<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title></title>
	<atom:link href="https://doriseveryday.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://doriseveryday.pl/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 21 Jul 2026 13:16:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.5</generator>

<image>
	<url>https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/03/cropped-doris-everyday-blog-32x32.png</url>
	<title></title>
	<link>https://doriseveryday.pl/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">252698321</site>	<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Nowy Jork &#8211; gdy jedziesz po wspomnienia, a nie po dolary</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/nowy-jork-gdy-jedziesz-po-wspomnienia-a-nie-dolary/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/nowy-jork-gdy-jedziesz-po-wspomnienia-a-nie-dolary/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Jul 2026 12:23:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Podróże]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1366</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Podróże<br />
Nastrój: Happy</p>
<p>O tym, że jedno pokolenie wystarczyło, aby Ameryka nie była marzeniem, a jedną z wakacyjnych opcji.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/nowy-jork-gdy-jedziesz-po-wspomnienia-a-nie-dolary/">Co tym razem? &#8211; Nowy Jork &#8211; gdy jedziesz po wspomnienia, a nie po dolary</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1366" class="elementor elementor-1366">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-b2b2c53 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="b2b2c53" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Od kilku lat mamy z synem taką tradycję, że jeden tydzień wakacji spędzamy tylko we dwoje. To nasz czas. Bez szkoły, pracy i codziennego biegu. Co roku zastanawiamy się, gdzie pojechać i tym razem byłam przekonana, że znowu skończy się na Turcji. Lubię taki odpoczynek. Fajny hotel, basen, książka, trochę słońca i święty spokój. Tymczasem trzynastolatek miał już zupełnie inny plan.</p>
<p>Po szkolnych wyjazdach do Londynu i kilku innych po Polsce, złapał bakcyla na zwiedzanie. Uznał, że taka forma odpoczynku bardziej mu pasuje. Dla mnie była to nie do końca wymarzona perspektywa, ale co było zrobić&#8230; Aby zachować twarz i nie dać się złapać na tym, że moje &#8222;Nie siedź na tym telefonie, a rusz się, wyjdź, bo graba dostaniesz&#8221;, &#8222;Trzeba się ruszać, chodzić, a nie odleżyny hodować&#8221; &#8211; to tylko gadanie, a sama leń jestem. To przystałam na tę niewygodną propozycję. </p>
<p>Skoro zwiedzanie to co? Syn miał jasny plan&#8230; Nowy Jork. Przyznam, że nie był to kierunek, który w ogóle przyszedłby mi do głowy. Wszędzie, ale nie w ten tygiel&#8230;  I drogo niemiłosiernie. Ale zaczęłam sprawdzać ceny i wtedy przeżyłam pierwsze zaskoczenie.</p>
<p>Trafiłam na ofertę z lotami i czterogwiazdkowym hotelem w samym sercu Manhattanu. Z ciekawości sprawdziłam dokładnie te same loty i ten sam hotel osobno. Prawie dwa razy drożej. Grzech było nie skorzystać. Do dziś nie wiem, gdzie był haczyk, ale skoro go nie znalazłam, to po prostu kupiliśmy bilety. </p>
<p>I tak z dnia na dzień zamiast all inclusive w Turcji mieliśmy przed sobą sześć dni na Manhattanie.</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Ciekawe jest również to, że rezerwując ten wyjazd, kompletnie nie skojarzyłam dat. Dopiero później okazało się, że lecimy do Nowego Jorku podczas finałowego tygodnia Mistrzostw Świata w piłce nożnej rozgrywanych w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. Trafiliśmy na półfinały, mecz o trzecie miejsce, a finał odbywał się dokładnie w dniu naszego wylotu. Miasto dosłownie żyło piłką. Kibice z Argentyny, Hiszpanii, Anglii i wielu innych krajów byli wszędzie. Tego nie dało się zaplanować. To był po prostu prezent od losu.</p>
<p>Przez sześć dni praktycznie się nie zatrzymywaliśmy. Codziennie robiliśmy kilkanaście kilometrów, jeździliśmy metrem, zwiedzaliśmy Manhattan i Brooklyn, a ja niemal każdego ranka biegałam po Central Parku. Jednego dnia pobiegłam nawet nad Hudson. Wieczorem zgodnie twierdziliśmy, że jutro  trochę zwolnimy. Następnego dnia oczywiście znowu wychodziliśmy rano i wracaliśmy późnym wieczorem.</p>
<p>Ale chyba największą frajdę miałam nie z samego miasta, tylko z patrzenia na syna. Czuł się tam jak ryba w wodzie. Swobodnie rozmawiał po angielsku, zagadywał ludzi, zamawiał jedzenie, pytał o drogę, żartował. Kilka razy zaczepiali go amerykańscy nastolatkowie. Mówili, że fajnie wygląda, pytali skąd jest. A on odpowiadał z takim luzem, jakby wychował się przecznicę dalej. Słuchałam tej jego angielszczyzny z domieszką ulicznych zwrotów podłapanych z YouTube’a i tylko się uśmiechałam. Pomyślałam wtedy, że dla jego pokolenia świat naprawdę nie ma już granic. Dla niego rozmowa z kimś z drugiego końca świata jest czymś tak samo naturalnym, jak dla mnie pogawędka z sąsiadką przez płot.</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-67b9a93 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="67b9a93" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-eaaea8c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="eaaea8c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-79ee240 elementor-widget elementor-widget-image" data-id="79ee240" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="image.default">
															<img fetchpriority="high" decoding="async" width="229" height="300" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/07/NYC-229x300.jpg" class="attachment-medium size-medium wp-image-1367" alt="Central Park w NYC" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/07/NYC-229x300.jpg 229w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/07/NYC.jpg 604w" sizes="(max-width: 229px) 100vw, 229px" />															</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-d5be429 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="d5be429" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Po powrocie opowiadałam mężowi, mamie, znajomym o naszym wyjeździe, a później dopadły też mnie nieco głębsze przemyślenia. Dotarło do mnie, że najciekawszy w tej historii wcale nie jest Nowy Jork.&nbsp;</p><p>Najciekawsze jest to, jak bardzo zmienił się świat przez jedno pokolenie. Jeszcze trzydzieści lat temu dla wielu Polaków Nowy Jork nie był miejscem, do którego leciało się spełniać marzenia. Leciało się tam po dolary. Nasi rodzice wyjeżdżali do Stanów pracować na budowach, przy remontach, na dachach. Często wykonywali ciężką fizyczną pracę, choć w Polsce mieli zupełnie inne zawody. I raczej te związane z pracą umysłową, a nie fizyczną. Wracali z magnetowidem NEC, kolorowym telewizorem Sanyo, dżinsami Levi’s, wieżą stereo albo z pieniędzmi na remont mieszkania. W wielu domach pojawiała się po tych wyjazdach boazeria w przedpokoju, nowy segment w salonie, wersalka, pierwsze zachodnie sprzęty.&nbsp;</p><p>Dzisiaj młodsze pokolenie pewnie się uśmiechnie, czytając te nazwy. Dla nas były symbolem tego, że komuś zaczęło się trochę lepiej układać. Ile razy słyszało się wtedy: „To z Ameryki”.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-ec5ed1d elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="ec5ed1d" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Mój ojciec też wyjeżdżał do Nowego Jorku. Pracował na Brooklynie, tak jak tysiące innych Polaków, którzy chcieli zarobić trochę dolarów i wrócić do domu z czymś, co jeszcze kilka lat wcześniej wydawało się luksusem.</p>
<p>A ja trzydzieści lat później siedzę z trzynastoletnim synem przy stole, znajduję w internecie korzystną ofertę, kupuję bilety i lecimy do tego samego miasta.&nbsp;<span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Nie do pracy.&nbsp;</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Nie po telewizor czy</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">&nbsp;pieniądze na remont.&nbsp;</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Po wspomnienia.</span></p>
<p>Zrozumiałam, że&nbsp;<span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">jestem tym jednym pokoleniem różnicy między moim tatą a moim synem.&nbsp;</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Dla mojego ojca Ameryka była miejscem, do którego jechało się ciężko pracować.&nbsp;</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Dla mnie stała się miejscem, do którego można polecieć na wakacje.</span></p>
<p>A dla mojego dziecka… to po prostu kawałek świata. Nie lepszy, nie gorszy. Kolejne miejsce na mapie, w którym czuje się swobodnie, potrafi się dogadać i ma odwagę być sobą.</p>
<p>I to jest wspaniałe.&nbsp;<span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Bo mam wiem, że on zajdzie jeszcze dalej niż ja.&nbsp;</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Tak jak ja mogłam pójść kawałek dalej niż moi rodzice.&nbsp;</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Każde pokolenie dostaje trochę lepszy start. Nie po to, żeby zapomnieć, skąd przyszło, ale po to, żeby osiągać kolejne szczyty na miarę swoich czasów.</span></p>
<p>Ojciec jeździł do Nowego Jorku po dolary.&nbsp;<span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Ja poleciałam po wspomnienia i doświadczenia.&nbsp;</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">A mój syn… mam nadzieję, że będzie po prostu jeździł tam, gdzie poniesie go ciekawość świata.</span></p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-b562e9c e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="b562e9c" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/nowy-jork-gdy-jedziesz-po-wspomnienia-a-nie-dolary/">Co tym razem? &#8211; Nowy Jork &#8211; gdy jedziesz po wspomnienia, a nie po dolary</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/nowy-jork-gdy-jedziesz-po-wspomnienia-a-nie-dolary/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1366</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Mistrzostwa, którymi odmierzam życie</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mistrzostwa-ktorymi-odmierzam-zycie/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mistrzostwa-ktorymi-odmierzam-zycie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Jun 2026 12:43:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Sport]]></category>
		<category><![CDATA[Życie codzienne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1350</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Życie codzienne<br />
Nastrój: Zadumana</p>
<p>O tym, że piłka nożna to stały element mojego życia.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mistrzostwa-ktorymi-odmierzam-zycie/">Co tym razem? &#8211; Mistrzostwa, którymi odmierzam życie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1350" class="elementor elementor-1350">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-b2b2c53 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="b2b2c53" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Są ludzie, którzy odmierzają życie przeprowadzkami, zmianami pracy, kolejnymi samochodami czy adresami zamieszkania.</p>
<p>Ja odmierzam je mistrzostwami świata lub Europy w piłce nożnej.</p>
<p>Kiedy rozpoczyna się czy to Mundial, czy Euro, wracają wspomnienia nie tylko konkretnych meczów, ale również miejsc, ludzi i etapów mojego życia. Pamiętam siebie &#8211; dziewczynkę z lat dziewięćdziesiątych, która kibicowała Argentynie, a później Włochom. Pamiętam nazwiska, które dla wielu młodszych kibiców są dziś historią futbolu: Maradona, Caniggia, Maldini, Baggio, Gullit, Van Basten.</p>
<p>Pamiętam też Sergio Goycocheę. Rezerwowego bramkarza Argentyny podczas Mundialu we Włoszech w 1990 roku. Miał być tylko zmiennikiem. Podstawowy bramkarz reprezentacji Argentyny, Nery Pumpido, doznał jednak kontuzji podczas turnieju i Goycochea niespodziewanie dostał swoją szansę. Wykorzystał ją w sposób, o jakim marzy każdy sportowiec. Obronił kluczowe rzuty karne, został jednym z bohaterów mistrzostw i pomógł Argentynie dotrzeć do finału. Takie historie fascynowały mnie od zawsze. Nie tylko zwycięstwa, ale również przypadki, które zmieniają czyjeś życie.</p>
<p>Nie pamiętam wszystkich wyników. Pamiętam emocje. Pamiętam, gdzie oglądałam mecze, z kim je oglądałam i jak bardzo przeżywałam sukcesy oraz porażki ludzi, których nigdy osobiście nie spotkałam.</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Później piłka nożna zaczęła pojawiać się również w moim życiu zawodowym.</p>
<p>Kiedy pracowałam w Erze, dzisiejszym T-Mobile, firma była sponsorem Reprezentacji Polski. Jako młoda pracownica Działu Komunikacji Wewnętrznej współorganizowałam spotkanie piłkarzy z pracownikami. Jeszcze niedawno oglądałam ich w telewizji, a chwilę później przygotowywałam wydarzenia, podczas których odpowiadali na pytania pracowników.</p>
<p>To było przed Mundialem 2002 w Korei i Japonii. Reprezentacja Jerzego Engela była po znakomitych eliminacjach. W Polsce panowała ogromna wiara w tę drużynę. Rozmawiało się o niej wszędzie. Wydawało się, że po latach nieobecności wracamy na wielką piłkarską scenę z zespołem gotowym na sukces.</p>
<p>Rzeczywistość okazała się jednak mniej łaskawa. Mecz z Koreą oglądaliśmy w biurze. Pamiętam do dziś tę ekscytację i klimat. Cała firma &#8211; 1000 osób. Wszyscy przebrani w biało-czerwone barwy&#8230; I Nasi przegrali z Koreą Południową. Potem z Portugalią, a zwycięstwo z USA przyszło już wtedy, gdy było za późno. </p>
<p>Kilka lat później, jako specjalistka ds. PR pracowałam przy projektach dla Orange. Z tamtego okresu pamiętam historię Marcina Wasilewskiego. Po brutalnym faulu podczas meczu ligowego doznał bardzo poważnego złamania nogi i przechodził leczenie w Belgii. Zamiast myśleć o kolejnych występach eliminacyjnych do Euro, musiał skupić się na walce o powrót do zdrowia. Pamiętam, że organizowałam dostarczenie mu dekodera telewizyjnego do szpitala, żeby mógł oglądać mecze. Nie pamiętam już wszystkich szczegółów tej sprawy, ale pamiętam emocje, które wtedy mi towarzyszyły. Nasza reprezentacja pod wodzą Leo Benhackera nie zakwalifikowała się wówczas do finałów Mistrzostw Europy. Byłam zawiedziona. </p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-67b9a93 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="67b9a93" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-eaaea8c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="eaaea8c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-79ee240 elementor-widget elementor-widget-image" data-id="79ee240" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="image.default">
															<img decoding="async" width="300" height="225" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/06/557843948_10231832528495832_2149678189345452095_n-300x225.jpg" class="attachment-medium size-medium wp-image-1351" alt="Stoję w siedzibie UEFA i trzymam Puchar" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/06/557843948_10231832528495832_2149678189345452095_n-300x225.jpg 300w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/06/557843948_10231832528495832_2149678189345452095_n-768x576.jpg 768w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/06/557843948_10231832528495832_2149678189345452095_n.jpg 1024w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" />															</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-d5be429 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="d5be429" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Piłka nożna pojawiła się ponownie kilka lat później, kiedy pracowałam w Sharpie. Firma była partnerem UEFA Euro 2012 organizowanego przez Polskę i Ukrainę. Miałam okazję uczestniczyć w wydarzeniach związanych z turniejem, byłam również w Lozannie. Jednym z najbardziej niezwykłych wspomnień z tamtego okresu jest chwila, kiedy trzymałam w rękach puchar Euro. Do dziś mam zdjęcie, które przypomina mi, jak blisko można czasem znaleźć się wydarzeń oglądanych wcześniej wyłącznie w telewizji.</p>
<p>Dziś trwa Mundial 2026 rozgrywany w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. Polski na nim nie ma, a mimo to codziennie sprawdzam wyniki i śledzę wydarzenia związane z turniejem.</p>
<p>Znów jednak najbardziej interesują mnie historie.</p>
<p>Historia czterdziestoletniego bramkarza Cabo Verde, który debiutuje na mundialu i staje się bohaterem internetu. Historia jego mamy, która po wielu trudnościach mogła przyjechać do Stanów Zjednoczonych i kibicować synowi z trybun. Historie piłkarzy z małych krajów, o których świat przypomina sobie nagle na dziewięćdziesiąt minut. Historie ludzi, którzy przez lata czekają na swoją szansę, a kiedy ona przychodzi, wykorzystują ją w sposób, którego nikt się nie spodziewał.</p>
<p>Mówi się czasem, że kobiety nie interesują się piłką nożną. Być może nie wszystkie analizujemy ustawienia i statystyki. Wiele z nas patrzy jednak na futbol trochę szerzej. Widzimy historie rodzin, ludzi, przypadków i emocji, które stoją za wydarzeniami na boisku.</p>
<p>Dlatego nadal oglądam mundiale. Nie tylko dla goli i wyników. Także dla opowieści, które zostają w pamięci na długo po ostatnim gwizdku. Kiedy patrzę na kolejne mistrzostwa, przypominam sobie nie tylko mecze, ale również miejsca, ludzi i etapy własnego życia.</p>
<p>Być może właśnie dlatego od lat odmierzam czas kolejnymi mistrzostwami.</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-b562e9c e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="b562e9c" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-d2ea249 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="d2ea249" data-element_type="container" data-e-type="container">
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-c166029 e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="c166029" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
					</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mistrzostwa-ktorymi-odmierzam-zycie/">Co tym razem? &#8211; Mistrzostwa, którymi odmierzam życie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-mistrzostwa-ktorymi-odmierzam-zycie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1350</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Rozstanie, zemsta i pies</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/rozstanie-zemsta-i-pies/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/rozstanie-zemsta-i-pies/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 11 Jun 2026 13:06:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Praca w korporacji]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Życie codzienne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1327</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Relacje<br />
Nastrój: Oburzona</p>
<p>O tym, że ludzie to mściwe bestie</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/rozstanie-zemsta-i-pies/">Co tym razem? &#8211; Rozstanie, zemsta i pies</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1327" class="elementor elementor-1327">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-b2b2c53 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="b2b2c53" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p class="isSelectedEnd">Są takie sytuacje, po których wracasz do domu i nie możesz przestać o nich myśleć.</p>
<p class="isSelectedEnd">Kilka dni temu z mężem i synem siedzieliśmy na późnym lunchu w naszej lokalnej knajpce. Było sporo ludzi, zwykłe popołudnie. Pod bar na rowerach podjechał mężczyzna z dwoma synami, na oko mieli około 6 &#8211; 8 lat. Kilka chwil później  przybiegł do nich młody, może dwuletni, czekoladowy labrador. Było oczywiste, że biegł za nimi. Nie wyskoczył znikąd, nie był bezpańskim psem. Po prostu przybiegł za swoją rodziną. Był potwornie zziajany, bez smyczy. </p>
<p>Podszedł do naszego stolika, pogłaskałam go, zapytałam chłopców, czy to ich pies. Potwierdzili, ale psem się nie zainteresowali. Weszli z ojcem do środka knajpki. </p>
<p class="isSelectedEnd">Wydało mi się to dziwne, bowiem dwa metry od miejsca w którym byliśmy odbywał się regularny ruch samochodów. Pies bez smyczy? Właściciel totalnie go olewa? Dopiero później zaczęłam rozumieć, co prawdopodobnie wydarzyło się naprawdę. Ojciec najpewniej spędzał z synami &#8222;swój czas&#8221;. Chłopcy pojechali na rowery, a pies, jak to pies, pobiegł za nimi. Każdy właściciel labradora wie, że dla takiego psa najważniejsze jest być blisko swoich ludzi.</p>
<p class="isSelectedEnd">Mężczyzna wszedł z dziećmi do baru zamówić jedzenie. Pies został na zewnątrz.</p>
<p>Najpierw kręcił się po parkingu. Potem zaczął wychodzić na ulicę. Samochody go omijały, ale ruch był spory. Co gorsze, sto metrów dalej znajdowało się skrzyżowanie z bardzo ruchliwą drogą, po której non stop jeżdżą ciężarówki.</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p class="isSelectedEnd">Gdy chłopcy wyszli z knajpki, podczas, gdy ich tata nadal tam przebywał, zwróciłam się do nich, że ich pies biega po jezdni. Prosiłam, by zawołali tatę, bo pies jest w niebezpieczeństwie i może potrącić go samochód. Byli przerażeni, ale po tatę nie poszli. Wtedy akcja ratowania psa przez gości baru rozpoczęła się na dobre. Samochody bowiem zaczęły trąbić na zwierzaka, właściciele totalnie nie reagowali, a pies zaczął panikować.</p>
<p class="isSelectedEnd">Ktoś próbował go przywołać. Ktoś inny pytał, czyj jest, aby odnaleźć właściciela. Zwierzak wyglądał na zdezorientowanego. Raz biegł w jedną stronę, raz w drugą. Im więcej ludzi próbowało mu pomóc, w tym większy wpadał popłoch. W końcu wybiegł na główną drogę.</p>
<p>Kilka osób ruszyło za nim. Ktoś próbował zatrzymywać samochody. Ktoś inny pobiegł poboczem. My również. Ja, mój mąż i syn pobiegliśmy w stronę drogi, starając się pomóc i ostrzegać kierowców. Przez chwilę wydawało się, że uda się go zatrzymać, ale pies był tak spanikowany, że uciekał coraz dalej. W końcu odbiegł na tyle daleko, że część ludzi zaczęła próbować śledzić go samochodami. My nie mieliśmy już takiej możliwości. Mogliśmy tylko patrzeć, jak cała akcja przenosi się coraz dalej od miejsca, w którym siedzieliśmy jeszcze kilkanaście minut wcześniej przy obiedzie.</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-67b9a93 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="67b9a93" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-eaaea8c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="eaaea8c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-d5be429 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="d5be429" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p class="isSelectedEnd">Atmosfera zrobiła się naprawdę nerwowa. Z bezradności podbiegliśmy do <span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">stojącego niedaleko radiowozu. Poprosiliśmy policjanta o pomoc i o zatrzymanie ruchu. Usłyszeliśmy, że najpierw zamówi sobie jedzenie, a później się tym zajmie. Nie będę tego nawet komentować. To historia na odrębny tekst. <br /></span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;"><br />Wracając do tematu, w końcu pojawił się mężczyzna, który przyjechał z dziećmi. </span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Zapytałam go, dlaczego nie pilnuje psa i w</span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">tedy usłyszałam słowa, których chyba długo nie zapomnę. </span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Powiedział, że nazwisko właściciela jest na obroży, a jest nim jego była żona. Stwierdził, że dzwonił do niej godzinę temu z informacją, że pies wybiegł za nim i synami z posesji. I że teraz widać, jak &#8222;kobieta ta&#8221; zajmuje się swoimi podopiecznymi. </span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Padło też coś w rodzaju: „Niech dzieci zobaczą, jak ona traktuje swoje zwierzęta i jak może postąpić i z nimi”.</span></p>
<p class="isSelectedEnd">Po czym odjechał. <span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Bez psa. </span></p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-b562e9c e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="b562e9c" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-d2ea249 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="d2ea249" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-79ee240 elementor-widget elementor-widget-image" data-id="79ee240" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="image.default">
															<img decoding="async" width="168" height="168" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/06/czekoladowy-labrador-biegnacy-srodkiem-ulicy_small.png" class="attachment-medium size-medium wp-image-1328" alt="czekoladowy labrador biegnący po ulicy" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/06/czekoladowy-labrador-biegnacy-srodkiem-ulicy_small.png 168w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/06/czekoladowy-labrador-biegnacy-srodkiem-ulicy_small-150x150.png 150w" sizes="(max-width: 168px) 100vw, 168px" />															</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-65ef78b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="65ef78b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p class="isSelectedEnd">Wiem, że czytając to, można odnieść wrażenie, że brzmi to jak historia z internetu. Taka, do której ktoś po drodze dopisał kilka szczegółów, żeby była bardziej dramatyczna. Sama, gdybym usłyszała ją od kogoś innego, pewnie miałabym problem uwierzyć, że dorosły człowiek jest w stanie powiedzieć coś takiego.</p>
<p class="isSelectedEnd">Niestety, ta sytuacja wydarzyła się naprawdę. Przy całym zajściu było kilkanaście osób. Są świadkowie. Są ludzie, którzy razem z nami biegli za tym psem i próbowali zatrzymać ruch. Dlatego ta historia nie daje mi spokoju. Bo nie jest wymyśloną opowieścią o ludzkiej małostkowości. Jest prawdziwa.</p>
<p class="isSelectedEnd">Nie wiem, jak zakończyła się cała sytuacja. Mam ogromną nadzieję, że ktoś złapał psiaka i ten bezpiecznie wrócił do domu. Wierzę, że tak właśnie było.</p>
<p class="isSelectedEnd">Ale od wczoraj nie mogę przestać myśleć o czymś innym: <span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Co się dzieje z ludźmi po rozstaniach?</span></p>
<p class="isSelectedEnd">Z obserwacji dalszych i bliższych znajomych, rodziny wiem, że wyzwala się w nich jakaś potworna zawiść. Zaczynają walczyć ze sobą:  dziećmi, majątkiem. Oskarżają się o przemoc psychiczną, fizyczną, finansową. O zdrady, manipulacje, kłamstwa. Toczą wieloletnie wojny o rację, o winę, o to, kto bardziej skrzywdził drugą stronę. Robią<span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;"> sobie na złość, utrudniają życie, wbijają szpilki, kiedy i gdzie popadnie.</span></p>
<p class="isSelectedEnd">Nie rozumiem tego. Ale już naprawdę moja głowa nie obejmuje sytuacji, w której do tej wojny wciąga się istoty całkowicie niewinne. Dzieci &#8211; wiadomo, oczywiste, że nie można. To złe i tylko je krzywdzi. Ale dawać nauczkę żonie kosztem psa?</p>
<p class="isSelectedEnd">On przecież nie był stroną żadnego konfliktu. Nie wiedział, kto z kim się rozwiódł. Nie wiedział, kto do kogo dzwonił godzinę wcześniej. Nie wiedział, czyje nazwisko znajduje się na jego obroży. Był po prostu psem, który pobiegł za swoją ukochaną rodziną. I który w pewnym momencie mógł zginąć pod kołami rozpędzonego tira tylko dlatego, że ktoś postanowił dać nauczkę byłej żonie.</p>
<p class="isSelectedEnd">To właśnie ta myśl nie daje mi spokoju. Bo kiedy w naszych prywatnych wojnach zaczynamy wykorzystywać tych, którzy nie mogą się obronić, to znaczy, że jesteśmy potworami &#8211; bestiami bez uczuć i krzty humanitaryzmu.</p>
<p class="isSelectedEnd">I jeszcze jedno. W tym całym zdarzeniu, które miało dać nauczkę ex, byli dwaj chłopcy. Dzieci, które słuchały słów swojego ojca. Dzieci, które patrzyły na uciekającego psa. Dzieci, które uczyły się właśnie, jak wyglądają relacje między dorosłymi po rozstaniu.</p>
<p class="isSelectedEnd">To chyba smuci mnie równie mocno jak los tego psa.</p>
<p class="isSelectedEnd">Mam tylko nadzieję, że czekoladowy labrador wrócił wczoraj do domu i, że nie musiał zapłacić najwyższej ceny za konflikt, którego nawet nie rozumiał. </p>
<p>A Pan tata &#8211; szkoda słów. Choć cisną się na usta te najgorsze&#8230;</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-c166029 e-flex e-con-boxed e-con e-parent" data-id="c166029" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
					</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/rozstanie-zemsta-i-pies/">Co tym razem? &#8211; Rozstanie, zemsta i pies</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/rozstanie-zemsta-i-pies/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1327</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Kiedy coaching spotkał AI i razem nabijają ludzi w butelkę</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/kiedy-coaching-spotkal-ai/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/kiedy-coaching-spotkal-ai/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Jun 2026 19:23:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Praca w korporacji]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1314</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Praca w korporacji</p>
<p>Nastrój: Oburzona</p>
<p>O tym, że, kiedyś wciskało się ludziom garnki i odkurzacze, dziś - AI</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/kiedy-coaching-spotkal-ai/">Co tym razem? &#8211; Kiedy coaching spotkał AI i razem nabijają ludzi w butelkę</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1314" class="elementor elementor-1314">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="111" data-end="397"><strong>D</strong>l<strong>aczego zainteresowałam się szkoleniami o AI</strong></p>
<p class="isSelectedEnd">Od lat pracuję w marketingu i komunikacji. Social media, strony internetowe, kampanie reklamowe czy komunikacja marek to mój zawodowy świat. Oczywiście wiele rzeczy realizują dla nas wyspecjalizowane agencje i eksperci. I bardzo dobrze, bo nie wyobrażam sobie sytuacji, w której jedna osoba miałaby być jednocześnie strategiem, grafikiem, programistą, copywriterem i specjalistą od SEO.</p>
<p>Jednocześnie od kilku miesięcy rozwijam bloga, na którym właśnie jesteście. To mój prywatny projekt, moje miejsce w internecie i przy okazji świetna lekcja tego, jak naprawdę wygląda budowanie własnego kawałka sieci. Nie chciałam być osobą, która za kilka lat będzie narzekać, że nie rozumie AI, nowych technologii czy zmian w mediach społecznościowych. Dokładnie tak samo jak kiedyś niektórzy odrzucali internet albo smartfony, przekonani, że to chwilowa moda.</p>
<p>Dlatego czytam, testuję i uczę się. Sprawdzam nowe narzędzia, oglądam szkolenia, obserwuję ludzi, którzy uczą innych zarabiania w internecie. W ten sposób trafiłam na webinar poświęcony wykorzystaniu AI w biznesie.</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-fecf4f8 elementor-widget elementor-widget-image" data-id="fecf4f8" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="image.default">
															<img loading="lazy" decoding="async" width="270" height="270" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/06/Zmien-format-zdjecia-1080x1080-1.png" class="attachment-large size-large wp-image-1317" alt="" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/06/Zmien-format-zdjecia-1080x1080-1.png 270w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/06/Zmien-format-zdjecia-1080x1080-1-150x150.png 150w" sizes="(max-width: 270px) 100vw, 270px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-e89ba49 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="e89ba49" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="862" data-end="1117"><strong>Darmowy webinar i bardzo dobrze naoliwiona machina sprzedażowa</strong></p>
<p class="isSelectedEnd">Zaczęło się od rolki w mediach społecznościowych. Dynamiczny montaż, duże liczby, obietnica wolności finansowej i przekaz, że dziś praktycznie każdy może zarabiać dzięki sztucznej inteligencji. Wystarczy poznać odpowiedni system. Zapisałam się na to szkolenie z ciekawości. Kilka minut później miałam już wiadomości na WhatsAppie, maile, przypomnienia, linki i pierwsze propozycje dodatkowych zakupów. Wszystko przygotowane bardzo profesjonalnie. Na tyle profesjonalnie, że wzbudziło moją zawodową ciekawość. Skoro ktoś tak sprawnie prowadzi potencjalnego klienta przez cały proces, warto zobaczyć, co będzie dalej.</p>
<p class="isSelectedEnd">Do wyboru było kilka terminów szkolenia. Już wtedy zauważyłam, że nie ma do czynienia z jednorazowym wydarzeniem, tylko z dobrze działającym mechanizmem sprzedażowym.</p>
<p>Sam webinar odbywał się od 20:00 do 23:00. Trudno nie zauważyć, że to idealna pora, żeby chwycić klienta. Dzień pracy jest już za nami, dzieci śpią albo zajmują się swoimi sprawami, człowiek siada na kanapie i marzy o tym, żeby życie było choć trochę prostsze. Właśnie wtedy najlepiej sprzedaje się wizję skrótu.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-9d91cdf elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="9d91cdf" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="862" data-end="1117"><strong>AI zrobi wszystko. Ty masz tylko kliknąć</strong></p>
<p class="isSelectedEnd">W trakcie szkolenia regularnie pojawiały się kolejne propozycje zakupów. Najpierw coś za 5 zł. Potem dodatkowy pakiet. Bonus. Następny bonus. Narzędzie. Kampania. Dostęp ograniczony czasowo. Oferta tylko dla uczestników. Całość sprowadzała się do jednego przekazu: AI zrobi wszystko: napisze ebooka, stworzy posty, przygotuje rolki, zbuduje sklep internetowy, wymyśli produkt, przygotuje kampanię reklamową, stworzy biznes. Pozwoli Ci bez trudu generować przychody, o jakich nie marzyłeś&#8230;.</p>
<p class="isSelectedEnd">W szkoleniu brało udział ponad 800 uczestników. Nie byli to marketerzy ani specjaliści od nowych technologii. Były tam osoby prowadzące małe biznesy, fryzjerzy, kosmetyczki, osoby piekące torty, ludzie szukający dodatkowego źródła dochodu albo sposobu na poprawę swojej sytuacji finansowej.</p>
<p class="isSelectedEnd">Dotarło wówczas do mnie, że głównym produktem tego szkolenia wcale nie jest platforma AI. Produktem jest nadzieja, że bez trudu z użyciem owej platformy, można zostać milionerem, a na pewno porzucić korpo lub ograniczyć pracę &#8222;klasyczną&#8221; do minimum. </p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-5181f2d elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5181f2d" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="862" data-end="1117"><strong>Mój blog nie powstał w trzy minuty</strong></p>
<p class="isSelectedEnd">Być może dlatego tak mocno zareagowałam na opowieści o biznesie budowanym kilkoma kliknięciami. Tworzę przecież właśnie bloga, który czytacie. Przechodziłam przez wybór platformy, konfigurację sklepu, formularzy kontaktowych, regulaminów, polityki prywatności, integracji płatności, newslettera i wielu innych rzeczy, których nikt później nie widzi.</p>
<p class="isSelectedEnd">Tak samo było z ebookami. Napisałam dwa własne ebooki. Nie powstały w piętnaście minut. Nie powstały po wpisaniu jednego prompta do AI. Najpierw były doświadczenia, przepisy, zdjęcia, poprawki, korekty, skład i dziesiątki decyzji, które trzeba było podjąć po drodze. Dlatego z pewnym rozbawieniem słucham kolejnych frazesów przekonujących, że stworzenie produktu cyfrowego jest równie proste jak zamówienie kawy przez aplikację. Można wygenerować plik. To nie oznacza jeszcze, że stworzyło się wartościowy produkt.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-fe5d7b6 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="fe5d7b6" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="862" data-end="1117"><strong>Moment, który naprawdę mnie zaniepokoił</strong></p>
<p class="isSelectedEnd">Największe zdziwienie wywołał jednak fragment poświęcony personalizowanym bajkom dla dzieci generowanym przez AI. Prowadzący przedstawiał je jako świetny pomysł na biznes.</p>
<p class="isSelectedEnd">Jeżeli dziecko czegoś się boi, AI napisze odpowiednią historię. Jeżeli nie chce czegoś robić, AI napisze odpowiednią historię. Jeżeli nie lubi jakiejś osoby albo ma problem z określoną sytuacją, AI stworzy bajkę, która pomoże zmienić jego nastawienie. Co? Przy tych zachętach zrobiło mi się naprawdę nieswojo. Nie dlatego, że wykorzystano AI. Dlatego, że mówimy o wpływaniu na emocje dzieci, ich relacje, sposób myślenia i zaufanie. A jednocześnie całość była prezentowana przede wszystkim jako sposób na zarabianie pieniędzy.</p>
<p>Pomyślałam wtedy nie o możliwościach technologii, ale o tym, do czego podobne narzędzia mogą zostać wykorzystane przez ludzi pozbawionych wiedzy, doświadczenia albo zwyczajnie odpowiedzialności&#8230; lub przestępców&#8230;</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-c9bccde elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="c9bccde" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="862" data-end="1117"><strong>Ekspert od wszystkiego dzięki jednemu promptowi</strong></p>
<p class="isSelectedEnd">Im dłużej słuchałam, tym bardziej miałam wrażenie, że uczestników zachęca się do stawania się ekspertami w dowolnej dziedzinie, niezależnie od tego, czy mają jakiekolwiek doświadczenie, wiedzę lub praktykę w danym obszarze. Przekaz był prosty: nie znasz tematu, nigdy się nim nie zajmowałeś, nie masz kompetencji ani przygotowania — to nie problem, ponieważ AI napisze ebooka, przygotuje materiały i pomoże stworzyć produkt, który będzie można sprzedawać innym.</p>
<p>Właśnie tutaj pojawiła się moja największa wątpliwość. Jeżeli ktoś szyje i dzieli się swoją wiedzą o szyciu, to naturalne, że może tworzyć poradniki dla innych. Jeżeli ktoś piecze torty i buduje wokół tego markę, również nie widzę w tym niczego niewłaściwego. Problem zaczyna się wtedy, gdy osoba, która nigdy nie miała z danym tematem nic wspólnego, następnego dnia zaczyna sprzedawać poradniki wygenerowane przez AI i przedstawia się jako ekspert. Trudno w takiej sytuacji nie zadać sobie pytania, gdzie kończy się marketing, a zaczyna wprowadzanie ludzi w błąd.</p>
<p class="isSelectedEnd"> </p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-66c4e6c elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="66c4e6c" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="862" data-end="1117"><strong>Telezakupy XXI wieku</strong></p>
<p class="isSelectedEnd">Pod koniec szkolenia pojawiła się oferta specjalna w cenie około 3000 zł, dostępna rzekomo wyłącznie dla 50 osób i tylko podczas trwania webinaru. Nie zdecydowałam się na zakup, jednak kilka godzin później otrzymałam wiadomość mailową, z której wynikało, że dokładnie ta sama oferta kosztuje już 1999 zł. Uśmiechnęłam się wtedy, ponieważ natychmiast przypomniały mi się telezakupy sprzed lat.</p>
<p class="isSelectedEnd">Zmieniły się produkty, bo kiedyś sprzedawano garnki, kołdry i materace, a dziś oferuje się platformy AI, wizję dochodu pasywnego, ebooki i biznes budowany w kilka minut. Zmieniła się również oprawa, która jest nowocześniejsza, bardziej dynamiczna i lepiej dopasowana do współczesnych odbiorców, jednak sam mechanizm pozostał dokładnie taki sam.</p>
<p>Najbardziej niepokoi mnie jednak nie sama sprzedaż, nie sztuczna inteligencja, a nawet nie coachowie czy internetowi mentorzy. Najbardziej niepokoi mnie to, że ten model biznesowy działa tak skutecznie dlatego, że trafia w bardzo ludzkie potrzeby: zmęczenie, niepewność oraz marzenie o tym, że istnieje prostsza droga do sukcesu, większych pieniędzy i spokojniejszego życia. A właśnie marzenia od zawsze sprzedawały się najlepiej.</p>								</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/kiedy-coaching-spotkal-ai/">Co tym razem? &#8211; Kiedy coaching spotkał AI i razem nabijają ludzi w butelkę</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/kiedy-coaching-spotkal-ai/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1314</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Kiedy z pracy znikają „Twoi ludzie”</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-kiedy-z-pracy-znikaja-twoi-ludzie/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-kiedy-z-pracy-znikaja-twoi-ludzie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 23 May 2026 19:11:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Praca w korporacji]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1302</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Praca w korporacji<br />
Nastrój: Zmartwiona</p>
<p>O tym, że brakuje mi osób, które umilały mi niemiłe dni w pracy</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-kiedy-z-pracy-znikaja-twoi-ludzie/">Co tym razem? &#8211; Kiedy z pracy znikają „Twoi ludzie”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1302" class="elementor elementor-1302">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-b2b2c53 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="b2b2c53" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Wczoraj wieczorem słuchałam podcastu na Instagramie magazynu Zwierciadło i trafiłam na fragment, który zatrzymał mnie na dłużej niż wszystkie motywacyjne hasła o work-life balance razem wzięte.</p><p>Psycholożka opowiadała o tym, że istnieją badania pokazujące, iż ludzie pracują siedem razy (!!!) lepiej, szybciej i efektywniej wtedy, kiedy mają w pracy przyjaciół. Nie tylko „miłych współpracowników”. Przyjaciół. Osoby, przy których czują się swobodnie, bezpiecznie, z którymi mogą pożartować, ponarzekać przy kawie, wymienić spojrzenie na spotkaniu oznaczające: „Co on piep&#8230;?”. <span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Pierwszy raz usłyszałam to nazwane tak wprost. A jeszcze bardziej zaskoczyło mnie to, jak mocno mnie to dotknęło.</span></p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Zrozumiałam coś bardzo ważnego o samej sobie. <span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Pracuję w jednej firmie od kilkunastu lat. Co do zasady lubię i lubiłam tę pracę. Oczywiście, że były stresy, deadliny, korporacyjne absurdy i momenty, kiedy człowiek miał ochotę odpowiedzieć na maila wyłącznie emotką z wysuniętym palcem, nie serdecznym na pewno. Ale mimo wszystko czułam się tam… dobrze. </span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">I dziś już wiem, że nie chodziło tylko o samą pracę. </span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Chodziło o ludzi. </span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Przez lata otaczały mnie osoby, z którymi spędzałam więcej czasu niż czasem z własną rodziną. Przeżywaliśmy razem sukcesy, kryzysy, wyjazdy służbowe, prezentacje, śmiech do łez i te momenty, kiedy wszyscy jednocześnie udawali, że rozumieją nową „strategię globalną”. </span></p><p>To były relacje budowane latami. Takie prawdziwe. Zaufane. Ciepłe. Czasem wręcz rodzinne.<span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;"> Dopiero teraz dotarło do mnie, że przez ponad dekadę miałam po prostu szczęście pracować „wśród swoich”. </span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">A potem życie korporacyjne zrobiło to, co robi często. </span><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Jedni odeszli sami, zakładając własne firmy albo wybierając inne życie zawodowe. Inni zostali do tego odejścia zmuszeni przez chłodne tabelki, reorganizacje i decyzje podejmowane gdzieś wysoko ponad poziomem ludzi, których realnie dotyczą.</span></p><p>To dziwne uczucie, kiedy nadal pracujesz w tym samym miejscu, przy tym samym biurku, a jednocześnie masz wrażenie, że jesteś już trochę w innym świecie niż kiedyś. Ostatnio złapałam się na tym, że chyba przeżyłam coś w rodzaju zawodowej żałoby. I wiem, jak dramatycznie to brzmi, ale naprawdę trudno mi znaleźć lepsze określenie. Bo nie tęsknię za procedurami, systemami czy targetami. Tęsknię za atmosferą. Za poczuciem, że wchodzę do biura i jestem po prostu „u siebie”.</p><p>I co ciekawe — moja efektywność wcale specjalnie nie spadła. Nadal robię swoje. Nadal dowożę. Nadal jestem tą osobą, która nawet w chaosie będzie próbowała wszystko ogarnąć.</p><p>Tylko mentalnie coś się zmieniło. Bo człowiek może być skuteczny i jednocześnie czuć pustkę. Najtrudniejsze pytanie, które sobie teraz zadaję, brzmi: czy takie relacje da się jeszcze odbudować?</p><p>Czy po latach można jeszcze stworzyć w pracy tę lekkość, naturalność i poczucie „swojej ekipy”? Czy to był po prostu wyjątkowy etap życia, który już nie wróci? Zaczęłam dużo bardziej rozumieć ludzi, którzy odchodzą z pracy nie dlatego, że mają złą pensję czy stanowisko. Tylko dlatego, że przestali mieć tam swoich ludzi.</p><p>Bardzo rzadko się o tym mówi. Ba, chyba nigdy. Bo łatwiej mówić o KPI niż o tym, że tęsknisz za śmiechem przy biurowym ekspresie do kawy. A przecież właśnie z takich rzeczy składa się nasze codzienne życie.</p><p>Nie tylko zawodowe. Po prostu ludzkie.</p><p>A Wy? Macie w pracy „swoich ludzi”? Taką ekipę, przez którą chce się lub chciało przyjeżdżać do biura?</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-kiedy-z-pracy-znikaja-twoi-ludzie/">Co tym razem? &#8211; Kiedy z pracy znikają „Twoi ludzie”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-kiedy-z-pracy-znikaja-twoi-ludzie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1302</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; 5 urodziny Harrego i wspomnienie psów mojego życia</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-5-urodziny-harrego-i-wspomnienie-psow-mojego-zycia/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-5-urodziny-harrego-i-wspomnienie-psow-mojego-zycia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 17 May 2026 20:02:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Moje osobliwości]]></category>
		<category><![CDATA[Życie codzienne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1292</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Moje osobliwości, Życie codzienne</p>
<p>Nastrój: Zamyślona</p>
<p>O tym, że w moim życiu zawsze był pies i nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-5-urodziny-harrego-i-wspomnienie-psow-mojego-zycia/">Co tym razem? &#8211; 5 urodziny Harrego i wspomnienie psów mojego życia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1292" class="elementor elementor-1292">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Dziś są urodziny mojego psa, Harrego. Nie podchodzę do tej okazji śmiertelnie poważnie. Nie zamawiałam tortu z wołowiny z napisem „Happy Birthday”, nie było czapeczek ani psiego DJ-a. Ponieważ jednak urodziny wypadły w weekend, który spędzaliśmy w domu, to w sobotę podczas zakupów każdy z domowników wrzucił do koszyka jakiś drobiazg dla jubilata. Mąż kupił piłki, syn zabawkę, a ja smaczki. Na niedzielny obiad zaplanowałam też wyjątkowo dużą porcję rosołową zamiast tortu.</p><p data-start="902" data-end="1111">Przy okazji tych jego urodzin zaczęłam jednak zastanawiać się nad czymś innym. Nad tym, że w moim domu właściwie zawsze był pies i że każdy z nich miał ogromne miejsce nie tylko w domu, ale też w moim sercu.</p><p data-start="1113" data-end="1312">Jako jedynaczka traktowałam psa jak towarzysza życia &#8211; kompana do zabaw, powiernika smutków i opiekuna, a także kogoś, kim ja mogę się zaopiekować.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-b2b2c53 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="b2b2c53" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="1314" data-end="1613">Moim pierwszym psem był kundelek Sandał. Rodzice wzięli go z Palucha, gdy miałam chyba trzy lata. Miał być podobno dorosłym, spokojnym i statecznym psem. Tymczasem chwilę po przyjeździe do domu zaczął gubić mleczne zęby, siusiał gdzie popadnie i urządzał totalne demolki. Czyli klasyka szczeniaka.</p><p data-start="1615" data-end="1640">Był niesamowicie mądry.</p><p data-start="1642" data-end="1934">To były też kompletnie inne czasy. Psy żyły wtedy trochę bardziej „osiedlowo”. Sandał był wypuszczany przed blok na Ursynowie i wracał, kiedy miał ochotę. Szczekał pod klatką i ktoś go wpuszczał. Dziś brzmi to jak scenariusz z innej epoki, ale wtedy naprawdę tak wyglądało życie wielu psów.</p><p data-start="1936" data-end="2061">Sandała znało całe osiedle. Szczerze podejrzewam też, że był ojcem połowy okolicznych kundelków przez następnych kilka lat.</p><p data-start="2063" data-end="2207">Był ze mną praktycznie całe dzieciństwo. Odprowadzał mnie do przedszkola i szkoły, czekał pod oknem, aż skończą się lekcje, i był zawsze obok.</p><p data-start="2209" data-end="2257">Ta historia niestety kończy się bardzo smutno. Kiedy byłam na wakacjach, moja mama pojechała z nim do babci do innego miasta. Sandał był już wtedy staruszkiem. Gorzej widział i pewnie też słabiej czuł zapachy. Jak to dawniej bywało, został wypuszczony przed blok, żeby sobie pobiegał. Tyle że to nie był jego Ursynów. Nie znał tej okolicy i nie miał jej zapisanej w swojej psiej głowie. Nie wrócił.</p><p data-start="2620" data-end="2887">Do dziś mam ściśnięte serce, kiedy o tym myślę. Przez wiele lat dosłownie nie mogłam się z tym pogodzić. Chyba nawet bardziej niż samą stratę przeżywałam niewiedzę. Co się z nim stało? Czy cierpiał? Czy tęsknił? Czy ktoś go znalazł? Czy skończył znowu w schronisku?</p><p data-start="2889" data-end="2918">Ta niewiadoma była okrutna. Wtedy zrozumiałam, że nawet najgorsza prawda o odejściu ukochanego zwierzaka daje większy spokój niż codzienne życie z pytaniem, co się z nim dzieje. Nie życzę nikomu takiego doświadczenia.</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-3d0c91b e-transform elementor-widget elementor-widget-image" data-id="3d0c91b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-settings="{&quot;_transform_rotateZ_effect&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;px&quot;,&quot;size&quot;:2,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_tablet&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_mobile&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]}}" data-widget_type="image.default">
															<img loading="lazy" decoding="async" width="768" height="1023" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/harry-768x1023.jpg" class="attachment-medium_large size-medium_large wp-image-1294" alt="Kobieta i pies" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/harry-768x1023.jpg 768w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/harry-225x300.jpg 225w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/harry-1153x1536.jpg 1153w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/harry.jpg 1200w" sizes="(max-width: 768px) 100vw, 768px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="3126" data-end="3254">Potem był Lord, seter irlandzki. Przepiękny, inteligentny i wspaniały. Ale kiedy tylko poczuł zew wolności, regularnie znikał. Nie zliczę, ile razy rozwieszałam ogłoszenia, że pies zaginął, i ile razy szukałam go godzinami. Kiedyś uciekł w Lesie Kabackim. Mój ówczesny chłopak jeździł po całym lesie na rowerze razem ze swoim psem Royem, aż Roy zdarł sobie opuszki łap podczas tych poszukiwań.</p><p data-start="3526" data-end="3588">Lord był ze mną piętnaście lat i naprawdę miał piękne życie. Potrafiłam wracać z zajęć na UW  specjalnie na Ursynów tylko po to, żeby wyjść z nim na spacer na pola SGGW, a potem znowu jechać na Krakowskie Przedmieście na uczelnię. W weekendy zabierałam go nad jeziora i rzeczki pod Warszawą, żeby mógł pływać, bo kochał wodę. Miał życie jak w Madrycie i był kochany na maksa.</p><p data-start="3910" data-end="4072">Lord odszedł w domu. Był już bardzo słaby, zmęczony, prawie nie widział i ciężko się poruszał. Pozwoliliśmy mu odejść spokojnie, na kanapie, wśród najbliższych. Ogromnie cierpiałam. Jednocześnie po historii z Sandałem czułam ulgę. Wiedziałam, że jest bezpieczny, że był do końca z nami i że nie został sam.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-4eae2b0 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="4eae2b0" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="4223" data-end="4267">A teraz jest Harry. Flat coated retriever.</p><p data-start="4269" data-end="4393">Jest mądry, niesamowicie posłuszny i oddany do granic absurdu. To pies towarzyszący i przysięgam, że jego życiową misją jest bycie obok mnie. Na spacerach zawsze pilnuje, gdzie jestem. Wypuszczenie go samego do ogrodu kompletnie go nie interesuje. Wyjdzie na chwilę, po czym siedzi pod drzwiami i szczeka, żebym łaskawie dołączyła do niego. </p><p data-start="4660" data-end="4784">Właśnie dziś, przy jego urodzinowym rosole i tych wszystkich śmiesznych prezentach, zaczęłam wspominać wszystkie moje psy.</p><p data-start="4786" data-end="4857">Najbardziej niezwykłe w psach jest to, że jesteśmy ich całym światem. Dla nas są częścią życia. Dla nich jesteśmy całym życiem i uważam, że mamy obowiązek zrobić wszystko, żeby były kochane, zaopiekowane i szczęśliwe. Psy kochają człowieka w sposób absolutnie bezwarunkowy. Nawet gdybyśmy byli najgorszymi łotrami świata, one i tak będą czekały pod drzwiami z radością. W świecie ludzi to raczej niemożliwe.</p><p data-start="5173" data-end="5210" data-is-last-node="" data-is-only-node="">Mam jeszcze inne przemyślenie co do ludzi i psów właśnie. Jeśli ktoś nie lubi zwierząt, a tym samym piesków, nie ma mowy, by zdobył moją sympatię. Dla mnie to wyraźny sygnał, że coś jest z nim nie tak. </p><p data-start="5173" data-end="5210" data-is-last-node="" data-is-only-node="">A czy w Twoim życiu psiaki odgrywają ważną rolę? Czy jednak ja nieco &#8222;przeginam&#8221;?</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-5-urodziny-harrego-i-wspomnienie-psow-mojego-zycia/">Co tym razem? &#8211; 5 urodziny Harrego i wspomnienie psów mojego życia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-5-urodziny-harrego-i-wspomnienie-psow-mojego-zycia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1292</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Hiszpańskie zdziwienia: Jaja na twardo w Carrefourze</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-co-mnie-zaskoczylo-w-hiszpanii-jajka-na-twardo-w-carrefourze/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-co-mnie-zaskoczylo-w-hiszpanii-jajka-na-twardo-w-carrefourze/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 06 May 2026 20:09:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Moje osobliwości]]></category>
		<category><![CDATA[Podróże]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1267</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Podróże i Moje osobliwości</p>
<p>Nastrój: Wesoła</p>
<p>O tym, że, co kraj to obyczaj</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-co-mnie-zaskoczylo-w-hiszpanii-jajka-na-twardo-w-carrefourze/">Co tym razem? &#8211; Hiszpańskie zdziwienia: Jaja na twardo w Carrefourze</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1267" class="elementor elementor-1267">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="111" data-end="397">Jestem właśnie kilka dni w Hiszpanii i ponieważ musiałam ogarnąć sobie jakieś śniadanie, wybrałam się do Carrefoura. Wiedziałam doskonale, że znajdę tam coś idealnego przy moim low-carb i keto jedzeniu — czyli ugotowane jajka na twardo. Tak po prostu. W pudełeczku. Gotowe do zjedzenia.</p>
<p data-start="399" data-end="505">I za każdym razem, kiedy je widzę, przypomina mi się moja pierwsza przygoda z tym hiszpańskim wynalazkiem.</p>
<p data-start="507" data-end="737">Kilka lat temu byliśmy tu z rodziną i postanowiłam zrobić schabowe. Normalna sprawa. Kupiłam więc jajka. Tak mi się przynajmniej wydawało. Opakowanie wyglądało jak zwykłe jajka, więc wrzuciłam do koszyka.</p>
<p data-start="739" data-end="860">Dopiero kiedy zaczęłam robić kotlety, odkryłam, że coś jest nie tak. Rozbijam pierwsze jajko… a ono ugotowane. Na twardo.</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-fecf4f8 elementor-widget elementor-widget-image" data-id="fecf4f8" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="image.default">
															<img loading="lazy" decoding="async" width="768" height="1024" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/jaja-768x1024.jpeg" class="attachment-large size-large wp-image-1281" alt="jaja na twardo w opakowaniu" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/jaja-768x1024.jpeg 768w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/jaja-225x300.jpeg 225w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/jaja-1152x1536.jpeg 1152w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/05/jaja.jpeg 1200w" sizes="(max-width: 768px) 100vw, 768px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-e89ba49 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="e89ba49" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="862" data-end="1117">Pamiętam, że przez chwilę naprawdę zastanawiałam się, czy tu jest aż tak gorąco, że te jajka same się ugotowały. Bo przecież wszystko wyglądało normalnie. Opakowanie jak opakowanie, jajka jak jajka. A tu niespodzianka. </p>
<p data-start="862" data-end="1117">Okazuje się, że Hiszpanie po prostu sprzedają już gotowe, ugotowane na twardo. Na śniadanie, na plażę, do sałatki, na szybko. Idealne.</p>
<p data-start="1119" data-end="1172">Chociaż przy schabowych nadal średnio się sprawdzają <img decoding="async" class="emoji" role="img" draggable="false" src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/svg/1f642.svg" alt="&#x1f642;" /></p>
<p data-start="1174" data-end="1445">I właśnie takie rzeczy lubię najbardziej w podróżach. Nie wielkie zabytki i przewodniki, tylko te małe codzienne zaskoczenia. Że gdzieś na świecie ktoś już dawno wymyślił coś banalnego, co tobie wydaje się kompletnie absurdalne… dopóki sam nie zaczniesz z tego korzystać.</p>
<p data-start="3774" data-end="4049"> </p>
<p data-start="3774" data-end="4049"> </p>								</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-co-mnie-zaskoczylo-w-hiszpanii-jajka-na-twardo-w-carrefourze/">Co tym razem? &#8211; Hiszpańskie zdziwienia: Jaja na twardo w Carrefourze</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-co-mnie-zaskoczylo-w-hiszpanii-jajka-na-twardo-w-carrefourze/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1267</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Sport i wysiłek fizyczny to podstawa, ale cudów nadal szukamy</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-sport-i-wysilek-fizyczny-to-podstawa-ale-cudow-nadal-szukamy/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-sport-i-wysilek-fizyczny-to-podstawa-ale-cudow-nadal-szukamy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Apr 2026 19:19:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Moje osobliwości]]></category>
		<category><![CDATA[Sport]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1256</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Sport i Moje osobliwości</p>
<p>Nastrój: Zadziwiona</p>
<p>O tym, czy cudowne rozwiązania istnieją? Czy jednak potrzebny jest wysiłek?</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-sport-i-wysilek-fizyczny-to-podstawa-ale-cudow-nadal-szukamy/">Co tym razem? &#8211; Sport i wysiłek fizyczny to podstawa, ale cudów nadal szukamy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1256" class="elementor elementor-1256">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Od lat próbuję wielu sportów: rower, bieżnia, bieganie, indoor cycling, pilates, też ten na reformerach, aerobik, joga, Chodakowska, Lewandowska, sporty przy Play Station, aplikacje taneczne itp. Wszystko po to, by w towarzystwie diety pozbyć się niedoskonałości ciała. I jakoś tak jest, że mimo nawet dobrych wyników zawsze coś mi nie pasuje. Boczki, pelikany, masywne uda, fałda na brzuchu. Raz jedno raz drugie. Dlatego zwracam uwagę na porady i sposoby, które w magiczny sposób konkretne strefy ciała mają doprowadzić do ideału.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-b2b2c53 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="b2b2c53" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Wczoraj właśnie natknęłam się gdzieś w internecie na kolejne „cudowne rozwiązanie”, które ma zniwelować problem, którego nie nie da się wyćwiczyć. Tym razem dopadła mnie &#8222;cudowna emulsja&#8221; za 1800 PLN  i masażer cudowny za drugie tyle. Ajak codziennie przez 5 minut przez tydzień będziesz się masować, to problem zniknie. Nieinwazyjne, przyjemne, szybkie. Czyli wszystko, co lubimy najbardziej.</p>
<p>Wiadomo, że lipa. Dla mnie dziś, oczywiste… Choć pewnie nie jedna czy jeden się naciął…</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-3d0c91b e-transform elementor-widget elementor-widget-image" data-id="3d0c91b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-settings="{&quot;_transform_rotateZ_effect&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;px&quot;,&quot;size&quot;:2,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_tablet&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_mobile&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]}}" data-widget_type="image.default">
															<img loading="lazy" decoding="async" width="738" height="1600" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-28-at-21.14.53.jpeg" class="attachment-medium_large size-medium_large wp-image-1257" alt="wysportowana dziewczyna nad morzem" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-28-at-21.14.53.jpeg 738w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-28-at-21.14.53-138x300.jpeg 138w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-28-at-21.14.53-472x1024.jpeg 472w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-28-at-21.14.53-708x1536.jpeg 708w" sizes="(max-width: 738px) 100vw, 738px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Tak, jak ja jakiś czas temu.</p>
<p>Byłam parę miesięcy po urodzeniu dziecka. W ciąży znacznie przytyłam &#8211; plus ok. 20 kg. a następnie, momentalnie schudłam &#8211; minus 28 kilogramów. Czyli obiektywnie byłam bardzo  szczupła.</p>
<p>Wtedy znalazłam problem. Padło na „bryczesy”. To część ciała przy górnej wewnętrznej części ud.  </p>
<p>Uznałam, że trzeba się tego pozbyć. A że intensywne marsze i domowe wygibasy nie dawały efektu, to zaczęłam szukać&#8230;</p>
<p>Znalazłam, a jakże.</p>
<p>Na Facebooku dopadło mnie rozwiązanie. </p>
<p>Dziewczyna &#8211; Kasia Cudna czy Maria Cudowna &#8211; jakoś podobnie, oferowała wstrzykiwany preparat, który „rozpuszcza tłuszcz”. Brzmiało jak odpowiedź na wszystkie moje wątpliwości życiowe.</p>
<p>Poszłam. Poddałam się zabiegowi. Zapłaciłam. ok. 1200 PLN, jak pamiętam. </p>
<p>Następnego dnia ciało po iniekcjach wyglądało bardzo źle. Obszary, w które wstrzyknięto preparat były sino-czarne. </p>
<p>I teraz najlepsze: wtedy byłam przekonana, że coś jest ze mną nie tak. Że mam tam tłuszcz, który trzeba usunąć.</p>
<p>Dziś wiem, że to najprawdopodobniej wcale nie był tłuszcz. To była po prostu luźniejsza skóra po dużym spadku wagi. Coś zupełnie normalnego. Coś, czego żaden zastrzyk nie miał prawa zmienić.</p>
<p>Czyli zrobiłam zabieg, który z definicji nie mógł zadziałać.</p>
<p>A osoba, która go wykonywała? Dyplomowana pielęgniarka w trakcie studiów lekarskich. Czyli ktoś, kto powinien mnie zatrzymać i powiedzieć: „tu nie ma czego poprawiać”. Nie zatrzymał.</p>
<p>Zwracajcie na to uwagę. </p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-4eae2b0 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="4eae2b0" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Bez wysiłku nie ma efektów – sport jednak robi robotę.<br />Ale też nie wszystko da się wyćwiczyć – bo ciało ma swoją naturę.</p>
<p>I może najważniejsze: nie każda „niedoskonałość” to problem do rozwiązania. Czasem to po prostu… ciało. Nasze. Normalne.</p>
<p>A wszystkie „cudowne metody”? No cóż. One zawsze będą. Pytanie tylko, czy my nadal będziemy się na nie nabierać <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-sport-i-wysilek-fizyczny-to-podstawa-ale-cudow-nadal-szukamy/">Co tym razem? &#8211; Sport i wysiłek fizyczny to podstawa, ale cudów nadal szukamy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-sport-i-wysilek-fizyczny-to-podstawa-ale-cudow-nadal-szukamy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1256</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Czy rodzice dziś kochają bardziej czy jednak przesadzają z wyręczaniem dzieci?</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/czy-dzis-rodzice-kochaja-bardziej-czy-jednak-przeholowuja-z-cackaniem/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/czy-dzis-rodzice-kochaja-bardziej-czy-jednak-przeholowuja-z-cackaniem/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 22 Apr 2026 18:41:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Życie codzienne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1202</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Życie codzienne</p>
<p>Nastrój: Zaciekawiona</p>
<p>O tym, czy jako rodzic nie cackam się za bardzo z własnym dzieckiem.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/czy-dzis-rodzice-kochaja-bardziej-czy-jednak-przeholowuja-z-cackaniem/">Czy rodzice dziś kochają bardziej czy jednak przesadzają z wyręczaniem dzieci?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1202" class="elementor elementor-1202">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Jestem ogromną fanką podcastów. Słucham różnych. Uwielbiam te kryminalne, ale także te, nazwijmy je &#8211; obyczajowe &#8211; z udziałem bardziej lub mniej znanych &#8222;gwiazd&#8221;. Słucham podcastów Małgorzaty Ohme, Magdy Mołek, Kasi Nosowskiej, Doroty Wellman, Żurnalisty i jeszcze kilku innych. W zasadzie w każdym z nich, prędzej czy później, pojawia się ten sam temat: dzieciństwo, relacje z rodzicami, traumy, terapia. Słucham tego wszystkiego i mam wrażenie, że momentami słucham trochę siebie. Nie zawsze w takiej skali, nie tak drastycznie, ale te schematy są znajome. Co ciekawe, kiedy próbuję sobie przypomnieć jakiegoś gościa tych podcastów, który miał po prostu normalne, dobre dzieciństwo, to jakoś nikt nie przychodzi mi do głowy. Pewnie są, tylko jakoś ciszej o nich.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-b2b2c53 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="b2b2c53" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Nasze dzieciństwo, dzieci lat 70., 80. i kawałka 90., wyglądało zupełnie inaczej niż dziś. Nie było cackania się, analizowania emocji ani pytania „czy masz ochotę na &#8230;?”. Było: &#8222;Zrób&#8221;; &#8222;Nie dyskutuj&#8221;; &#8222;Bo tak&#8221;; &#8222;Nie, bo nie&#8221;. Zimny chów, czasem klaps w tyłek, klucz na szyi, obiad – jak był to był, jak nie, to można było załapać się u cioci (sąsiadki z bloku, powinowactwo &#8211; stopień zero). Obowiązki były czymś oczywistym: sprzątanie, odkurzanie, mycie okien. Wynoszenie śmieci to oczywista oczywistość.</p>
<p>Nie mówiło się dzieciom „kocham Cię”. Nie było nadmiernego chwalenia i doceniania. Były wymagania. W domniemaniu było to, że intencją rodziców było wychowanie, aby dzieciak sobie poradził w życiu.</p>
<p>Słuchając tych historii i myśląc o sobie, mogę to potwierdzić.</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-3d0c91b e-transform elementor-widget elementor-widget-image" data-id="3d0c91b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-settings="{&quot;_transform_rotateZ_effect&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;px&quot;,&quot;size&quot;:2,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_tablet&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_mobile&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]}}" data-widget_type="image.default">
															<img loading="lazy" decoding="async" width="244" height="396" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-22-at-20.44.01-1.jpeg" class="attachment-medium_large size-medium_large wp-image-1208" alt="Kiełbaska na patyku nad paleniskiem" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-22-at-20.44.01-1.jpeg 244w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/WhatsApp-Image-2026-04-22-at-20.44.01-1-185x300.jpeg 185w" sizes="(max-width: 244px) 100vw, 244px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-7e15977 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="7e15977" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Dziś w tych podcastach regularnie pojawia się druga strona medalu. My, jako rodzice, robimy w drugą stronę. Rekompensujemy, dajemy więcej, czasem za dużo, nie chcemy, żeby nasze dzieci czuły to, co my. </p>
<p>Łapię się na tym, że kiwam głową, bo kiedy patrzę na siebie, widzę dokładnie to samo. Syn czegoś chce i ja lecę. Biorę udział w dropach, gdy on jest w szkole, bo z racji tej, sam nie może. Na ostatnich nogach pędzę do biblioteki publicznej, bo lektura na jutro, a wypożyczenie z tej szkolnej przez trzy tygodnie nie wyszło&#8230; Smażę racuchy o świcie, przed lotem w delegację, żeby były świeże do szkoły. Organizuję truskawki zimą. Generalnie non stop kombinowanie, organizowanie, stawanie na rzęsach. Robię to wszystko i nawet nie wiem, kiedy to stało się normą.</p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-4eae2b0 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="4eae2b0" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p>Dziś rano, podczas porannego spaceru z psem, znowu słuchałam jednego z podcastów i ponownie, tym razem znany aktor, poruszał ten temat. Opowiadał o swoim nie do końca łatwym dzieciństwie i o tym, że w związku z tym bardzo pilnuje się, aby jego dzieci miały totalną idyllę. Sam jednocześnie skarcił się przy tym, że wie, że może to mieć nie do końca dobre skutki. </p><p>Wtedy pomyślałam, że mam dokładnie tak samo. Nie, że dzieciństwo miałam złe. To nie. Ale że uchylam nieba dziecku, a wiem, że nie powinnam przesadzać. Pomyślałam więc: &#8222;Nie będę na każde zawołanie i każdą zachciankę. Trochę granic, trochę dystansu. Przynajmniej spróbuję.&#8221; Z tym postanowieniem weszłam w nowy dzień. </p><p>Kilka godzin później syn, wracając ze szkoły, napisał mi: &#8222;Mamo, zjadłbym kiełbaski z ogniska.&#8221; Że co? Chyba zwariował &#8211; pomyślałam. Gotowe były już mielone. Żeby nie było &#8211; też ulubione dziecka mego. Ale, jak już część z Was wie, ja &#8211; asertywność poziom minus 1800, długo nie muszę być proszona. I co? Nie spełnię środowego marzenia mojego jedynego jedynaka? </p><p><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Niczym strzała poleciałam po kiełbasę, wygrzebałam z domku na narzędzia palenisko, znalazłam kije do kiełbas. Dobrze, że były, bo niewykluczone, że bym je jeszcze strugała w ogródku, kto wie, czy nie dorobiłabym ozdobnych ornamentów. Żeby jeszcze bardziej dogodzić . Kiełbaski już nabite czekały na młodzieńca do ostatecznego upieczenia. </span></p>								</div>
				<div class="elementor-element elementor-element-cdbd12b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="cdbd12b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p><span style="font-style: inherit; font-weight: inherit;">Tak to właśnie wygląda. Co oznacza</span>, że nie do końca uczę syna radzenia sobie. Raczej uczę, że świat się dopasuje. Tu pojawia się zgrzyt, bo z jednej strony wiem, jak to jest dorastać bez czułości i bez słuchania, i nie chcę tego dla niego, ale z drugiej strony coraz częściej zastanawiam się, czy nie przeginamy w drugą stronę. </p><p>Pojawia się pytanie, czy one &#8211; te nasze współczesne dzieciaki &#8211; będą umiały sobie poradzić, tak zwyczajnie, w życiu, z ludźmi, z odmową, z tym, że czegoś nie ma na tacy. </p><p>Odpowiedzi nie mam. W tych podcastach też jej nie ma, bo większość dochodzi do podobnego miejsca: kiedyś było za twardo, dziś może jest za miękko. Gdzieś po drodze jest ten środek, tylko nikt go nie dostał w pakiecie. Trzeba go sobie wypracować na sobie i na własnych dzieciach. Oby z jak najmniejszym kosztem dla nich.</p><p>Czy też masz podobne przemyślenia? Czy przesadzam i doszukuję się problemów, gdzie ich nie ma? </p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/czy-dzis-rodzice-kochaja-bardziej-czy-jednak-przeholowuja-z-cackaniem/">Czy rodzice dziś kochają bardziej czy jednak przesadzają z wyręczaniem dzieci?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/czy-dzis-rodzice-kochaja-bardziej-czy-jednak-przeholowuja-z-cackaniem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1202</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co tym razem? &#8211; Jestem asertywna, ale wobec siebie</title>
		<link>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-jestem-asertywna-ale-wobec-siebie/</link>
					<comments>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-jestem-asertywna-ale-wobec-siebie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Doris]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 17 Apr 2026 18:29:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Praca w korporacji]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://doriseveryday.pl/?p=1176</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kategoria: Praca w korporacji</p>
<p>Nastrój: I want to be asertywna</p>
<p>O tym, że mówię "nie" sobie zamiast innym.</p>
<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-jestem-asertywna-ale-wobec-siebie/">Co tym razem? &#8211; Jestem asertywna, ale wobec siebie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="1176" class="elementor elementor-1176">
				<div class="elementor-element elementor-element-d3adb01 e-con-full e-flex e-con e-parent" data-id="d3adb01" data-element_type="container" data-e-type="container">
		<div class="elementor-element elementor-element-ba1ac26 e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="ba1ac26" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-1f0bdc2 e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="1f0bdc2" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-5c27b7b elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="5c27b7b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="328" data-end="988">Pracując w korporacji od wielu, wielu lat wciąż do czynienia mam z  powtarzającymi się sytuacjami, które wymagają ode mnie odpowiedniego zachowania się. Paleta kategorii rzeczonych sytuacji jest mega szeroka. Obejmuje m.in. kwestie matrymonialne; gastryczne &#8211; takie związane z wyborem dania na lunch &#8211; turbo istotne w biurowym życiu; oceny pracowniczej;  gradu &#8211; czy słuszny;  samochodu służbowego &#8211; czy ma hak w pakiecie; oraz najczęściej tak zwanej spychologii.  Można by je odtwarzać jak serial, zmieniają się tylko bohaterowie.</p><p data-start="328" data-end="988">Dziś miała miejsca jedna z nich &#8211; tysięczna w moim korpo życiu.  Postanowiłam, że ją opiszę.</p><p data-start="328" data-end="988">A było to tak:</p><p data-start="328" data-end="988">Przychodzi do mnie koleżanka, z innego działu, z innego zespołu, w ogóle nie „moja sprawa”, i mówi, że musi coś zrobić, ale nie umie, nie zna się, nie wie. Słyszała, że marketing robi różne rzeczy. To akurat może to też. Czyli klasyk. Ja patrzę i mam w głowie jedną myśl: przecież to nie jest moje zadanie, nie mój obszar. Cicho za uchem od razu gada mi perfekcyjna Doris &#8221; To naprawdę nie jest nic skomplikowanego, to da się łatwo zrobić.&#8221;. Wbrew tym wewnętrznym  podpowiedziom mówię koleżance normalnie, spokojnie, że to nie jest po mojej stronie. Bez nerwów, bez złośliwości, po prostu fakt.</p><p data-start="990" data-end="1482">Ona wychodzi trochę zbita, trochę niepewna, a ja przez chwilę mam takie poczucie, że no proszę, dorosła kobieta, postawiła granicę, świat się nie zawalił. I to jest ten moment, który trwa bardzo krótko, bo zaraz potem zaczyna się druga część spektaklu, czyli analizowanie. Czy nie byłam za ostra, czy ona się nie zestresowała, czy może mogłam jej to pokazać szybciej niż ona się będzie tego uczyć, czy ja naprawdę muszę być taka zasadnicza. I siedzę z tym i czuję, że zaczyna mnie to uwierać.</p><p data-start="1484" data-end="1931">I kończy się jak zwykle. Idę do niej, nie przepraszam, ale zaczynam „rozwiązywać sytuację”. Mówię, że można to zrobić tak, tu można zapytać tego, tamten ma dostęp, ktoś inny może pomóc, a jak coś, to ja mogę zerknąć. W efekcie robię dokładnie to, czego chwilę wcześniej nie chciałam robić, tylko w bardziej eleganckiej wersji. Problem zostaje rozwiązany, ona jest spokojniejsza, system działa, wszyscy zadowoleni. Tylko ja jestem zła na siebie.</p><p data-start="1933" data-end="2564">I właśnie w takich momentach dochodzę do wniosku, że ja w ogóle nie mam problemu z asertywnością. Ja jestem bardzo asertywna, tylko w totalnie odwrotną stronę niż powinnam. Bo wobec siebie jestem bezwzględna. Jak ja czegoś chcę, to od razu wjeżdża lista: nie kupuj, nie wydawaj, nie kombinuj, dasz radę bez tego, ogarnij się, nie przesadzaj. Ja sobie potrafię odmówić wszystkiego, czasu, odpoczynku, luzu, nawet głupiego „odpuszczę dziś”. Natomiast kiedy ktoś mnie o coś prosi, to włącza mi się tryb „jasne, ogarniemy”. I to niezależnie od tego, czy to moje, czy nie moje, czy mam czas, czy nie mam, czy to ma sens, czy nie bardzo.</p><p data-start="2566" data-end="2997">Najlepsze jest to, że ja to wszystko wiem. Wiem, że powinnam odmawiać, wiem, że nie powinnam brać na siebie cudzych rzeczy, wiem, że ktoś powinien się nauczyć sam. I nawet potrafię powiedzieć „nie”. Tylko że to „nie” bardzo często ma drugą część, która pojawia się chwilę później i brzmi mniej więcej: „ale zobacz, można to zrobić tak…”. I nagle z osoby, która postawiła granicę, robię się osobą, która organizuje całe rozwiązanie.</p>								</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-bb03ffc e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="bb03ffc" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-3d0c91b e-transform elementor-widget elementor-widget-image" data-id="3d0c91b" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-settings="{&quot;_transform_rotateZ_effect&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;px&quot;,&quot;size&quot;:2,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_tablet&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]},&quot;_transform_rotateZ_effect_mobile&quot;:{&quot;unit&quot;:&quot;deg&quot;,&quot;size&quot;:&quot;&quot;,&quot;sizes&quot;:[]}}" data-widget_type="image.default">
															<img loading="lazy" decoding="async" width="768" height="960" src="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-3-2-768x960.png" class="attachment-medium_large size-medium_large wp-image-1190" alt="Kobieta na imprezie" srcset="https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-3-2-768x960.png 768w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-3-2-240x300.png 240w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-3-2-819x1024.png 819w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-3-2-600x750.png 600w, https://doriseveryday.pl/wp-content/uploads/2026/04/Projekt-bez-nazwy-3-2.png 1080w" sizes="(max-width: 768px) 100vw, 768px" />															</div>
				</div>
					</div>
				</div>
		<div class="elementor-element elementor-element-53ea63d e-flex e-con-boxed e-con e-child" data-id="53ea63d" data-element_type="container" data-e-type="container">
					<div class="e-con-inner">
		<div class="elementor-element elementor-element-a42559c e-con-full e-flex e-con e-child" data-id="a42559c" data-element_type="container" data-e-type="container">
				<div class="elementor-element elementor-element-e89ba49 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="e89ba49" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
									<p data-start="2999" data-end="3418">Z czasem człowiek się do tego przyzwyczaja. Nawet zaczyna to lubić, bo jest w tym coś przyjemnego, takie poczucie, że ogarniam, że wiem, że pomogłam. Tylko że rachunek przychodzi później i zawsze jest na mnie. Więcej roboty, więcej odpowiedzialności, mniej czasu dla siebie. I gdzieś po drodze pojawia się taki schemat: „dajcie to Doris, ona coś wymyśli”. Problem w tym, że ja sama bardzo aktywnie ten schemat buduję.</p>
<p data-start="3420" data-end="3772">I tak sobie dziś pomyślałam, że może problemem wcale nie jest to, że nie umiemy być asertywne wobec innych. Może problem polega na tym, że jesteśmy za bardzo asertywne wobec siebie. Że sobie odmawiamy wszystkiego, a innym oddajemy wszystko, czas, energię, uwagę, rozwiązania. I jeszcze mamy wyrzuty sumienia, kiedy choć na chwilę próbujemy to odwrócić.</p>
<p data-start="3774" data-end="4049">Nie mam tu żadnego wielkiego wniosku ani złotej rady, bo jak widać, nadal wracam po tych swoich „nie” i dokładam sobie roboty. Ale może następnym razem spróbuję wytrzymać trochę dłużej. Nie wracać po pięciu minutach z gotowym planem. Chociaż znając życie… pewnie i tak wrócę.</p>
<p data-start="3774" data-end="4049">A jak masz Ty? Czy umiesz odmawiać bez wyrzutów sumienia?&nbsp;</p>
<p data-start="3774" data-end="4049">
</p><p data-start="3774" data-end="4049">
</p>								</div>
				</div>
					</div>
				</div>
				</div>
				</div>
		<p>Artykuł <a href="https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-jestem-asertywna-ale-wobec-siebie/">Co tym razem? &#8211; Jestem asertywna, ale wobec siebie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://doriseveryday.pl"></a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://doriseveryday.pl/co-tym-razem-jestem-asertywna-ale-wobec-siebie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1176</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
