilością koperku — prosto, ale obłędnie smacznie. Do tego latem idealnie pasuje schłodzone białe wino, czasem zamieniane na czerwone. Kocham te nasze piątkowe domowe randez vous.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-54e1855 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="54e1855" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-weight: 400;"><strong>10. Muzyka na zawołanie </strong></span></p><p>Jedno kliknięcie i masz dokładnie to, czego potrzebujesz — nastrój, wspomnienia, energię albo spokój. Kiedyś trzeba było nagrywać kasety, kupować płyty, czekać na przebój przy radiu, czy MTV. Dziś mam to w telefonie &#8211; You Tube, Spotify. To jest super, gdy, czując chęć wysłuchania danego utworu, mogę go odtworzyć w jedną chwilę. No bajka <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p><p><strong>A Tobie, jakie &#8222;zwykłe&#8221; rzeczy dają poczucie szczęścia?</strong></p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/10-prostych-rzeczy-ktore-daja-mi-szczescie/">Co tym razem? &#8211; Co daje szczęście na co dzień?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/10-prostych-rzeczy-ktore-daja-mi-szczescie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">952</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Lot samolotem: bohaterka czy panikara?</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/lot-samolotem-czy-bylam-bohaterka-czy-panikara/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/lot-samolotem-czy-bylam-bohaterka-czy-panikara/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 Mar 2026 21:32:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Praca w korporacji]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=914</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Praca w korporacji<br /> <br />
Nastrój: Ambiwalentny</p>
<p>O tym, jak ratowałam życie pasażerów Lufthansy ;-)</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/lot-samolotem-czy-bylam-bohaterka-czy-panikara/">Co tym razem? &#8211; Lot samolotem: bohaterka czy panikara?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="914" class="elementor elementor-914">
				<div class="elementor-element elementor-element-b8db629 e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="b8db629" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
				<div class="elementor-element elementor-element-c7bd9e2 elementor-widget elementor-widget-heading" data-id="c7bd9e2" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="heading.default">
					<h2 class="elementor-heading-title elementor-size-default">Historia z lotu służbowego: podejrzane zachowanie w samolocie i decyzja w sekundę. Czy byłam czujna… czy przesadziłam?</h2>				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="299" data-end="649">Dziś w pracy otrzymaliśmy aktualizację dotyczącą zasad bezpieczeństwa podróży służbowych. Wewnętrzny newsletter, oficjalny komunikat z centrali – nowe wytyczne, zaostrzone zasady i bezwzględny zakaz wyjazdów do części krajów Bliskiego Wschodu. Temat bezpieczeństwa w podróży służbowej wraca jak bumerang, zwłaszcza kiedy sytuacja na świecie robi się napięta. <span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Czytałam to jak każdy – trochę automatycznie, trochę między jednym mailem a drugim. Ale gdzieś z tyłu głowy coś mi kliknęło. </span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Bo takie komunikaty zawsze brzmią rozsądnie i spokojnie… dopóki człowiek nie znajdzie się w samolocie i nie zacznie się zastanawiać, czy jest bezpieczny, czy wszystko jest w porządku. </span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">I wtedy przypomniała mi się historia z mojego lotu służbowego, która do dziś nie daje mi jednoznacznej odpowiedzi, czy byłam bohaterką… czy po prostu obejrzałam za dużo wiadomości.</span></p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-ea8035a elementor-widget elementor-widget-image" data-id="ea8035a" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="image.default">
															<img decoding="async" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/samolot_bezpieczenstwo-300x300.jpeg" title="samolot_bezpieczenstwo" alt="widok skrzydła samolotu" loading="lazy" />															</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
				<div class="elementor-element elementor-element-4cd03c3 elementor-widget elementor-widget-heading" data-id="4cd03c3" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="heading.default">
					<h2 class="elementor-heading-title elementor-size-default">Lot służbowy - powrót z delegacji</h2>				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-e89ba49 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="e89ba49" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Zdarzenie to miało miejsce w 2015 lub 2016 roku. W pamięci ludzi, a na pewno mojej nadal całkiem świeże było wspomnienie o zamachach na World Trade Center. Sytuacji nie pomagała także niedawna katastrofa linii Germanwings. Gdzie pilot rozbił samolot o zbocze jednej z gór w Alpach. A ja wtedy, bo tego wymagała ode mnie moja wówczas nowa praca, zobligowana byłam do ultra częstych wizyt w biurze w Niemczech. Przez kilka lat odbywałam lot służbowy do Dusseldorfu praktycznie jak list polecony. Co miesiąc na tydzień delegacji. W poniedziałek wylot z Warszawy, w piątek powrót. Te same loty, te same godziny, ten sam gate, ta sama kawa na lotnisku i ten sam moment przed startem, kiedy człowiek zastanawia się, czy na pewno mam ze sobą wszystko, co mieć powinnam. I oczywiście ten sam lekki niepokój przy starcie, bo to były czasy, jak już wspomniałam,  kiedy zamachy na World Trade Center wciąż siedziały ludziom w głowach. Telewizja robiła swoje, internet robił swoje, a wyobraźnia dokładała resztę. Więc za każdym razem, kiedy wsiadałam do samolotu, miałam gdzieś z tyłu głowy taki plan, żeby być czujną. Nie wiedziałam jeszcze, że pewnego dnia ta czujność osiągnie poziom operacji antyterrorystycznej w klasie ekonomicznej.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-fafd518 elementor-widget elementor-widget-heading" data-id="fafd518" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="heading.default">
					<h2 class="elementor-heading-title elementor-size-default">Podejrzany pasażer obok mnie</h2>				</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-2fc268b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="2fc268b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Lecę z Dusseldorfu do Warszawy. Szczęśliwa, że zobaczę rodzinę po tygodniowej rozłące. Siedzę na &#8222;swoim&#8221; miejscu. Rząd 10 pewnie, bo w tym jakoś mnie zazwyczaj system sadzał. Siedzenie przy przejściu. Obok mnie młody mężczyzna w lekko powyciąganym swetrze, nieogolony, poczochrany. Z jakiegoś powodu od razu wydał mi się dziwny. Startujemy, a on zaczyna się wiercić, grzebie przy plecaku, który, nie wiedzieć czemu, ma między nogami zamiast wrzucić do schowka, gdzie miejsca nie brak. I co chwilę coś poprawia. Im dłużej to trwa, tym bardziej mój wewnętrzny scenarzysta się rozkręca i w głowie mam już kilka wersji wydarzeń, wszystkie raczej w klimacie thrillera.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-207b453 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="207b453" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>W końcu osiągamy wysokość przelotową. Mężczyzna, nurkując najpierw przez kilka chwil do plecaka wciąż tkwiącego na podłodze między jego stopami, wyciąga aparat fotograficzny. Aparat, jak aparat, klasyczny, cyfrowy. W 2015 to zupełnie normalny sprzęt. Dziś już sam jego widok, by mnie przeraził. Ale wtedy jeszcze jako tako byłam spokojna. Choć cały czas Pana obserwowałam. A on otwiera klapkę przegródki na baterie i zaczyna nimi kręcić. I wtedy mój system bezpieczeństwa przechodzi na poziom czerwony. Serce waliło mi jak oszalałe. Ale obserwowałam go dalej. On tymczasem kręci tymi bateriami. W lewo, w prawo, w lewo, w prawo. Po chwili, jakby podjął długo analizowaną decyzję, dynamicznie zamyka aparat, szybkim ruchem wkopuje plecak pod siedzenie pasażera w rzędzie przed nami i jak sprężyna wstaje. Z tym aparatem w ręku postanowił nagle iść do toalety. No żarty chyba&#8230;</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-dae60be elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="dae60be" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>W tej chwili w mojej głowie rozgrywały się sceny iście filmowe. W milisekundach rozsądzałam, czy zareagować, czy nie. Jednocześnie wspominałam kadry filmu United 93 i dawałam sobie sama porady &#8211; że lepiej się ośmieszyć, ale może mieć szanse wrócić szczęśliwie do domu. Złapałam go za ramię i wypaliłam do niego:<br /><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;"> &#8211; Co Ty robisz? &#8211; musiałam mieć obłęd w oczach, to mówiąc.<br />On zaskoczony mówi, że idzie do toalety. A ja patrzę na aparat i włącza mi się tryb negocjatora, mówiąc: <br />&#8211; Stary, jeśli pójdziesz tam z tym aparatem, to zrobię larum i wezwę stewardesę. Więc albo zostawiasz aparat, albo nigdzie nie idziesz. Ja mam małe dziecko i chcę żyć. &#8211; Przysięgam, że dokładnie to wszystko powiedziałam do niego. </span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">On spojrzał na mnie. Był w szoku. Nie wiem, czy pomyślał że jestem psychicznie chora, czy co innego. Ale ku mojemu zdziwieniu odparł pokornie &#8211; Dobrze, to w ogóle nie pójdę. &#8211; I nie poszedł&#8230;. </span></p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-0ef4e25 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="0ef4e25" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Resztę lotu siedzieliśmy obok siebie w absolutnej ciszy. Ja byłam wyczerpana fizycznie i psychicznie. Mój puls prawdopodobnie osiągnął najwyższy wynik mego życia po dziś dzień. On zapewne zanotował poziom zdumienia na podobnym levelu.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-4c6dadc elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="4c6dadc" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Wylądowaliśmy w Warszawie. Każde z nas poszło w swoją stronę. A ja do dziś wracam do tej historii, zwłaszcza kiedy znowu słyszę w wiadomościach o napięciach i zamachach i o tym, że ludzie zaczynają trochę bardziej nerwowo patrzeć na samoloty. Bo ja naprawdę nie wiem, czy tamtego dnia uratowałam samolot i kilkuset pasażerów, czy po prostu byłam laską, która obejrzała za dużo wiadomości i zakazała obcemu człowiekowi iść do toalety z aparatem fotograficznym. </p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-2bce09a elementor-widget elementor-widget-heading" data-id="2bce09a" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="heading.default">
					<h2 class="elementor-heading-title elementor-size-default">Lepiej zareagować czy siedzieć cicho?</h2>				</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-dad9442 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="dad9442" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="105" data-end="219">I do dziś nie wiem, czy wtedy wykazałam się czujnością, czy po prostu wyobraźnia poniosła mnie trochę za daleko. W tamtym momencie byłam przekonana, że robię właściwą rzecz. Jeśli Ty znajdziesz się w podobnej sytuacji… to co zrobisz? Zareagujesz czy uznasz, że to nie Twoja sprawa?</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-302dce4 e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="302dce4" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-dffafdf e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="dffafdf" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
					</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/lot-samolotem-czy-bylam-bohaterka-czy-panikara/">Co tym razem? &#8211; Lot samolotem: bohaterka czy panikara?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/lot-samolotem-czy-bylam-bohaterka-czy-panikara/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">914</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Kiedyś Cię znajdę&#8230;</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-kiedys-cie-znajde-znajde-cie-w-koncu-znajde/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-kiedys-cie-znajde-znajde-cie-w-koncu-znajde/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Mar 2026 20:53:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Życie codzienne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=903</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Życie codzienne</p>
<p>Nastrój: Nic mnie w tym temacie nie zdziwi</p>
<p>O tym, że kto gubi ten znajduje. Wiara w to, to podstawa.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-kiedys-cie-znajde-znajde-cie-w-koncu-znajde/">Co tym razem? &#8211; Kiedyś Cię znajdę&#8230;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="903" class="elementor elementor-903">
				<div class="elementor-element elementor-element-5a39d29 e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="5a39d29" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
				<div class="elementor-element elementor-element-3ca1c1d elementor-widget elementor-widget-image" data-id="3ca1c1d" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="image.default">
															<img loading="lazy" decoding="async" width="262" height="446" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/zgubiony_iPhone.jpeg" class="attachment-1536x1536 size-1536x1536 wp-image-936" alt="zagubiony telefon" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/zgubiony_iPhone.jpeg 262w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/zgubiony_iPhone-176x300.jpeg 176w" sizes="(max-width: 262px) 100vw, 262px" />															</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget__width-initial elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="257" data-end="627"><strong>Gubienie rzeczy – mój nieoczywisty talent</strong></p><p data-start="257" data-end="627">Dziś rano przez kilka dobrych minut szukałam kluczyków do samochodu. Klasyk. Znalazłam, ale co się napociłam ;-). I to był dokładnie ten moment, kiedy pomyślałam, że o tym napiszę. Są ludzie, którzy mają różne talenty. Jedni świetnie gotują, inni biegają maratony, a jeszcze inni mają w domu szufladę z kablami, w której wszystko ma swoje miejsce (szczerze — zazdroszczę). Ja mam inny dar. Ja gubię rzeczy. I to nie, że mi się zdarza. Nie. Ja to robię systemowo. Metodycznie. Z konsekwencją, której nie mam w innych obszarach życia. Jeśli powiem, że dzieje się to raz na miesiąc, nie będzie w tym przesady. </p><p data-start="257" data-end="627"><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Historia moich zgub jest przebogata.</span></p><p data-start="1482" data-end="1780">Telefon zostawiałam już chyba wszędzie. Gdzie tylko można. W restauracjach (klasyk), na siłowni (na bieżni, oczywiście), w toalecie publicznej, na basenie, na koncertach, w taksówkach. Myślę, że gdyby ktoś prowadził ranking najbardziej kreatywnych miejsc do zostawiania telefonu, miałabym bardzo mocną pozycję.</p><p data-start="1782" data-end="2065"><strong>Zgubiony telefon w Bangkoku&#8230; o 3 nad ranem</strong></p><p data-start="1782" data-end="2065">Telefon zgubiłam na przykład w taksówce. Został na tylnej kanapie auta. Klasyk, można rzec. Ale to była Tajlandia, Bangkok i trzecia w nocy. A w telefonie wszystko: karty płatnicze, bilety lotnicze, numery telefonów do wszystkich, do których muszę mieć kontakt. Zostałam na lodzie, mimo, że w tropikach &#8230; Szczęśliwie znajomi, którzy byli ze mną feralnej nocy, przytomnie uznali, że trzeba do mnie na ten zgubiony telefon zadzwonić. Ja nie wierzyłam, że Pan Taj z taksówki go odbierze, a w szczególności, że odda.  </p><p data-start="2067" data-end="2402">Jakież było moje zdziwienie, gdy kierowca telefon odebrał. Co więcej, jakimś cudem się dogadaliśmy i to na tyle, żeby zrozumiał, do którego hotelu ma przyjechać. I o piątej rano, kończąc kursy, pojawił się pod hotelem i oddał mi telefon. Nie chciał żadnych pieniędzy. Do dziś nie wiem, czy to była dobra karma, cud czy po prostu bardzo porządny człowiek.</p><p data-start="2404" data-end="2654"><strong>Stadion Narodowy i inne „bezpieczne” zguby</strong></p><p data-start="2404" data-end="2654">Telefon zostawiłam też kiedyś na Stadionie Narodowym, w loży, po koncercie Imagine Dragons. Zorientowałam się oczywiście później, bo jak inaczej. Odebrałam go w poniedziałek z Biura Rzeczy Znalezionych, co ciekawe &#8211; świeżutko i do pełna naładowany <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> @Stadion Narodowy — jeśli to czytacie — naprawdę, pełen profesjonalizm. Gratulacje! <span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Ale telefon to jeszcze nic. Torebki gubię wręcz hurtowo. Na weselach, bankietach, kolacjach, ale też za dnia &#8211; w biurze, w domu, w Zarze w przebieralni i bywa, że na bazarze. Zawsze odkładam ją „na chwilę”, w bardzo przemyślane miejsce, którego potem absolutnie nie jestem w stanie sobie przypomnieć.</span></p><p data-start="2876" data-end="3341"><strong>Retainer, który trafił na zaplecze restauracji</strong></p><p data-start="2876" data-end="3341">Zdarzają się też sytuacje bardziej… wyszukane. Na przykład w hotelowej restauracji w Turcji, podczas śniadania, zdjęłam przezroczysty retainer na zęby i, jak każdy rozsądny człowiek, położyłam go na serwetce. Serwetka razem z talerzami pojechała do kuchni. Ja zorientowałam się chwilę później i w akcie lekkiej paniki ubłagałam obsługę, żeby mnie wpuścili na zaplecze. Po kilku minutach przekopywania się przez stertę naczyń — znalazłam. Oczywiście, że znalazłam.</p>								</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-321d588 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="321d588" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-e43edce elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="e43edce" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="3343" data-end="3727"><strong>Gubienie rzeczy to talent dziedziczny?</strong></p><p data-start="3343" data-end="3727">Moje dziecko najwyraźniej uznało, że to cecha, którą warto pielęgnować. Na pierwszej zielonej szkole zatrzymali się na obiad w Toruniu, podłączył telefon do ładowarki… i tam go zostawił. Wycieczka pojechała nad morze, a ja rozpoczęłam operację logistyczną jego odzyskania. Dzięki znajomemu z pracy telefon wrócił do mnie szybciej niż syn z wyjazdu. Zero refleksji. Po żadnej ze stron.</p><p data-start="3729" data-end="3973">Najbardziej zdumiewające jest jednak to, że te rzeczy… do mnie wracają. Czasem nawet zanim zdążę się zorientować, że coś zgubiłam. Bywało tak, że ktoś podchodził i oddawał mi telefon, a ja dopiero wtedy odkrywałam, że faktycznie już go nie mam.</p><p data-start="3975" data-end="4273"><strong>Historia, która przywraca wiarę w ludzi</strong></p><p data-start="3975" data-end="4273">Moja ulubiona historia to ta sprzed lat, z pierwszą w życiu kartą kredytową. Zostawiłam ją w sklepie w Globi na Ursynowie (my place of origin ;-). Ktoś ją znalazł, odczytał dane i… przyniósł do mojej skrzynki pocztowej. Tak po prostu. Do dziś uważam to za jeden z piękniejszych dowodów na to, że świat jednak w dużej mierze działa.</p><p data-start="4275" data-end="4582"><strong>Jak nie gubić rzeczy? Czyli czego się nie nauczyłam&#8230;</strong></p><p data-start="4275" data-end="4582">Problem polega tylko na tym, że ja kompletnie nie wyciągam z tego żadnych wniosków. Normalny człowiek po trzecim zgubionym telefonie zaczyna wdrażać jakieś procedury: sprawdza, liczy, robi checklisty. Ja najwyraźniej uznałam, że skoro wszystko wraca, to znaczy, że system jest skuteczny i nie ma co go psuć.</p><p data-start="4584" data-end="4601">I tak sobie żyję.</p><p data-start="4603" data-end="4695"><strong>Druga supermoc: znajdowanie cudzych rzeczy</strong></p><p data-start="4603" data-end="4695">Ale żeby nie było — mam też drugą supermoc. Znajduję rzeczy. Nie tylko swoje, ale też cudze.</p><p data-start="4697" data-end="4726">O tym jednak następnym razem.</p><p data-start="4728" data-end="4898" data-is-last-node="" data-is-only-node="">A jeśli kiedyś znajdziecie telefon leżący samotnie na stoliku w restauracji, na koncercie albo przy bieżni na siłowni… to naprawdę, istnieje spora szansa, że jest mój.</p><p data-start="4728" data-end="4898" data-is-last-node="" data-is-only-node="">A czy Ty też masz dar lub pecha gubienia rzeczy? Czy może częściej je znajdujesz? Daj znać. </p>								</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-kiedys-cie-znajde-znajde-cie-w-koncu-znajde/">Co tym razem? &#8211; Kiedyś Cię znajdę&#8230;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-kiedys-cie-znajde-znajde-cie-w-koncu-znajde/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">903</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
